Nieczęsto podczas sejmowych obrad można usłyszeć o Tychach. Jeszcze rzadziej nasze miasto staje się bohaterem wystąpienia wygłaszanego z mównicy wśród politycznych sporów, ustaw i ogólnopolskich debat. Tym razem było inaczej.
Poseł i wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka wykorzystał swoje sejmowe wystąpienie, by przypomnieć o 75-leciu nadania Tychom praw miejskich i opowiedzieć o mieście nie jak o urbanistycznym eksperymencie z czasów PRL, ale miejscu z własną historią, śląskim charakterem i wyjątkową tożsamością.
– Bardzo często myśli się o tym mieście i mówi jako o symbolu socjalistycznego modernizmu urbanizacji, ale my tyszanie wiemy, że ta młodość Tychów to tylko jedna ze składowych naszej niezwykle śląskiej mozaiki historii – mówił.
W wystąpieniu przypomniał, że historia Tychów sięga znacznie dalej niż okres budowy „Nowych Tychów”. Wspominał m.in. o czasach, gdy okolice były „krainą lasów i polowań”, a także o rozwoju przemysłu za sprawą Hochbergów i rozbudowie browaru. Nawiązał również do Johna Baildona, który – jak podkreślał – uruchomił w Tychach jedną z pierwszych maszyn parowych na Śląsku. Mówił również o powojennej koncepcji urbanistycznej miasta. Poseł przypomniał wizję Hanny i Kazimierza Wejchertów, dzięki której – jak mówił – Tychy „nie stały się betonową pustynią”.
Pojawiły się także odniesienia do zieleni miejskiej, układu urbanistycznego i charakterystycznej osi zielonej przebiegającej przez miasto. Całość miała wyraźnie osobisty charakter – poseł Gramatyka kilkukrotnie podkreślał swoje związki z Tychami, określając je jako „kochane, piękne, cudowne i zielone”.


Mówił „z kartki”czy „z serca”?