Nauczycielka, która łamie schematy

0
547
fot. arc. pryw.

Jeszcze kilkanaście lat temu jej codziennością były hale produkcyjne, laboratoria i specjalistyczne badania. Dziś stoi przy tablicy i przekonuje uczniów, że chemia może być fascynującą przygodą. Magdalena Draczyńska – laureatka I miejsca w tegorocznym plebiscycie „Nauczyciel Roku w Tychach” w kategorii klas IV–VIII – przeszła drogę, która rzadko zdarza się w edukacji.

Nagrodę odebrała podczas uroczystej gali w Urzędzie Marszałkowskim. Jak sama przyznaje, to wyróżnienie jest dla niej ważne, ale jeszcze ważniejsze są codzienne relacje z uczniami.

Nieoczywista droga

Magdalena Draczyńska jest absolwentką tyskiego „Browarnika” i Politechniki Śląskiej. Pasję do nauki wyniosła z domu.

– Mój tata był technologiem, siostra uczy techniki. Już 12 lat temu, pracując w szkole policealnej Copernicus, odkryłam, że dzielenie się wiedzą daje mi ogromną satysfakcję – podkreśla.

Zanim jednak na stałe związała się ze szkołą, przez 15 lat pracowała jako inżynierka. Koordynowała badania w Śląskim Centrum Ochrony Pracy, znała od podszewki procesy produkcyjne w tyskim zakładzie Stellantis i Browarach Tyskich. Jej zawodowa ścieżka prowadziła także przez miejsca mniej oczywiste.

– Pracowałam między innymi w Laboratorium Kryminalistycznym w Olsztynie. Zajmowałam się badaniem huku broni, analizą substancji chemicznych czy pomiarami promieniowania. To były bardzo wymagające, ale niezwykle rozwijające doświadczenia – wspomina.

Każda z tych ról nauczyła ją precyzji i odpowiedzialności. Procedury, które wdrażała, podlegały rygorystycznym audytom, co – jak mówi – ukształtowało jej podejście do pracy.

Zmiana ścieżki

Przełom przyszedł wraz z macierzyństwem.

– Jako mama dwójki dzieci poczułam, że chcę poświęcić się edukacji i zostać popularyzatorką nauki. Moim celem jest sprawić, by dzieci polubiły przedmioty ścisłe i przestały się ich bać – tłumaczy.

Dziś uczy w Szkole Podstawowej nr 35 z Oddziałami Integracyjnymi w Tychach. Jej lekcje wykraczają poza schematy. Łączy chemię z elementami terapii, szczególnie pracując z uczniami w spektrum autyzmu.

– Wiedzę o hałasie, drganiach, mikroklimacie, pyłach, substancjach chemicznych czy oświetleniu wykorzystuję dziś w praktyce, dbając o komfort sensoryczny moich uczniów. Jestem autorką publikacji naukowej o tej tematyce, a kolejne artykuły są już w przygotowaniu. Jednak to empatia i przekonanie, że każdy uczeń jest wyjątkowy, są dla mnie najważniejszym drogowskazem – podkreśla.

Stawia na naukę przez doświadczenie. Jednym z przykładów jest autorski konkurs „MasterChef Nauki – Molekularne Czary-Mary”, podczas którego uczniowie tworzyli m.in. molekularny kawior czy lody chłodzone solą.

– Moim marzeniem jest stworzenie uczniom profesjonalnej przestrzeni do eksperymentowania, jaką sama pamiętam z technikum i studiów – mówi.

Jak przyznaje, największą satysfakcję daje jej moment, gdy uczniowie zaczynają wierzyć w swoje możliwości. To właśnie połączenie naukowego doświadczenia, pasji i empatii sprawiło, że zdobyła uznanie uczniów, rodziców i kapituły plebiscytu. A jej historia pokazuje, że do szkolnej ławki można trafić różnymi drogami – i każda z nich może stać się inspiracją.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj