Z Tychów prosto w dzicz. Jak zamieniliśmy śląski krajobraz na lasy Puszczy Piskiej

0
1726
Jezioro otoczone zielenią

Tyskie Paprocany mają w sobie mnóstwo uroku, ale przychodzi taki moment w roku, gdy organizm domaga się drastycznego odcięcia od zurbanizowanego środowiska i całkowitej zmiany klimatu. Zapakowaliśmy samochód po sam dach i obraliśmy kurs na północny wschód, celując w najbardziej zalesione rejony kraju. Szukaliśmy miejsca bez głośnej muzyki, gęstej zabudowy i typowego, wakacyjnego zgiełku, który nierzadko towarzyszy letniemu wypoczynkowi.

Pół tysiąca kilometrów po ciszę

Pokonanie trasy ze Śląska na Mazury zajmuje dłuższą chwilę, ale wjazd w gęste lasy Puszczy Piskiej błyskawicznie rekompensuje trudy podróży. Zależało nam na tym, by znaleźć przestrzeń absolutnie wolną od ryczących motorówek, pędzących skuterów wodnych i głośnych tłumów spacerowiczów. Nasz wybór padł na niewielką miejscowość Wiartel Mały, która przylega bezpośrednio do malowniczego jeziora Wiartel-Przylasek. Ten konkretny akwen objęty jest ścisłą strefą ciszy, co natychmiast narzuca zupełnie inny rytm funkcjonowania.

Wielu naszych znajomych narzekało wcześniej, że popularne ośrodki wypoczynkowe na Mazurach bywają w sezonie głośniejsze niż katowickie centra handlowe w sobotnie popołudnie. My trafiliśmy na teren, gdzie od godziny 22:00 do 6:00 rano rygorystycznie przestrzega się ciszy nocnej. O świcie słychać tu dosłownie tylko ptactwo wodne i szum starych drzew, co dla osób żyjących na co dzień w gęstej aglomeracji jest doznaniem wręcz terapeutycznym. Dodatkowo woda posiada oficjalny status łowiska specjalnego, a wędkowanie odbywa się tam bardzo wygodnie, z wyznaczonych drewnianych pomostów lub z wynajętej łodzi.

Drewniane ściany i poranny rygor

Zakwaterowanie, które wybraliśmy, na terenie liczącej blisko cztery hektary posesji rusza dokładnie o godzinie 16:00. Po wielogodzinnej jeździe przez całą Polskę mogliśmy więc od razu odebrać klucze i rozprostować nogi na leśnych ścieżkach.

Poszczególne drewniane domki są od siebie na tyle mądrze i szeroko oddalone, że dają autentyczne poczucie przebywania w głuszy. Zanim jednak podjęliśmy ostateczną decyzję o wyjeździe, dokładnie analizowaliśmy w sieci dostępne opcje. Bardzo przydatna okazała się oficjalna strona internetowa https://wiartel.pl/, dzięki której ten urokliwy ośrodek wczasowy na Mazurach dało się sprawdzić z wyprzedzeniem pod kątem cennika, godzin wydawania posiłków czy ogólnych zasad wynajmu sprzętu.

Nasz dobowy rytm wyznaczały w dużej mierze pory serwowania dań przez tutejszą restaurację, mocno ukierunkowaną na sycącą kuchnię regionalną. Śniadania jedliśmy powoli, w wyznaczonym przedziale między 8:30 a 10:00, delektując się rześkim, porannym powietrzem i na bieżąco planując kolejne etapy naszego urlopu.

Terenowe spotkania w sercu regionu

Przesiadywanie z wędką na brzegu mocno wciąga, jednak w połowie wyjazdu zapragnęliśmy nieco intensywniejszych wrażeń, które spodobają się również młodszym członkom załogi. Właściciel sąsiedniego domku polecił nam krótką wyprawę do oddalonej miejscowości Okrągłe, rzucając z uśmiechem: „Zabierzcie aparat, bo na Śląsku takich rzeczy po prostu nie uświadczycie”. Przed wyruszeniem w drogę zajrzeliśmy jeszcze pod adres https://wiartel.pl/zoo-safari-okragle-safari-na-mazurach/, żeby dowiedzieć się, jak to słynne Zoo Safari w Okrągłem w ogóle funkcjonuje i na czym właściwie polega takie zwiedzanie.

Wybiegi są tam ogromne, a liczne gatunki zwierząt swobodnie wędrują po rozległych, pagórkowatych łąkach. Zamiast standardowego spaceru wzdłuż drucianej siatki i zaglądania do klatek, można po prostu przejechać otwartym wozem terenowym między stadami i obserwować je w ich środowisku.

Jak wygląda taki objazd w praktyce?

  • Goście wsiadają na specjalnie przygotowane przyczepy, które są ciągnięte przez maszyny rolnicze lub potężne samochody terenowe.
  • Przewodnik przecina wielohektarowe pastwiska, zatrzymując się obok odpoczywających grup zwierząt.
  • Zwierzęta, w pełni przyzwyczajone do obecności silników, nierzadko podchodzą do samych wozów.
  • Cała wycieczka trwa około godziny, pozwalając na bardzo bliską obserwację różnych gatunków fauny (od muflonów po jelenie) w otwartej przestrzeni.

Zakończenie

Każdy mieszkaniec Tychów czy okolicznych śląskich miast, powinien zafundować sobie choć raz taki naturalny detoks. Puszcza Piska udowodniła nam, że całkowitą izolację od wielkomiejskiej infrastruktury można bez problemu znaleźć bez opuszczania granic naszego kraju. Baza noclegowa w Wiartlu Małym zagwarantowała nam niezwykle potrzebną ciszę i stała się rewelacyjnym punktem startowym do dalszych wycieczek krajoznawczych. Wróciliśmy do domu z dotlenionymi płucami, wyciszonymi nerwami i świetnymi wspomnieniami z terenowego safari.