Budżet to Ty – rozmowa z Maciejem Gramatyką

7
381
Między innymi o Młodzieżowym Budżecie Obywatelskim rozmawiał z dziećmi Maciej Gramatyka. Fot. KP

Jeszcze do 22 lutego mieszkańcy Tychów składać mogą wnioski do przyszłorocznego Budżetu Obywatelskiego, w którym do wydania na wybrane przez tyszan inwestycje jest 5 milionów złotych. O idei, frekwencji i ograniczeniach rozmawiamy z Maciejem Gramatyką, do października ub.r. zastępcą prezydenta Tychów ds. społecznych, obecnie pełniącym funkcję prezydenta miasta.

„Twoje Tychy”: W gminach będących miastami na prawach powiatu utworzenie Budżetu Obywatelskiego (BO) jest obowiązkowe, a jego wysokość wynosi co najmniej 0,5 proc. budżetu. Czy uważa pan, że danie mieszkańcom prawa do decydowania o wykorzystaniu środków finansowych to dobry pomysł, czy jednak budżetem w całości powinni zajmować się samorządowcy?

MACIEJ GRAMATYKA: – Oczywiście, że uważam to za dobry pomysł, tym bardziej, że byłem jedną z osób, która wnioskowała do ówczesnego prezydenta miasta o utworzenie Budżetu Obywatelskiego, kiedy ten nie podlegał jeszcze regulacji ustawowej. W całej Polsce to rozwiązanie funkcjonowało w zaledwie kilku gminach. My braliśmy przykład z Dąbrowy Górniczej i – wspólnie z mieszkańcami – pracowaliśmy nad przeniesieniem tej idei do Tychów. Podzieliliśmy wtedy miasto na okręgi i ustaliliśmy kwotę – było to 5 mln zł – podobnie jak dziś. Włączyliśmy mieszkańców w procesy decyzyjne, które budują poczucie odpowiedzialności za nasze miasto. Ci, którzy biorą udział w BO uświadamiają sobie, jak wygląda i ile kosztuje realizacja danego pomysłu. Osoba zgłaszająca projekt powinna nie tylko wyrazić potrzebę, typu „proszę wybudować chodnik”, ale też oszacować koszty, możliwości realizacyjne i przewidzieć wydatki związane z projektem w przyszłości. Przejście takiego procesu uświadamia osobom zaangażowanym, że rzeczy wyglądające na proste wcale takie proste nie są. Oczywiście, są też minusy, jak chociażby ograniczone możliwości narzędzia. Niestety, część proponowanych przez mieszkańców inwestycji nie jest możliwa do wykonania, ponieważ czas ich realizacji przekracza rok budżetowy lub są po prostu za drogie. BO w Tychach ma aktywną grupę miłośników, którzy każdego roku korzystają z możliwości, jakie daje. Budżet Obywatelski daje poczucie sprawczości i aktywizuje, w ubiegłym roku tyszanie złożyli ok. 240 projektów. Jest to też świetne narzędzie komunikacji między urzędem miasta a mieszkańcami, bo dzięki wnioskom poznajemy ich potrzeby. Osoby, które je piszą, są dość często naturalnymi liderami w swoich małych sąsiedzkich społecznościach i w ten sposób wyrażają potrzeby ogółu.

Część wniosków dotyczy tzw. projektów miękkich, jak np. festyny. Ich przeciwnicy twierdzą, że – kolokwialnie mówiąc – w ten sposób pieniądze są „przejadane” i zgłaszają projekty rozwiązujące codzienne problemy mieszkańców, jak np. remont chodnika czy postawienie ławki. Po drugiej stronie można usłyszeć głosy, że „od chodników, ławek i dróg jest miasto”, i to z budżetu właściwego powinny być realizowane projekty dotyczące podstawowych potrzeb miejskich. Po której stronie stoi Maciej Gramatyka?

– Warto zauważyć, że Budżet Obywatelski realizuje tylko te działania, które mieszczą się w ramach budżetu właściwego. Cały szkopuł tkwi w tym, że mieszkańcy mogą w ramach danego narzędzia zadecydować, które potrzeby są najpilniejsze. W pierwszych edycjach wśród zgłaszanych projektów dominowały chodniki, śmietniki i drogi. Teraz więcej projektów dotyczy festynów, imprez integracyjnych i gier miejskich. Czasem mamy wrażenie, że tego typu projektów jest aż za dużo, wówczas staramy się negocjować z wnioskodawcami i przekonywać ich do zorganizowania jednego większego wydarzenia zamiast dziesięciu mniejszych.

