Mistrzowski GKS ponownie w blasku złota! Tychy świętują!

2
1052

Hokeiści GKS Tychy po raz czwarty w historii zostali mistrzami Polski. W szóstym meczu finału pokonali na wyjeździe Comarch Cracovię 2:1 i zakończyli serię 4:2. Całej ekipie serdecznie gratulujemy!

Przypomnijmy, iż wcześniej tytuł zdobywali w 2005, 2015 i 2018 roku. Po raz pierwszy udało im się w finale pokonać Cracovię, choć oba zespoły w finale grały ze sobą po raz siódmy. 

Już na początku dzisiejszego meczu tyszanie grali w przewadze, bowiem na ławkę kar odesłany został Kalinowski. Groźnie zaatakował Pociecha, który strzelał dwukrotnie – raz krążek poszybował ponad bramką, a potem trafił w Szczechurę. Hokeistom GKS nie udało się wykorzystać przewagi, a potem jeszcze Górny sprawdził refleks Koprziwy. W 11 min. tyszanie popełnili błąd – krążek stracił Jefimienko, przejął go Gajor, przejechał kilka metrów i oddał silny, celny strzał. I tak po raz kolejny w meczu obecnego finału Cracovia objęła prowadzenie. Bramkarza gospodarzy próbowali zaskoczyć Kalinowski, Kruczek i Kapica, ale i pod bramką Murray’a było gorąco… W 16 min. Vachovec po faulu na Komorskim dostał 2 minut kary (plus 10 min), ale tyszanie kiepsko rozegrali tę przewagę i wynik się nie zmienił. Dużo szczęścia miała Cracovia, kiedy Klimenko i Cichy strzelali z bliska, ale na 8 sekund przed końcem pierwszej tercji w głównej roli wystąpił Gościński – objechał bramkę i „zawinął” w kierunku bramkarza. Krążek odbił się od Koprziwy i wpadł do siatki… 1:1!

Druga tercję oba zespoły znów zaczęły ostrożnie, dużo było gry w środku lodowiska, mniej sytuacji podbramkowych. Ale do czasu… I GKS i Cracovia przyspieszyły, sytuacje mieli Bryniczka Kalinowski, a z drugiej strony – dwukrotnie Cichy i Klimenko. Silne uderzenie Jezierskiego obronił Koprziwa, a chwilę później Murray interweniował po uderzeniu Jeżka. Świetnej okazji nie wykorzystał Jefimienko w 29 min. Choć asystował mu Kapica, miał sporo miejsca do oddania strzału, tymczasem trafił wprost w bramkarza. Za faulk na Kotlorzu, Jeżek otrzymał w 2 razy 2 minuty kary. Okazało się jednak, że cztery minuty gry w przewadze nie ułatwiło tyszanom zadania. 38. minuta przyniosła znakomitą sytuacje Cracovii, a bliski prowadzenia byli najpierw Gajor i Romplowski, a potem Jachym. W końcówce tercji GKS grał w osłabieniu, bo za opóźnianie gry na ławkę kar trafił Jeronow. Końcówka kary przeniosła się na trzecią odsłonę, ale goście również nie skorzystali z przewagi.

Po przerwie znów na tafli rozgorzała walka, jednak oba zespoły nie potrafiły znaleźć sposobu na świetnie broniących bramkarzy. W 48 min. Jefimienko i Klimienko z dużym impetem zaatakowali bramkę Cracovii – oddali mocne strzały, ale w obu przypadkach obronił Koprziwa. Także akcja Vachovca i Gajora nie przyniosła efektu, mimo iż Murray na moment zostawił odsłoniętą bramkę. Gajor uderzył nad poprzeczkę. Strzał Witeckiego w 49 min. próbował dobić Ciura, jednak po krążek ponownie sięgnął Witeckiego i uderzeniem pod poprzeczkę dał GKS prowadzenie!

W 53 min. kibice w Krakowie zerwali się z miejsc, jednak sędziowie nie uznali gola, bo Drzewiecki wepchnął krążek do bramki łyżwą. W 55. minucie na ławce kar wylądował Sykora, ale po chwili karę 2 plus 2 dostał Turtiainen, co oznaczało, że prawie do końca Cracovia będzie grała w osłabieniu. Trener Rohacek wycofał bramkarza i gospodarze mocno zaatakowali – znakomitą sytuację miał Zygmunt. Tymczasem na 43 sekundy przed ostatnią syreną na ławkę kar zjechał Kotlorz. Wrócił Turtiainen i wydawało się, że teraz GKS zagra w osłabieniu, alle gospodarze ukarani zostali za… nadmierną liczby zawodników na lodzie.

GKS dowiózł zwycięstwo do ostatniej syreny i w ten sposób zdjął „klątwę” finałowych porażek z Cracovią.

Tychy mają złoto, a kibiców czekają kolejne emocje w Lidze Mistrzów!

Comarch Cracovia – GKS Tychy 1:2 (1:1, 0:0, 0:1).

1:0 Adrian Gajor (11 min.)

1:1 Mateusz Gościński – Filip Komorski (20 min.)

1:2 Jakub Witecki – Bartosz Ciura (49 min.)

GKS Tychy: Murray (Lewartowski) – Ciura, Jeronow; Jefimienko, Komorski, Klimenko – Bryk, Górny; Michnow, Kogut, Gościński – Kotlorz, Pociecha; Szczechura, Cichy, Sykora – Bizacki, Kolarz; Witecki, Galant, Jeziorski.

fot. Beata Kucz

Tomek
Tomek

Komentarz.Hmm… MAMY MISTRZA. GKS

Krzysztof
Krzysztof

Serce bije ciagle dla Tychow brawo GKS -jestem kibicem z lat siedemdziesiatych na zawsze