Burgery po tysku

0
2338
fot. FB Grill Pub Tychy

Przez lata ich drogi przecinały się niemal na każdym etapie życia. Wspólne osiedle, szkoła, treningi. Dziś od dekady wspólnie prowadzą jeden z najbardziej rozpoznawalnych burgerowych lokali w Tychach. Grill Pub, stworzony przez Marcina Ciotuchę i Tomasza Kochmańskiego, w tym roku świętuje swoje 10-lecie.

Lokal mieści się przy ul. Nałkowskiej 31, niemal w samym centrum Tychów.

– Znamy się od dziecka. Razem chodziliśmy do szkoły, trenowaliśmy, pracowaliśmy. Gdzieś tam zawsze przewijały się rozmowy, że fajnie byłoby mieć coś swojego – wspomina Marcin Ciotucha.

Spełnić marzenie

Choć obaj od początku byli związani z gastronomią, droga do własnego lokalu nie była prosta. Były wyjazdy za granicę, inne doświadczenia zawodowe i życiowe zakręty, ale pomysł stworzenia własnego miejsca wracał regularnie.

– To była bardziej sfera marzeń młodych chłopaków niż konkretny plan. Ale z czasem wracaliśmy do tych rozmów coraz częściej – mówi.

W końcu w 2016 roku marzenie stało się rzeczywistością. Początkowo wszystko miało wyglądać skromnie z niewielką ekipą. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany.

– Myśleliśmy, że damy sobie radę. A potem przez dwa tygodnie siedzieliśmy po 15–20 godzin dziennie i wiedzieliśmy już, że potrzebujemy więcej personelu – śmieje się właściciel.

Klasyka smakuje najlepiej

Od początku postawili na prostą zasadę: klasyczne menu i jakość bez kombinowania. Co ciekawe, przez 10 lat karta praktycznie się nie zmieniła.

– Menu mamy praktycznie identyczne jak pierwszego dnia. To klasyka i ona się po prostu sprawdza – podkreśla Marcin.

Do dziś stałym elementem działalności są także dania dnia, które z czasem stały się lokalną tradycją. Wtorkowy tatar, środowy makaron czy czwartkowa golonka mają swoich stałych fanów.

Właściciele zauważają jednak, że przez dekadę mocno zmieniła się sama gastronomia i sposób korzystania z niej przez klientów.

– Coraz więcej ludzi zamawia jedzenie do domu. To kwestia wygody i braku czasu. Ale burger to nadal danie, które najlepiej smakuje na miejscu – chrupiąca bułka, świeże frytki, tego się nie da do końca przewieźć – mówi.

Więcej niż jedzenie

Przez lata lokal stał się czymś więcej niż tylko miejscem do jedzenia. To przestrzeń spotkań, wydarzeń i lokalnych inicjatyw. Właściciele regularnie angażują się także w akcje pomocowe i charytatywne, choć – jak podkreślają – nigdy nie robili tego dla rozgłosu.

– Jak można pomóc, to trzeba pomagać. To dla nas naturalne. Nigdy nie chcieliśmy robić z tego reklamy – mówi Ciotucha.

Szczególnym wydarzeniem są także organizowane co roku urodziny lokalu. Tu również właściciele postawili na własne zasady.

– Jak są nasze urodziny, to wszystko jest dla gości za darmo. Jesteśmy na Śląsku, a tu gospodarze zawsze dbali o swoich gości – tłumaczy.

Choć Grill Pub świętuje dziś sukces i rozpoznawalność, właściciele nie ukrywają, że gastronomia pozostaje trudną branżą. Problemem są rosnące koszty, przepisy i coraz większe trudności ze znalezieniem pracowników oraz uczniów.

– Świat, a więc i gastronomia nieustannie się zmieniają. Jeszcze nie wiem, gdzie nas to zaprowadzi – przyznaje.

Mimo to nadal szkolą uczniów i wierzą, że gastronomia ma przyszłość.

– To ciężka robota – weekendy, święta, presja, długie godziny. Ale jeśli ktoś to czuje, to daje ogromną satysfakcję. Gastronomia to przecież nie tylko jedzenie. Ludzie przychodzą spędzić czas, spotkać się, pobyć razem. I chyba właśnie dlatego to wszystko nadal ma sens – podsumowuje.

Grill Pub to nie tylko lokal, w którym można dobrze zjeść. To ludzie, spotkania i energia, która łączy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj