Żywa Biblioteka to sztuka szacunku

0
126
Mat. pras.

Niektórzy uczestnicy po spotkaniu z jedną „żywą książką” potrzebowali przerwy. Inni uznali, że na kolejną rozmowę są gotowi dopiero za rok. Tak Maciej Blada, organizator Żywej Biblioteki, opisuje drugą edycję wydarzenia, która odbyła się 21 września w Miejskiej Galerii Sztuki OBOK.

Pomysł Żywej Biblioteki narodził się w 2000 roku w Danii, podczas festiwalu w Roskilde. Zamiast książek uczestnicy „wypożyczali” ludzi, których życie lub tożsamość bywały przedmiotem stereotypowych ocen, i mogli z nimi bezpośrednio porozmawiać. Tyska edycja korzysta z tej samej zasady: czytelnik wybiera rozmówcę z katalogu, a następnie ma około pół godziny na pytania i wysłuchanie jego historii.

Przez cztery godziny odwiedzający galerię mogli wybrać osobę z katalogu „żywych książek”, usiąść z nią i zadawać pytania. W tegorocznym katalogu znalazło się trzynaście osób. Byli wśród nich m.in. seniorka, osoba doświadczająca hejtu, dorosłe dziecko alkoholika, terapeutka z autyzmem i ADHD, matka będąca lesbijką oraz negocjator policyjny. Każda opowiadała o własnym doświadczeniu, bez wykładu i bez pośrednika.

– Głównym założeniem żywej biblioteki jest to, że siadamy ze stereotypami twarzą w twarz – mówi Blada. – Rozmawiamy z osobą, która bywa niesprawiedliwie oceniana, o której mało wiemy, która doświadcza wykluczenia albo hejtu. To może wyglądać jak zwyczajna rozmowa, ale podczas tej edycji widzieliśmy, jak silne wywołuje emocje. Uczestnicy po spotkaniach potrzebowali przerwy, rozmawiali między sobą o tym, co usłyszeli. Niektórzy po jednej rozmowie mówili, że to dla nich na dziś za dużo i wrócą w przyszłym roku

Zainteresowanie budziły zarówno historie osób mierzących się z uprzedzeniami, rozmowa z negocjatorem policyjnym, ale też z seniorką. Starsze osoby bywają oceniane przez pryzmat wieku i traktowane protekcjonalnie, choć ich doświadczenia i potrzeby są bardzo różne.

– Seniorów też szufladkujemy. Zdarza się, że ktoś zwraca się do starszej osoby w sposób infantylny, jakby wraz z wiekiem traciła samodzielność. Kiedy przygotowywałem tegoroczną bibliotekę, myślałem przede wszystkim o grupach, które najczęściej wskazujemy jako narażone na dyskryminację. Po wydarzeniu widzę, że nie da się wskazać jednej grupy, której historia jest ważniejsza od pozostałych – mówi.

Maciej Blada widzi w tej formule coś, czego potrzebują również młodzi ludzie. Dzień po wydarzeniu uczestniczył w XIV Zjeździe Profilaktycznym, poświęconym m.in. uzależnieniom behawioralnym, odporności psychicznej i temu, jak rozmawiać z dzieckiem w trudnej sytuacji. – Nastolatek może godzinami korzystać z telefonu, a nawet zwierzać się chatbotowi, podczas gdy dorosły nie wie, co dzieje się w jego życiu. Jeśli starszy członek rodziny wyciągnie rękę, zaprosi do rozmowy, to jest światło w tunelu. Potrzebę szczerej rozmowy widać właśnie wtedy, gdy ktoś stworzy do niej warunki: wysłucha bez pochopnej oceny i pozwoli powiedzieć o sprawach, które trudno poruszyć samemu. Dla dorosłych to także szansa, by wcześniej zauważyć wycofanie, trudności w relacjach czy zachowania mogące prowadzić do uzależnienia, zamiast reagować dopiero wtedy, gdy problem stanie się kryzysem – dodaje. Żywa Biblioteka ma wracać do galerii OBOK raz w roku. Rozważane są także mniejsze spotkania w szkołach.

Tegoroczna Żywa Biblioteka była częścią drugiego Festiwalu Szacunku. Festiwal rozpoczął się 15 września od warsztatów poświęconych empatii i komunikacji; w programie pozostają jeszcze „Lekcja wdzięczności” zaplanowana na 30 września.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj