Od rodzinnych przedstawień i cyrkowych sztuczek po spektakl przeznaczony wyłącznie dla dorosłych — XII Tyski Festiwal Teatrów Niezależnych Andromedon pokazał, jak różnorodny może być teatr. Od 3 do 6 września artyści występowali w kilku przestrzeniach Tychów, a najważniejszą częścią programu stanowiły widowiska plenerowe. Organizatorem czterodniowego wydarzenia był Teatr HoM, zaś wydarzenie były współfinansowane z programu Tyskie Inicjatywy Kulturalne.
Familijną część Andromedonu otworzyły w Gemini Park Tychy „Opowieści z szafy” Marty Andrzejczyk. Muzyczny monodram wykorzystywał zwyczajny mebel jako punkt wyjścia do zabawy i odkrywania świata wyobraźni. Dzień później Teatr HoM zaprezentował „Lekcję Pantomimy”, pokazując, jak tę samą treść można opowiedzieć słowami oraz ruchem.
W sobotę Teatr Form Wielu przedstawił „Nie zbroja czyni rycerza”. Za humorem i przygodami bohaterów kryło się pytanie o cechy, które rzeczywiście świadczyły o rycerskości. Teatr formy i lalki łączył tu zabawę z opowieścią o wartościach. Na placu Baczyńskiego rodzinny repertuar uzupełniły „Cyrkolekcje Pana Pedrro”, oparte na żonglerce, klaunadzie i improwizacji. W niedzielę pojawili się tam bohaterowie „Przygód Wieśka i Cześka” Teatru Delikates.
Andromedon podejmował również sprawy dalekie od familijnej rozrywki. Czwartkowe zestawienie wystawy fotograficznej „Drżenie” Wojciecha Klimali ze spektaklem „Fade into Silence” Mateusza Kowalskiego dotyczyło doświadczenia choroby Parkinsona. Fotografia i teatr ruchu spotkały się w historii artysty, dla którego utrata kontroli nad ciałem oznaczała także zmianę relacji z własnym warsztatem pracy.
W sobotę w Teatrze Małym Arti Grabowski zaprezentował „Romea” — monodram inspirowany postacią emerytowanego profesora zmagającego się z agorafobią. Z kolei „Baśń Rzeki” Teatru Delikates, wystawiona przed Teatrem Małym, opowiadała o szukaniu własnego miejsca. Jednym z najważniejszych punktów festiwalu była premiera „White Dragon” kolektywu SUKA OFF. Było to przedstawienie przeznaczono wyłącznie dla widzów pełnoletnich, wieńczące tryptyk „DRAGONS” poświęcony cielesności, przemianie oraz relacji twórcy z jego dziełem.
Do tradycji teatru wędrownego bezpośrednio nawiązali „Komedianci” Teatru Pantomimy Mimo. Bohaterami przedstawienia była piątka artystów podróżujących wozem, który służył im za dom i scenę. Pojawienie się publiczności dawało im szansę ponownego występu, ale wraz z kolejnymi scenami ujawniały się osobiste relacje, dawne uczucia i niespełnione ambicje. Historia wędrownej trupy szczególnie pasowała do festiwalu rozgrywanego na miejskich placach. Przypominała o teatrze zależnym od bezpośredniego spotkania: obecności aktora, zainteresowania przechodnia i gotowości obu stron, by na pewien czas wejść we wspólną opowieść.
Finał należał do gospodarzy. Teatr HoM zaprezentował „Monsieur Charlie” według scenariusza i w reżyserii Jakuba Kabusa. Trzy komiczne etiudy utrzymano w estetyce niemego kina, z muzyką Michała Lipińskiego wykonywaną na żywo. Ruch, sytuacyjny humor i odwołania do Charliego Chaplina zamknęły czterodniowy program. Przedstawienie zastąpiło zapowiadaną premierę „Alicji w Krainie Czarów”. Organizator poinformował, że zostanie ona wystawiona w innym terminie.
Warto zwrócić uwagę, że teatralne prezentacje uzupełniała muzyka. W Galerii na Wolności odbył się improwizowany koncert „Z Lasu” Ewy Marzeny Wolf i Michała Sosny, a niedzielny występ Mariusza Goli na placu Baczyńskiego łączył gitarową improwizację, fingerstyle i inspiracje flamenco. W piątkowym repertuarze znalazł się także „Kawaler” Pjotera, wykorzystujący opowiadanie, dźwięk i współudział widowni.

