„Uruchomię sportową energię Tychów” – wywiad z nowym dyrektorem MOSiRu

0
1656
Sebastian Szut od 10 sierpnia pełni funkcję dyrektora MOSiR.

Sebastian Szut, nowy dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, chce stworzyć instytucję bardziej dostępną, aktywną i otwartą na współpracę z mieszkańcami oraz lokalnym środowiskiem sportowym. W rozmowie z nami opowiada o swoim doświadczeniu, pierwszych planowanych działaniach, rozwoju sportu młodzieżowego i pomyśle na MOSiR, który ma „uruchamiać sportową energię Tychów”.

tychy.pl: Sport jest obecny w Pana życiu od blisko 25 lat. Co sprawiło, że związał się Pan z nim na tak długo?

Dyrektor MOSiR Sebastian Szut: – Sport od początku nie był dla mnie wyłącznie rywalizacją i wynikiem. Oczywiście wynik ma znaczenie, szczególnie w szkoleniu młodzieży i sporcie wyczynowym, ale równie ważne jest to, co dzieje się wokół niego: relacje, odpowiedzialność, wychowanie, systematyczność i poczucie wspólnoty. Przez te lata poznawałem sport z wielu stron – jako uczestnik, trener, organizator wydarzeń i osoba zarządzająca organizacją sportową. Rozmawiałem z zawodnikami, rodzicami, trenerami, działaczami i przedstawicielami samorządów. Dzięki temu zobaczyłem, że sport może być bardzo skutecznym narzędziem społecznym. Może dawać dzieciom i młodzieży wartościową alternatywę dla bezczynności i świata ograniczonego do telefonu. Może aktywizować dorosłych, integrować seniorów i tworzyć przestrzeń dla osób z niepełnosprawnościami. To właśnie ten szeroki wymiar sportu sprawił, że pozostałem w nim tak długo i nadal mam energię do podejmowania kolejnych wyzwań.

Swoją zawodową drogę rozpoczynał Pan między innymi w Osiedlowym Centrum Sportowym MOSiR-u. Jak dzisiaj patrzy Pan na powrót do tej instytucji?

– Praca w Osiedlowym Centrum Sportowym była dla mnie jednym z pierwszych doświadczeń pokazujących, że sport jest czymś znacznie większym niż trening czy rywalizacja. Zobaczyłem wtedy, jak ważnym może być narzędziem integracji, wychowania i aktywizowania lokalnej społeczności. Pamiętam grupy młodzieży, u której pozytywne zmiany zauważali później nie tylko rodzice, ale również nauczyciele. Regularne zajęcia, kontakt z trenerem, zasady obowiązujące w grupie i poczucie przynależności potrafiły realnie wpływać na zachowanie młodych ludzi. Później przez ponad 20 lat zdobywałem doświadczenie jako trener, organizator wydarzeń oraz osoba odpowiedzialna za ludzi, projekty i finanse. W pewnym sensie zataczam więc zawodowe koło, ale nie wracam do punktu wyjścia. Wracam bogatszy o lata praktyki, odpowiedzialności i doświadczeń, które chcę wykorzystać dla Tychów.

Jakie wykształcenie i doświadczenie przygotowały Pana do kierowania miejską jednostką sportową?

– Jestem magistrem zarządzania ze specjalnością Psychologia w Zarządzaniu. Ukończyłem również studia licencjackie z pedagogiki i resocjalizacji, studia podyplomowe na kierunku Menedżer Sportu i Rekreacji oraz ukończone Executive MBA. Posiadam także kwalifikacje i szkolenia z zakresu zarządzania sportem, zarządzania zasobami ludzkimi, budowania zespołów, finansowania sportu, zamówień publicznych, komunikacji i promocji. Pełniłem również funkcję wiceprezesa jednego z polskich związków sportowych.

Najważniejsza jest jednak dla mnie praktyka. Przez lata odpowiadałem za prowadzenie organizacji sportowej, kierowanie zespołem, przygotowywanie projektów, pozyskiwanie dotacji, partnerów i sponsorów oraz organizację wydarzeń o zasięgu ogólnopolskim i międzynarodowym. Prowadziłem także wiele działań społecznych skierowanych do różnych grup mieszkańców. Ta praktyka nauczyła mnie, że dobry pomysł to dopiero początek. Później trzeba znaleźć środki, zbudować zespół, przygotować harmonogram, dopilnować formalności i ponosić odpowiedzialność za końcowy efekt.

Dlaczego zdecydował się Pan wystartować w konkursie na dyrektora MOSiR-u?