Skąd taka tendencja? Miasto jest tak świetnie zarządzane, że mieszkańcy nie zgłaszają już projektów „twardych”? Czy też projekty miękkie są po prostu łatwiejsze do napisania?

– Odpowiedź zapewne, znajduje się gdzieś pośrodku. Rzeczywiście w Tychach nie zmagamy się z problemami, które trapią mieszkańców innych miast i podstawowe potrzeby są zaspokojone. Stąd wniosków o naprawę chodnika czy postawienie ławki jest mniej niż na początku BO. Z drugiej strony, zgadzam się z tym, że wnioski o zorganizowanie festynu czy gry miejskiej są dużo łatwiejsze do napisania i część mieszkańców decyduje się na taki wniosek z tej właśnie przyczyny. Poza tym, większość z nas uwielbia się bawić i spędzać czas na świeżym powietrzu. Ludzie po prostu potrzebują integracji. To mieszkańcy są siłą miasta. Moje hasło „Tychy to Ty” doskonale odzwierciedla ideę miasta, które jest przede wszystkim społecznością, a nie tylko miejscem na mapie z wyznaczonymi granicami. Podczas jednej z rozmów, do której zaprosiłem m.in. prezydentów innych miast, dyskutowaliśmy temat niżu demograficznego.

Aktualnie panująca sytuacja wyraźnie pokazuje, że miasto to ludzie. Tych przyciągają ośrodki największe, które mają dla swoich mieszkańców najatrakcyjniejszą ofertę. Prof. Tomasz Pietrzykowski, który jest autorytetem w tym temacie, zauważył, że najlepiej napisane uchwały, najlepiej zbilansowany budżet czy najlepsza polityka energetyczna już nie wystarczają. Miasta muszą być atrakcyjne pod wieloma względami. Budżet Obywatelski pełni również tę bardzo ważną rolę – jest środkiem komunikacji potrzeb mieszkańców. Odpowiadanie na nie jest dla nas – samorządowców – priorytetem. Sam mam często wątpliwości, kiedy słyszę w Wydziale Spraw Społecznych i Zdrowia (zajmującym się BO – przyp. red.) o kolejnych wnioskach, dotyczących organizacji festynów. Zastanawiam się, czy warto w jeden dzień wydać 40 tys. złotych po to, aby wspólnie pobawić się na placu zabaw. Staramy się w takich sytuacjach rozmawiać z wnioskodawcami i badać ich potrzeby. Czasem dochodzimy do wspólnego wniosku, że lepiej jest zorganizować cykl warsztatów lub inną, bardziej angażującą formę integracji. W tym roku będzie realizowany między innymi projekt „Warsztaty dla rodziców na temat depresji i hejtu wśród dzieci i młodzieży” oraz kurs pierwszej pomocy.

Część wniosków jest odrzucana. Jakimi kryteriami kieruje się urząd?

– Urząd miasta zabiera głos na etapie opiniowania wniosków. Samo złożenie wniosku nie jest jednoznaczne z poddaniem go pod głosowanie. Bez wstępnej selekcji mogłoby dojść do sytuacji, w której na każdym osiedlu byłaby siłownia plenerowa, z której nikt by nie korzystał. Dobrze napisane i zrealizowane wnioski są powielane. Urzędnicy muszą odrzucać niektóre pomysły, bo, choć siłowni plenerowych w mieście mamy sporo, to wciąż pojawiają się takie wnioski.

Czy frekwencja na poziomie 15% (Katowice 10%, Sosnowiec 13%) głosujących jest zadowalająca i można mówić o tyszanach jako mieszkańcach zaangażowanych w kreowanie swojego miasta? W porównaniu z frekwencją w wyborach parlamentarnych (74% ogólnopolska, 78% Tychy) nasuwa się pytanie, czy Polacy wierzą w swoją lokalną sprawczość?

