Środowy wieczór, 15 kwietnia, w galerii I Liceum Ogólnokształcącego im. Leona Kruczkowskiego w Tychach upłynął pod znakiem sztuki, która nie daje prostych odpowiedzi. Wernisaż malarstwa Ewy Matras – zatytułowany znacząco „Między chwilami” – stał się nie tylko prezentacją prac, ale przede wszystkim zaproszeniem do zatrzymania się i uważnego spojrzenia nie tylko na obrazy, ale też na własne emocje.
Już sam tytuł wystawy dobrze oddaje charakter twórczości artystki. Jak podkreśla, jej malarstwo jest rodzajem osobistego pamiętnika – zapisem barw, nastrojów i sytuacji, które filtruje przez własną wrażliwość, pozostawiając widzowi przestrzeń do interpretacji. I właśnie ta przestrzeń wybrzmiała najmocniej podczas wernisażu.
Na wystawie zaprezentowano trzy cykle, które – choć różnorodne formalnie – łączy wspólny mianownik: refleksja nad doświadczeniem człowieka.
Pierwszy z nich, „Kraj-obrazy wewnętrzne”, prowadzi widza w stronę pejzażu, który nie jest jedynie zapisem miejsca. To raczej zapis przeżycia. Jak wynika z opisu towarzyszącego wystawie, krajobraz staje się tu „projekcją wnętrza człowieka” – intymną mapą emocji, wspomnień i chwil. Inspiracje podróżami do Toskanii czy Chorwacji są wyczuwalne, ale nie dominują – ustępują miejsca nastrojowi. Obrazy nie tyle pokazują świat, co sposób jego odczuwania.
Zupełnie inny, bardziej symboliczny charakter ma cykl „Schoda-mi”. Motyw schodów – powracający w różnych odsłonach – nabiera tu znaczenia egzystencjalnego. To nie tylko element przestrzeni miejskiej, ale metafora drogi: wysiłku, zmiany, czasem zagubienia. Uczennice, które podczas wernisażu podjęły się interpretacji prac, zwracały uwagę na kontrasty kolorystyczne i anonimowość postaci, podkreślające uniwersalność doświadczeń. Schody stają się tu opowieścią o codziennym „byciu w drodze” – między dążeniem a zwątpieniem, ruchem a zatrzymaniem.
Najbardziej oniryczny i symboliczny wydaje się cykl „Opowieści lunarne”. Księżyc – obecny w kulturze jako symbol kobiecości, cykliczności i tajemnicy – staje się osią narracji. Zestawiony z postaciami kobiet i elementami codzienności, buduje napięcie między tym, co zwyczajne, a tym, co ponadczasowe. Jak podkreślano w interpretacjach, to opowieść o rytmie życia, wpisanym w większy, naturalny porządek – o przemijaniu, odradzaniu się i nieustannej zmianie.
Wyjątkowym elementem wydarzenia była aktywna rola uczennic liceum, które zaprezentowały własne, często zaskakująco dojrzałe interpretacje dzieł. Ich spojrzenie – świeże, odważne, nieoczywiste – spotkało się z dużym uznaniem samej artystki.
– Nigdy wcześniej nie słyszałam tak ciekawych interpretacji swoich prac – przyznała Ewa Matras. – To pokazuje, jak wiele znaczeń może mieć obraz i jak bardzo zależy on od wrażliwości odbiorcy.
O znaczeniu takich spotkań mówiła również dyrektor szkoły, Joanna Wojtynek, podkreślając, że galeria szkolna jest przestrzenią prawdziwego dialogu – między sztuką a młodym człowiekiem. Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że artystka jest silnie związana z tym miejscem – rodzinnie i emocjonalnie.
Wernisaż „Między chwilami” pokazał, że sztuka może być żywą rozmową – nie tylko między twórcą a odbiorcą, ale też między pokoleniami. I że czasem warto na chwilę się zatrzymać – właśnie gdzieś „między chwilami”.