– Przede wszystkim dlatego, że wierzę, iż tyski sport ma bardzo duży potencjał, który można jeszcze lepiej wykorzystać. Znam lokalne środowisko, wiem, jak wiele jest w nim aktywnych klubów, trenerów, społeczników, rodziców i młodych ludzi, którzy chcą się rozwijać.

Jestem mocno związany z Tychami i zależy mi na tym, żeby moje doświadczenie pracowało na rzecz całego miasta. Kierowanie MOSiR-em daje możliwość oddziaływania w znacznie większej skali – od sportu młodzieżowego, poprzez rekreację, po ofertę dla rodzin, seniorów i osób z niepełnosprawnościami. Uznałem, że jestem gotowy przyjąć większą odpowiedzialność i spróbować wykorzystać swoje doświadczenie do rozwoju miejskiego sportu i rekreacji.

W swojej koncepcji mówił Pan o MOSiR-ze, który „uruchamia energię miasta”. Co to właściwie oznacza?

– MOSiR nie powinien być kojarzony wyłącznie z obiektami, grafikami i administracją. Oczywiście sprawne zarządzanie infrastrukturą jest bardzo ważne, ale obiekt sam w sobie nie tworzy jeszcze sportu. MOSiR ma obiekty, pracowników, Miejski Ośrodek Sportu Młodzieżowego, doświadczenie w organizacji wydarzeń oraz możliwość docierania do mieszkańców. Chciałbym budować MOSiR oparty na czterech zasadach: prostych regułach, jawnych decyzjach, lepszej dostępności i większej liczbie działań. Mieszkaniec czy klub sportowy powinien wiedzieć, gdzie, kiedy i na jakich warunkach może korzystać z oferty. Informacja musi być łatwa do znalezienia, a zasady współpracy czytelne.

MOSiR powinien również inicjować działania, rozmawiać z lokalnym środowiskiem i pomagać przekuwać dobre pomysły w konkretne projekty. Tak rozumiem uruchamianie sportowej energii Tychów.

Od czego rozpocznie Pan pracę dyrektora MOSiRu ?

– Od rozmowy i poznania ludzi. Mam własne pomysły i jasno określone kierunki rozwoju, ale nie przychodzę z gotowymi ocenami ani decyzjami dotyczącymi ludzi i funkcjonowania poszczególnych obszarów. Najpierw chcę poznać pracowników, ich zakres obowiązków, doświadczenia oraz codzienne problemy. Planuję spotkania z kierownikami, administracją, pracownikami obiektów i trenerami MOSM-u, a także wizyty we wszystkich obiektach. Pracownicy mają wiedzę o instytucji, której nie można zdobyć wyłącznie poprzez analizę dokumentów. Czasami osoba pracująca na obiekcie od wielu lat widzi problem, którego nie widać z perspektywy gabinetu dyrektora. Wierzę w ludzi i chciałbym zbudować mocny zespół, w którym każdy będzie czuł, że jest ważną częścią. Jednocześnie jestem osobą wymagającą. Dobra atmosfera i partnerskie relacje nie wykluczają odpowiedzialności, jasnego podziału zadań i oczekiwania efektów. Chcę przeanalizować między innymi wykorzystanie obiektów i grafików, koszty ich funkcjonowania, stan techniczny, kalendarz wydarzeń, działalność MOSM-u, promocję, komunikację oraz sposób współpracy z klubami i innymi podmiotami.

Jestem bardzo wdzięczny za ogrom gratulacji, dobrych słów i wiary we mnie. To daje mi dużo energii, ale jednocześnie zwiększa poczucie odpowiedzialności. Proszę jednak o odrobinę czasu i zrozumienia – MOSiR jest dużą jednostką i nic nie zmieni się z dnia na dzień. Nie chcę tworzyć chaosu tylko po to, żeby szybko pokazać pierwsze zmiany. Dobre pomysły trzeba dokładnie przeanalizować, przedyskutować z pracownikami i partnerami, a następnie konsekwentnie wdrażać etapami.

Czy MOSiR powinien koncentrować się przede wszystkim na sporcie dzieci i młodzieży?

– MOSM ma ogromny potencjał długofalowy. To miejsce, w którym może rozpoczynać się sportowa droga młodego człowieka – od pierwszego treningu, poprzez regularne szkolenie, aż do startów w zawodach i osiągania wyników. W Tychach mamy wspaniałą młodzież, dobrych trenerów i duży potencjał sportowy. Chciałbym, żeby MOSM stał się jedną ze sportowych wizytówek miasta.