– Tę rozbieżność wiązałbym z emocjami, które wywołują wybory polityczne. Ludzie się nimi bardzo ekscytują. Podczas ostatnich emocje sięgnęły zenitu, co przełożyło się na rekordową frekwencję. Trudno mówić o emocjach w związku z Budżetem Obywatelskim. To dwa zupełnie inne byty. Nie łączyłbym też tej kwestii z poczuciem sprawczości czy zaangażowaniem. Podkreślę jednak, że tyski Budżet Obywatelski cieszy się jedną z najwyższych frekwencji w regionie i całkiem niezłą na tle całego kraju. Mamy powody do dumy. Warto pamiętać, że kampanie wyborcze są powiązane z dużymi finansami. To tutaj upatruję różnicy we frekwencji. Trzeba jednak pokreślić, że choć nie tak, jak w kampanii, to Budżet Obywatelski w Tychach jest bardzo dobrze promowany. Istnieje strona w internecie, informacja pojawia się w mediach społecznościowych, na citylightach, przystankach, banerach, billboardach i autobusach, mówimy o nim w radio i prasie, czego dowodem jest chociażby ten wywiad. Także pracownicy urzędu wychodzą w teren, by zachęcać do wzięcia w nim udziału.

W proces samego głosowania zaangażowana jest Miejska Biblioteka Publiczna i wszystkie jej filie, które na ten czas udostępniają mieszkańcom komputery do głosowania. Pracownicy bibliotek są przeszkoleni i udzielają informacji, w jaki sposób można oddać głos. Mamy też mobilny punkt do głosowania. Dzięki niemu można zagłosować na projekty bezpośrednio w przestrzeni publicznej, na przykład podczas robienia zakupów w Tyskich Halach Targowych. Mimo, że frekwencja w głosowaniu jest na podobnym poziomie od wielu lat, to można zauważyć, że z roku na rok mamy coraz więcej zgłoszonych projektów. W zeszłym roku była ich rekordowa liczba. To jest również wskaźnik, którym należy mierzyć zaangażowanie mieszkańców. Należy zauważyć, że budowanie poczucia sprawczości to proces, który trwa wiele lat. Przy okazji przypomnę, że w Tychach funkcjonuje również Młodzieżowy Budżet Obywatelski. Bardzo mi zależało, żeby ta inicjatywa została powołana do życia.

Wierzę, że jeśli teraz będziemy uczyć młodych ludzi w szkołach samorządności i odpowiedzialności, w przyszłości będziemy mogli liczyć na większy udział społeczeństwa w czynnym życiu politycznym w naszym mieście. Wiele osób po prostu nie wie jak działać, jak się organizować, zgłaszać i realizować potrzeby. Żyjemy w społecznościach i sprawne poruszanie się po platformie społecznej jest niezbędne. Tego warto uczyć od najmłodszych lat. Przypomnę, że na pomysły mieszkańców czekamy do czwartku 22 lutego 2024 r. Formularz i dodatkowe informacje dostępne są na stronie: www.razemtychy.pl.

7 KOMENTARZE

  1. Czasem, aż oczy bolą patrzeć jak się przemęcza, dla naszego klubu, prezes Ochudzki Ryszard, naszego klubu „Tęcza”. Ciągle pracuje! Wszystkiego przypilnuje i jeszcze inni, niektórzy wtykają mu szpilki. To nie ludzie – to wilki!

  2. Panie kandydacie na prezydenta – w oparciu o jaki przepis prawa „Urzędnicy muszą odrzucać niektóre pomysły”? Zgodnie z uchwałą nr NR XLIII/806/22 ocena merytoryczna jest przeprowadzana w zakresie:
    1) zgodności proponowanego zadania z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego,
    2) wykonalności technicznej projektu,
    3) kosztów projektu,
    4) zgodności z przyjętymi programami i strategiami miejskimi oraz zadaniami gminy,
    5) ogólnodostępności,
    6) dostępności dla osób ze szczególnymi potrzebami,
    7) ewentualnego spełniania negatywnej przesłanki lub przesłanek, o których mowa w ust. 6.
    Gdzie tu jest miejsce na kryterium nasycenia danym rodzajem infrastruktury (że czegoś jest za dużo)?

  3. Co to jest 5 mln zł. Tyle było przy 1-szej edycji kupę lat temu. Tak więc realnie pieniądze na budżet co roku są coraz mniejsze. W tej chwili powinien wynosić minimum 10 mln.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj