Adam Bielecki, Mateusz Urbańczyk i Krzysztof Królas spędzili ponad dwa tygodnie w Angoli, gdzie wytyczali nowe trasy wspinaczkowe. Najważniejszym osiągnięciem wyprawy było poprowadzenie 315-metrowej drogi „Grande Fuga” na Lupupie – największej ścianie w kraju.
Głównym celem wyprawy była eksploracja, dlatego wspinacze nie korzystali z istniejących tras, lecz szukali i przygotowywali nowe. Łącznie stworzyli kilkanaście dróg o różnej długości i poziomie trudności.
Największym wyzwaniem było wytyczenie „Grande Fugi” na Lupupie, nazywanej przez mieszkańców Cambandua. Wcześniej na tej ścianie znajdowały się zaledwie dwie drogi wspinaczkowe. Trasa obrana przez Polaków prowadziła systemem pęknięć i skalnych kominów, miejscami niemal wewnątrz góry.
Wspinacze tworzyli drogę od podstawy ściany, bez wcześniejszego przygotowania jej z góry. Akcja trwała cztery dni. Dwie noce spędzili w hamakach zawieszonych w ścianie. Musieli zmagać się z roślinnością, transportować ciężkie worki ze sprzętem i pokonywać wąskie szczeliny, w których niekiedy konieczne było klinowanie całego ciała. W miejscach, w których nie można było zastosować przenośnego sprzętu zabezpieczającego, zespół zamontował 20 stałych punktów asekuracyjnych. Przygotował również stanowiska oraz pełną trasę umożliwiającą zjazd ze ściany. Nowa droga ma 315 metrów długości i otrzymała nazwę „Grande Fuga”.
– Początkowo zakładaliśmy przejście drogi w jednym ciągu, jednak ze względu na problemy logistyczne zaczynamy późno. Pierwszego dnia poręczujemy dwa wyciągi i śpimy pod startem drogi. Dwa kolejne biwaki spędzamy już w ścianie, w hamakach. Tak powstaje »Grande Fuga« 6c, 315 m. Droga oferuje przygodowe wspinanie bardzo ciekawym systemem kominów, prowadzących częściowo wewnątrz góry. Nie brakuje walki z wegetacją ani holowania ciężkich worów ze sprzętem. Kluczowy wyciąg prowadzi wymagającą, 30-metrową przerysą. Działamy z wiertarką, osadzając łącznie 20 boltów w miejscach, w których założenie własnej asekuracji jest niemożliwe. Wyposażamy również wszystkie stanowiska i przygotowujemy kompletną linię zjazdów. Cała akcja zajmuje nam cztery dni. Kluczowy wyciąg za 6c pokonujemy w drugiej próbie, natomiast wszystkie pozostałe przechodzimy w stylu OS – tak o szczegółach czterodniowej akcji opowiada Mateusz Urbańczyk.
Pierwszy tydzień pobytu wspinacze spędzili podczas festiwalu w Serra da Leba, organizowanego przez Climb Angola we współpracy z inicjatywą Climbing for a Reason. Wydarzenie gromadzi wspinaczy z różnych państw, którzy wytyczają nowe trasy i promują Angolę jako miejsce do uprawiania tego sportu. Polacy przygotowali tam dwie dłuższe drogi o długości 150 i 165 metrów. Otworzyli także nowy sektor sportowy z dziewięcioma krótszymi trasami, liczącymi do 40 metrów. Podjęli również próbę zdobycia 250-metrowej ściany Luvili, jednak z powodu późnego rozpoczęcia wspinaczki i napiętego harmonogramu wycofali się przed osiągnięciem szczytu.
Wyprawa odbyła się na zaproszenie Climb Angola. Inicjatywa zajmuje się promocją wspinaczki w Angoli, ochroną miejscowych terenów skalnych oraz utrzymywaniem tras i zamontowanych na nich zabezpieczeń w dobrym stanie technicznym.