Najważniejsze będą dla mnie rozwój zawodników, wyniki w Systemie Sportu Młodzieżowego oraz współpraca ze szkołami i klubami. Sport młodzieżowy musi być widoczny tam, gdzie są dzieci i ich rodzice. Potrzebne są sprawne nabory, otwarte treningi, współpraca ze szkołami i przejrzysta informacja o tym, jakie sekcje funkcjonują oraz jak można zapisać dziecko. Jednocześnie zanim pojawią się konkretne decyzje, chcę porozmawiać z trenerami – tak ważnego obszaru nie można rozwijać bez udziału ludzi, którzy tworzą go na co dzień.

Sport dzieci i młodzieży jest bardzo ważny, ale MOSiR musi tworzyć ofertę dostępną dla każdego mieszkańca, niezależnie od wieku, sprawności i wcześniejszego doświadczenia. Potrzebujemy aktywności dla rodzin, seniorów, osób z niepełnosprawnościami oraz mieszkańców, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z ruchem.

Jak wyobraża Pan sobie współpracę MOSiR-u z klubami sportowymi i organizacjami?

– MOSiR nie musi i nie powinien wszystkiego robić samodzielnie. W Tychach działają kluby, szkoły, organizacje pozarządowe, rady osiedli, trenerzy i społecznicy posiadający duże doświadczenie oraz bardzo dobre pomysły. MOSiR może wspierać ich poprzez przejrzyste zasady korzystania z obiektów, promocję i współorganizację wydarzeń oraz pomoc organizacyjną. Czasami będzie głównym organizatorem, a innym razem partnerem, który udostępni obiekt, pomoże w promocji albo koordynacji przedsięwzięcia. Każdy podmiot rozpoczyna u mnie z czystą kartą. Sport uczy szacunku i tego samego oczekuję we współpracy. Jeżeli będzie on obecny po obu stronach, jestem przekonany, że uda się wypracować wiele dobrego.

W swojej koncepcji mocno akcentował Pan potrzebę organizowania większej liczby wydarzeń. Dlaczego jest to tak ważne?

Przygotowując się do konkursu, porównywałem liczbę wydarzeń i ich uczestników w Tychach, z działalnością podobnych jednostek w innych miastach. Pokazało to, że mamy dużą przestrzeń do rozwoju. Nie chodzi wyłącznie o wielkie i kosztowne imprezy. Potrzebujemy również regularnych, mniejszych wydarzeń, które odbywają się przez cały rok i są dostępne dla różnych grup mieszkańców.Kluby, szkoły i organizacje także powinny wiedzieć z wyprzedzeniem, kiedy mogą włączyć się w organizację lub promocję wydarzeń. Dobrze przygotowana impreza nie kończy się w dniu zawodów. Wcześniej trzeba zbudować zainteresowanie, a później pokazać uczestników, emocje i osoby zaangażowane w jej organizację. W ten sposób wydarzenia promują nie tylko MOSiR, ale również aktywne Tychy.

Jak chciałby Pan, żeby mieszkańcy oceniali MOSiR po trzech latach?

– Chciałbym, żeby mieszkaniec powiedział: „Wiem, co robi MOSiR, łatwo znajduję informacje, mogę zapisać dziecko na zajęcia, skorzystać z obiektu i uczestniczyć w wydarzeniach”. Chciałbym, żeby młodzi sportowcy widzieli możliwość rozwoju, trenerzy czuli, że ich praca jest traktowana poważnie, a kluby postrzegały MOSiR jako wiarygodnego i otwartego partnera. Senior powinien znaleźć ofertę dla siebie, rodzina możliwość wspólnego spędzenia czasu, a osoba z niepełnosprawnością odpowiednio przygotowane zajęcia. Taki MOSiR powinien być dostępny, partnerski, nowoczesny, odpowiedzialnie zarządzany i widoczny w mieście.

Mam świadomość, że mieszkańcy oczekują efektów i sam również chcę je widzieć. Trzeba jednak pamiętać, że MOSiR jest dużą jednostką, odpowiadającą za ludzi, obiekty, finanse i bezpieczeństwo. Dlatego dobre pomysły muszą być oparte na dokładnej analizie i rozmowach, a następnie wdrażane w odpowiedniej kolejności.

Chcę działać ambitnie, ale spokojnie i odpowiedzialnie. Ostatecznym celem jest to, żeby bez względu na wiek każdy mieszkaniec Tychów mógł poczuć sportową energię Tychów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj