Będzie słodko!

1
170
arc

Z różą, marmoladą, budyniem, a może adwokatem? Oblane lukrem czy oprószone cukrem pudrem? W czwartek 8 lutego jedno jest pewne – będzie słodko.

Tłusty czwartek to tradycja, która do Polski dotarła w XVI wieku. Zgodnie z przesądem słodkości jedzone w ostatni czwartek przed Wielkim Postem zapewniają… pomyślność przez resztę roku. Obecnie dzień kojarzy nam się z niekończącymi się kolejkami w lokalnych cukierniach i pączkarniach, specyficznym zapachem smażonych wypieków i liczeniem. W końcu w tłusty czwartek zamiast „co u ciebie?”, niektórzy pytają „ile pączków już zjadłeś?” – oczywiście z przymrużeniem oka. Z drugiej strony spora grupa osób ma obawy przed zjedzeniem zbyt dużej ilości kalorii – co prawda w jeden dzień nie przytyjemy, ale kwestie zdrowotne są coraz ważniejsze. Właśnie dlatego różnorodność pączkowych wariacji może przyprawić o zawrót głowy.

Zacznijmy od podstaw – pączki możemy podzielić na tradycyjne, smażone na smalcu ze zwykle różanym nadzieniem, polane gęstym lukrem i opcjonalnie posypane skórką pomarańczy. Zgodnie ze światowymi trendami na popularności zyskują także opcje wegańskie, czyli takie, przy produkcji których nie zostały użyte żadne składniki pochodzenia odzwierzęcego. Właśnie w takich słodkościach specjalizuje się tyska mikropiekarnia rzemieślnicza Hive Bakery.

– Nasze pączki nie są smażone, tylko wypiekane. Receptura naszego specjału została opracowana rodzinnie, przez siostrę, która podobny projekt realizuje w Poznaniu – mówi Mariusz Bandrowski, właściciel Hive Bakery. – Na co dzień pieczemy dwa rodzaje pączków: z nadzieniem malinowym oraz jagodowym. Co ważne nadzienie jest robione wyłącznie z owoców z odrobiną cukru, który dodaje balansu smakowego. Nie używamy gotowych produktów o wątpliwym składzie. Z okazji tłustego czwartku działamy w ten sam sposób – naturalnie, bez sztucznych ulepszaczy i wegańsko, z tą różnicą, że dostępnych jest więcej wariacji smakowych, ale na razie nie zdradzam, jakie smaki przygotowaliśmy w tym roku. Trwają testy – wyjawia właściciel.

Mimo tak wysoko postawionej poprzeczki oraz ograniczonych mocy przerobowych Hive Bakery w tłusty czwartek sprzedaje kilkaset sztuk wypieków.
W tradycyjnych pączkarniach oraz marketach liczby idą pewnie w dziesiątki tysięcy, jak w tyskiej Cukierni Rzemiosło, w której z okazji tłustego czwartku smaży się ponad 25 000 sztuk.

Wariacje smakowe to także niezliczona ilość kombinacji, wśród nich można wyróżnić pączki wytrawne. Niektóre ze staropolskich receptur opisywały nadzienie na bazie słoniny i tłustego boczku, czy też podrobów. To zaskakująca wersja, która nijak ma się do słodkości, ale kalorycznością mogłaby przebić tradycyjne pączki, które zwykle mają około 350 kcal na sztukę. Wydaje się niewiele, ale żeby je spalić trzeba się natrudzić – zobrazować można to 20 minutami biegu lub 40 minutami szybkiego spaceru. Mogłoby pomóc też 50 min odkurzania, 12 min wchodzenia po schodach, czy też 3 godziny zmywania naczyń.
Nie tylko pączki są popularną tłustoczwartkową słodkością – na uwagę zasługują również faworki, zwane inaczej chrustem. Z ich powstaniem wiąże się ciekawa legenda, która głosi, że powstały przez… przypadek, kiedy to początkujący cukiernik wrzucił do rozgrzanego oleju wąski pasek ciasta pączkowego. Tłuszcz skurczył ciasto i uformował warkocz, a przestraszony cukiernik chcąc uniknąć kary, posypał wytwór cukrem.

Jak się okazuje nie tylko w Polsce obchodzimy te ruchome święto, bowiem w katolickiej części Niemiec funkcjonuje pod nazwą Schnotziger Donnerstag. Niektóre kraje w swoim kalendarzu również mają dni, w których obowiązuje powszechne pozwolenie na „obżarstwo” słodkościami. We Francji to Mardi Gras, czyli wtorek przed Środą Popielcową, z kolei prawosławni obywatele Ukrainy, Białorusi i Rosji świętują na słodko nie jeden dzień, a cały tydzień – Maslenica rozpoczyna się na siedem tygodni przed Wielkanocą. W ostatni dzień karnawału Brytyjczycy zajadają się naleśnikami, obchodząc tym samym Pancake Tuesday, który obecny jest także w Australii i USA. Tsiknopempti to trudna do wymówienia nazwa greckiego święta, które można przetłumaczyć jako wędzony lub grillowany czwartek – wedle tamtejszej tradycji spożywa się właśnie duże ilości grillowanych i wędzonych mięs.

Niezależnie od tego, czy kupione, czy własnoręcznie smażone i pieczone – w tłusty czwartek życzymy wszystkim smacznego!

1 KOMENTARZ

  1. Nigdy nie zrozumie procesow myslowych idiotow ktorzy np stoja za paczkami w ogromnych kolejkach od 6 rano.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj