Przystań Ocalenie walczy o przetrwanie

0
406
fot. arc. pryw. Przystań Ocalenie

Przez 25 lat Przystań Ocalenie stworzyła w pobliskich Ćwiklicach wyjątkowy azyl, w którym schronienie znalazły setki zwierząt uratowanych przed cierpieniem, porzuceniem czy rzeźnią. Dziś założyciele Przystani Ocalenie przyznają, że znaleźli się w najtrudniejszym momencie swojej historii. Trwa internetowa zbiórka, od której – jak podkreślają – może zależeć dalsze funkcjonowanie fundacji i los ponad pół tysiąca podopiecznych.

Przystań Ocalenie od lat jest jednym z najbardziej wyjątkowych miejsc w Polsce niosących pomoc zwierzętom gospodarskim, domowym i egzotycznym. W przytulisku nieopodal Tychów schronienie znalazły konie, krowy, świnie, kozy, psy, koty, wielbłądy, osły, owce, ptaki i wiele innych gatunków. Trafiają tu zwierzęta odebrane interwencyjnie, porzucone, schorowane lub wykupione z transportów do rzeźni. Dla większości z nich jest to ostatnia szansa na spokojne życie.

To właśnie tutaj swoje miejsce odnalazła słynna krowa Boruta, której ucieczka z transportu do rzeźni przed laty poruszyła całą Polskę. W Przystani mieszkają także m.in. wielbłądy Oskar i Olek, klacz Malina z Tychów czy koń Tyszek – jeden z pierwszych uratowanych podopiecznych, od którego rozpoczęła się historia fundacji.

Wyjątkowość Przystani polega nie tylko na ratowaniu zwierząt, ale również na decyzji, by zapewnić im opiekę do końca życia. Zwierzęta nie trafiają do adopcji – pozostają w fundacji do końca swoich dni, otoczone opieką i miłością. To oznacza jednak ogromne, stałe koszty związane z wyżywieniem, leczeniem, utrzymaniem wybiegów i budynków oraz codzienną opieką nad ponad 500 mieszkańcami.

Jak podkreślają przedstawiciele fundacji, przez lata udało się stworzyć miejsce niemal od podstaw. Gdy rozpoczynali działalność, dysponowali jedynie starym samochodem, prowizoryczną przyczepą i zrujnowanym gospodarstwem. Dzięki wsparciu darczyńców i tysiącom godzin pracy powstał azyl, który dziś jest domem dla zwierząt, które nigdzie indziej nie miałyby szans.

Obecnie fundacja mierzy się jednak z narastającymi problemami finansowymi. Rosnące koszty utrzymania, leczenia oraz codziennej opieki sprawiły, że – jak przyznają jej twórcy – po raz pierwszy od 25 lat obawiają się o przyszłość całego miejsca.

W emocjonalnym apelu opublikowanym w mediach społecznościowych napisali, że zadają sobie pytanie, czy historia Przystani właśnie dobiega końca. Proszą o wsparcie finansowe i udostępnianie prowadzonej zbiórki, podkreślając, że nawet niewielkie wpłaty mogą pomóc utrzymać schronienie dla zwierząt, które nie mają dokąd odejść.

Fundację można wesprzeć na wiele sposobów – poprzez wpłatę na prowadzoną zbiórkę, darowiznę, przekazanie 1,5 proc. podatku, zakupy w internetowym sklepiku Przystani czy udział w organizowanych przez nią akcjach charytatywnych. Dziś jednak najważniejsza jest trwająca zbiórka, która ma pomóc przetrwać najtrudniejszy okres w historii tego wyjątkowego miejsca.



 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj