Pomoc ma moc!

0
269
fot. Agnieszka Łukaszewska

Sukcesem zakończyło się wyzwanie sportowo-charytatywne zainicjowane przez Andrzeja Kowalczyka – tyskiego sportowca ekstremalnego. Tym razem jego projekt zakładał przepłynięcie jak największej ilości kilometrów w niespełna 24 godziny. Wydarzenie odbyło się w Wodnym Parku Tychy w ostatni weekend lutego (24.02-25.02). Akcja miała na celu zwrócenie uwagi ludzi o dobrych sercach i zachęcenie ich do wpłat, nawet tych pozornie niewielkich, na zrzutkę dla „Świetlikowa”, czyli Fundacji Śląskie Hospicjum dla Dzieci.

Sportowy wynik wyzwania robi wrażenie – w niespełna 24 godziny, z tylko krótkimi przerwami na posiłki i toaletę, Andrzej Kowalczyk przepłynął  2046 długości basenów, co daje 51 kilometrów i 150 metrów. W tym czasie wykonał ponad 41000 ruchów rękoma, ponad 16000 wdechów i ponad 1000 nawrotów.

–  Za mną 24 godziny przedzierania się przez ból, zimno, dyskomfort. Tak usłana jest droga do marzeń – mówił Kowalczyk po zakończeniu wyzwania. – Chwilę odpocznę… i znów dam o sobie usłyszeć w ekstremalnym stylu! Taka moja pasja.

To nie było pierwsze zetknięcie Andrzeja Kowalczyka z pływaniem w takiej formule. W 2020 roku przepłynął 1724 długości basenów, co dało symboliczny „tyski” dystans – 43 km 100 m. Pokonał więc osobisty rekord o ponad 8 kilometrów.

Wynik charytatywnej części wydarzenia nie jest jeszcze zamknięty, ale w czasie samego wyzwania udało się zebrać na pewno ponad 10000 zł.   Nadal można dokonać wpłaty, która pomoże Hospicjum nieść pomoc nieuleczalnie chorym najmłodszym i ich najbliższym – szczegóły dostępne pod linkiem www.zrzutka.pl/fsnt4p. Nietypowa inicjatywa spotkała się z ogromnym zainteresowaniem. Korzystając z niemal wiosennej aury na spacerze, można było wstąpić do Wodnego Parku Tychy, w którym czekali kwestujący przedstawiciele Hospicjum. Na „charytatywny zakup” czekały maskotki-Świetliki, filiżanki, breloki, torby i buffy.

–  Zainteresowanie było niesamowite. Już pierwszego dnia asortyment „Świetlikowa” wyprzedał się prawie do zera – przyznaje Sonia Kubisa Rzeczniczka Wodnego Parku Tychy. – Andrzeja wspieraliśmy oddając mu do dyspozycji cały tor na 24 godziny, a ponadto zapewniliśmy opiekę ratowników. Jako spółka oczywiście postanowiliśmy wesprzeć finansowo Hospicjum, do czego zachęcam inne tyskie przedsiębiorstwa. Cel jest szczytny – dodaje.

–  Czuję się zrealizowany. Celem sportowym wydarzenia było minimum 50 kilometrów i to się udało, choć nie było to takie oczywiste. Warunki basenowe nie są sprzyjające kiedy pływa się tyle godzin –  to między innymi chlor, który się wdycha, który szczypie w twarz, a także problemy z zimnem i utrzymaniem temperatury, a po takiej ilości nawrotów pojawia się zgaga. Presja czasu z jednej strony motywowała, a z drugiej była jak wyrocznia. Nie można się zatrzymać, odłożyć czegoś na inny dzień. To nie pierwszy projekt charytatywny, który zainicjowałem, ale pierwszy, który udało mi się zrealizować w naszym mieście, a ma to dla mnie duże znaczenie, emocje były tym większe – mówi Andrzej Kowalczyk. – Ludzie stanęli na wysokości zadania – mowa tu o rzeszy odwiedzających, którym chyba udało się wyczyścić magazyn „Świetlikowa” z wszelkich gadżetów. O to właśnie chodziło, żeby dać kawałek siebie i podać pomocną dłoń.

Pełna fotorelacja dostępna na stronie autorki – Agnieszki Łukaszewskiej.