Cztery lata tyskiego ITS-u

0
228
fot. Tychy na drodze

Prace nad budową Inteligentnego Systemu Zarządzania i Sterowania Ruchem w Tychach zakończyły się w lipcu 2022 roku. Inwestycja objęła przebudowę ponad 40 skrzyżowań, montaż monitoringu, wdrożenie podsystemu zarządzania komunikacją zbiorową, odcinkowego pomiaru prędkości, ważenia pojazdów w ruchu czy budowę stacji meteorologicznych. Dla wielu mieszkańców ITS miał być jednak czymś więcej niż nowoczesnym narzędziem – miał stać się lekarstwem na wszystkie problemy komunikacyjne miasta. Jak jest dziś?

O tym, jak system zmieniał się przez ostatnie cztery lata i jak dziś wygląda jego codzienność, rozmawialiśmy z Jackiem Tuchowskim, naczelnikiem Wydziału Transportu i Zarządzania Ruchem Drogowym. Sam wydział powstał przed rokiem, aby skupić w jednym miejscu zadania związane z funkcjonowaniem ITS-u, bezpieczeństwem ruchu drogowego i organizacją transportu publicznego. – Cztery lata temu, jeszcze przed zakończeniem prac nad wdrożeniem systemu, pojawiły się bardzo duże oczekiwania. Niektórzy myśleli, że dzięki ITS-owi będziemy mogli „teleportować się” po mieście. Nie dziwię się, że dziś część z nich jest zawiedziona. Rozczarowanie nie wynika jednak z tego, że system działa niepoprawnie, tylko z tego, że oczekiwania były takie, że ITS rozwiąże wszystkie możliwe problemy drogowe. Nigdy takiego założenia nie było, ponieważ od początku projekt był nastawiony na optymalizację – mówi Jacek Tuchowski.

Czy jednak nie właśnie po to powstał system? – Tak, ale trzeba rozróżnić dwie rzeczy. Optymalizacja ruchu nie oznacza, że wszyscy zawsze będą jechać płynnie. Jeśli po zakończeniu zmiany z terenów przemysłowych wyjeżdżają jednocześnie setki samochodów, żaden system na świecie nie sprawi, że korki znikną. Rolą ITS-u jest możliwie najlepsze zarządzanie sygnalizacją w zastanych warunkach. Dzięki temu kierowcy mogą wrócić do domu szybciej i przede wszystkim bezpieczniej.

To właśnie bezpieczeństwo, a nie maksymalna prędkość przejazdu, jest jednym z głównych celów działania systemu. – Wielu kierowców mówi, że kiedyś jeździło się szybciej. Być może tak było, ale dziś na tyskich drogach jest o kilkanaście tysięcy pojazdów więcej niż cztery lata temu. Nie możemy więc porównywać tych samych ulic w zupełnie innych realiach ruchu. Trzeba też pamiętać, że ITS jest tylko narzędziem. To człowiek decyduje, jakie zadania system ma realizować.

Naczelnik zwraca uwagę również na coś, o czym łatwo zapominamy. – Cały czas mówimy o kierowcach, ale oni nie są jedynymi uczestnikami ruchu. Są jeszcze piesi, rowerzyści, osoby poruszające się hulajnogami czy pasażerowie komunikacji miejskiej. Szybciej nie zawsze oznacza bezpieczniej. Jeśli miałbym wskazać nasze najważniejsze założenie, to bezpieczeństwo zawsze stawiam na pierwszym miejscu.

Czy oznacza to, że kierowcy schodzą na dalszy plan? – Absolutnie nie. Każdy uczestnik ruchu jest dla nas tak samo ważny. Zgodnie z przyjętą przez Radę Miasta polityką mobilności staramy się jednak tworzyć bezpieczny, zrównoważony i przyjazny system transportu, który zachęca mieszkańców do korzystania z komunikacji miejskiej, roweru czy ruchu pieszego, przy jednoczesnym utrzymaniu możliwie sprawnego ruchu samochodowego. Każdy mieszkaniec, który wybiera inny środek transportu niż samochód, tak naprawdę odciąża drogi również dla kierowców.

Jacek Tuchowski podkreśla również, że większość mieszkańców utożsamia ITS wyłącznie z sygnalizacją świetlną. – System to nie tylko czerwone światło w środku nocy czy kamera, która czasem nie wykryje pojazdu. To urządzenia elektroniczne i, jak każde, mogą ulec awarii. Ocenianie całego ITS-u przez pryzmat takich sytuacji jest po prostu niesprawiedliwe. Jak dodaje, mieszkańcy często nie zdają sobie sprawy z tego, jak wiele elementów działa w tle. – ITS to również podsystem zarządzania komunikacją zbiorową, który był dla Tychów ogromnym krokiem naprzód. To stacje ważenia pojazdów wspierające Inspekcję Transportu Drogowego i ograniczające degradację nawierzchni, a także stacje meteorologiczne pomagające podczas Akcji Zima. To tylko kilka z kilkunastu podsystemów, które każdego dnia wpływają na funkcjonowanie miasta, choć większość mieszkańców ich po prostu nie zauważa.

Naczelnik zwraca także uwagę, że system często bywa krytykowany za decyzje, z którymi nie ma nic wspólnego. – Zwężenia ulic, budowa wysepek, liczba miejsc parkingowych czy sama polityka mobilności nie są elementami ITS-u, choć bardzo często właśnie jemu przypisuje się odpowiedzialność za te rozwiązania. Jak więc podsumowuje cztery lata funkcjonowania systemu? – Cały czas go rozwijamy. To nie jest rozwiązanie, które wdraża się raz i pozostawia samo sobie. Korygujemy programy sygnalizacji, testujemy nowe rozwiązania i staramy się wsłuchiwać w głos mieszkańców. Ruch drogowy jest jedną z najtrudniejszych dziedzin życia miasta. Nigdy nie uda się stworzyć rozwiązań, które zadowolą wszystkich, ale naszym celem jest nieustanne szukanie takich, które będą możliwie najlepsze dla jak największej liczby mieszkańców.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj