Nie tak koszykarze GKS-u Tychy wyobrażali sobie powrót do ligowych zmagań po fatalnym meczu w Łodzi. Zamiast zdecydowanie lepszej gry, organizacji i walki o każdy centymetr parkietu, tyscy zawodnicy zafundowali kibicom niewiele lepsze widowisko niż w starciu z ŁKS-em. Tyszanie zanotowali trzecią porażkę z rzędu i pozostają bez zwycięstwa w tym sezonie.
Pomimo nieznacznej porażki na inaugurację sezonu z wysoko notowanym zespołem PGE Spójnia Stargard gra trójkolorowych mogła się podobać i napawała optymizmem przed kolejnymi meczami. Te wypadły jednak zdecydowanie gorzej. Najpierw podopieczni Tomasza Jagiełki zaliczyli dużą wpadkę z ŁKS-em i wyraźnie przegrali w Łodzi różnicą aż 35 punktów. W domowym meczu z zespołem z Łańcuta gra wyglądała może i nieco lepiej, ale efekt był ten sam. Tyszanie przegrali 65:78.
Sokoły wygrały pierwszą kwartę różnicą dziewięciu, a drugą pięciu punktów. – Przewaga 14 punktów po pierwszej połowie pozwoliła nam kontrolować mecz i spokojnie utrzymać prowadzenie do końca spotkania. Ostrzegałem moich graczy, że GKS może podejść do tego spotkania podrażniony dotkliwą porażką w Łodzi. Zagraliśmy jednak dobre spotkanie i uważam, że nasze zwycięstwo ani przez chwilę nie było zagrożone – powiedział po meczu trener Dariusz Kaszowski.
Trudno z trenerem gości się nie zgodzić, ponieważ pomimo tego, że po przerwie gra znacznie się wyrównała, to gospodarzom brakowało skuteczności i pomysłu, jak odwrócić losy spotkania. Trzecia kwarta zakończyła się remisem, a czwarta jednopunktowym zwycięstwem GKS-u. Ostatecznie goście z województwa podkarpackiego pewnie wygrali różnicą 13 „oczek”. – Bardzo chcieliśmy się zrehabilitować, ale nic z tego nie wyszło. Nie potrafimy złapać rytmu. Czasem jakaś akcja nam wychodzi, potem kolejnych kilka nie do końca i jesteśmy tym wszystkim mocno poddenerwowani – mówił na pomeczowej konferencji zawodnik GKS-u, Tomasz Śnieg.
Terminarz rozgrywek przydzielił koszykarzom z Tychów wyjątkowo trudnych rywali, ale nikt nie próbuje szukać wymówek. – Mógłbym tutaj siedzieć długo i tłumaczyć, z jakimi problemami się zmagamy i co robimy źle, ale tu nie o to chodzi. Musimy zacząć grać w koszykówkę. Musimy zacząć oddawać celne rzuty i zdobywać punkty, a my tego nie robimy. Wyglądaliśmy bardzo słabo, przede wszystkim w ataku w pierwszej połowie – mówił na konferencji trener Tomasz Jagiełka. – Nieważne, z kim gramy. Liga nam odjeżdża i trzeba skupić się na poprawie naszej gry i odbić się od dna, ponieważ na ten moment to my wyglądamy najsłabiej w całej tej lidze –dodał bez ogródek.
Kolejna szansa na rehabilitację i pierwszą wygraną w sezonie pojawią się w najbliższy weekend. 10 października o godzinie 18:00 Tyszanie zmierzą się na wyjeździe z Datzzy Kotwicą Port Kołobrzeg.
GKS Tychy – Solvera Sokół Łańcut 65:78 (14:23, 15:20, 17:17, 19:18)
GKS Tychy: Jeszke 12 (3), Koperski 10 (2), Kiwilsza 10, Jodłowski 9, Śnieg 8, Dziemba 6, Bożenko 4, Kuczawski 3 (1), Chac 3 (1), Folga








