
Tyszanin Andrzej Kowalczyk został zdyskwalifikowany podczas zawodów Sowi Backyard Ultra po 29. pętli. Decyzja organizatora, podjęta w kluczowym momencie rywalizacji, wywołała szeroką dyskusję.
Zawody rozpoczęły się 1 maja w Pieszycach. Formuła Backyard Ultra polega na pokonywaniu pętli o długości 6,7 kilometra co godzinę – aż do momentu, gdy na trasie pozostanie tylko jeden zawodnik. Dla Andrzeja Kowalczyka był to debiut w tej formule, połączony ze zbiórką środków na rzecz dzieci z Placówki Pieczy Zastępczej „Kwadrat” w Tychach, która trwa do 15 maja.
Po 29. okrążeniu, czyli po pokonaniu blisko 195 kilometrów, organizatorzy podjęli decyzję o wykluczeniu zawodnika. Powodem miała być niedozwolona pomoc na trasie – obecność operatora kamery z oświetleniem. Jak poinformowano, decyzja została podjęta po wcześniejszym upomnieniu. Sztab Andrzeja Kowalczyka twierdzi, że o żadnym upomnieniu ich nie poinformowano. W momencie dyskwalifikacji A. Kowalczyk znajdował się w ścisłej czołówce. Sprawa wzbudziła kontrowersje. Sztab podkreślił, że obecność operatora była wcześniej konsultowana z organizatorem, a jego rola miała charakter dokumentacyjny, a nie wsparcia na trasie. Ostatecznie został sklasyfikowany na 6. miejscu.
Pojawiły się również głosy wskazujące na nieprecyzyjność regulaminu zawodów oraz szeroką interpretację pojęcia „niedozwolonej pomocy”. Organizatorzy nie przedstawili szczegółowego uzasadnienia poza wskazaniem naruszenia zasad. Zgodnie z regulaminem mają oni prawo do podejmowania decyzji w przypadku zakłócenia przebiegu zawodów lub naruszenia jego zasad.
Mimo kontrowersji, po zakończeniu wydarzenia doszło do rozmowy między stronami. Jak podkreślił sam Andrzej Kowalczyk, odbyła się ona w atmosferze wzajemnego szacunku i pozwoliła lepiej zrozumieć zaistniałe okoliczności.
Zwycięzcą zawodów został Mateusz Tatara, który pokonał 48 pętli.

Rywalizacja trwała 48h, a zwycięzca pokonał 48 pętli.