PKM Tychy wydało oświadczenie w sprawie zatrzymania kierowców

15
10682

Tyskie Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej odniosło się do informacji pojawiających się w mediach na temat zatrzymania cudzoziemców wykonujących usługi kierowania pojazdami na rzecz spółki. Jak podkreśla PKM Tychy, osoby te nie były pracownikami przedsiębiorstwa.

Byli oni pracownikami firmy zewnętrznej, która realizowała usługi transportowe dla PKM Tychy jako podwykonawca wyłoniony w drodze przetargu publicznego. Obecnie spółka prowadzi szczegółową analizę zawartych umów w celu ustalenia zakresu odpowiedzialności po stronie podwykonawcy. Sprawdzane są również wszystkie okoliczności związane z realizacją usług transportowych przez tę firmę.

Równocześnie w przedsiębiorstwie zlecono przegląd obowiązujących procedur współpracy z podwykonawcami. Celem tych działań jest ograniczenie ryzyka wystąpienia podobnych sytuacji w przyszłości. Jak podkreślono w komunikacie, zapewnienie bezpieczeństwa pasażerów oraz utrzymanie wysokich standardów funkcjonowania komunikacji miejskiej pozostaje priorytetem PKM Tychy.

Przypomnijmy, że funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali w Tychach siedmiu cudzoziemców pracujących jako kierowcy autobusów. Podczas kontroli ustalono, że mężczyźni nie posiadali wymaganych zezwoleń na wykonywanie pracy. Wśród zatrzymanych znalazło się sześciu obywateli Indii oraz jeden obywatel Sri Lanki.

Jak poinformował zespół prasowy Komendanta Śląskiego Oddziału Straży Granicznej, jeden z obywateli Indii przebywał w Polsce nielegalnie. Pozostali cudzoziemcy posiadali dokumenty pobytowe, jednak wykonywali pracę niezgodnie z deklarowanym celem pobytu, ponieważ nie mieli wymaganych zezwoleń na zatrudnienie.

W trakcie prowadzonych czynności funkcjonariusze ujawnili również dokumenty noszące znamiona fałszerstwa. Było to pięć indyjskich praw jazdy, jedno lankijskie oraz jedno polskie prawo jazdy.

Wobec zatrzymanych wszczynane są procedury karne. Trzej obywatele Indii otrzymali już decyzje zobowiązujące do powrotu z zakazem ponownego wjazdu na terytorium Polski na okres od sześciu do dziewięciu miesięcy. W przypadku pozostałych osób działania służb nadal trwają.

15 KOMENTARZE

  1. Bzdury, P K M T Y C H Y dobrze wie kogo zatrudnia , naprawdę przestańcie już z ludzi robić idiotów, notorycznie ich okłamując

  2. To juz wiem dlaczego niejednokrotnie mijając się musiałam składać lusterka i uważać.by nie wpaść do rowu.bo na Wygorzelu drogi są wąskie a ów kierowcy nie raczyli zjechac wcześniej na pobocze gdzie mieli miejsce

  3. Nie kradli tylko uczciwie pracowali i mogli pomóc swoim rodzinom,a nas przynajmniej miał kto wozić bo brakuje do tej pracy.

    • Kierowcow nie brakuje.
      Ale w transporcie poslkim jest jedna wielka patologia,dlatego Polacy wola pracowac za granicą…
      Nowi ludzie sie nie garną,bo dobrze wiedza jaka patologia jest w Polsce…
      Prosty przykład,w Polsce obowiazuje stawka godzinowa,w Polskim transporcie to jedna wielka fikcja…

  4. Czy przeszli przeszkolenie? Czy jeździli nieprawidłowo? Czy sprawiali problemy w pracy? Wreszcie czy nie mogliby zdać egzaminów w PL?

  5. Nikt nie ma pretensji do Azjatów za to że uczciwe chcieli pracować i zarabiać . Tym niby podwykonawcom to inspekcja pracy powinna się przyjrzeć , ale taka z innego województwa

  6. No teraz to się potwierdzą moja córka miała nieprzyjemność kierowca tyskiego autobusu z ciemną karnacja przytarła samochód którym jechała córka okazało się że kierowca był nie komunikatywny ani w języku polskim ani angielskim jak można zatrudniać kierowców z którymi nie można się porozumieć

  7. Jak ktoś pracuje dobrze i chce uczciwie pracować to niech ludzie nie krytykują.To że są innego koloru i z biednych krajów to nie znaczy że trzeba ich dyskryminować.Oni pomagają swoim rodziną aby żyli godnie.

  8. A ja powiem tak…. Wszyscy byli tutaj legalnie, uczciwie pracowali. W dodatku posiadali Polskie prawa jazdy. Problem polega na czym innym. Hurra Straż Graniczna mamy wynik, nie ważne ze nieprawdziwy. Ktoś im wydał Polskie prawo jazdy. Najpewniej Polski Wydział komunikacji. Ktoś składał dokumenty do urzedu w celu uzyskania pozwolen. I teraz HIT naszej mentalności. Obywatel kraju 3 bo tak Ci ludzie sa nazywani przez cywilizowany naród europejski ( Indie maja broń atomowa a my nawet takiej elektrowni nie mamy. Mówią w przynajmniej 3 językach, Polacy nawet swoim sie nie posługują wlasciwie) Traktowani sa przez Straż Graniczna na rowni z morderca. Kajdanki na kostkach, nadgarstkach. Zero poszanowania godności człowieka. Jak myślicie drodzy Państwo czy ktoś tych ludzi zapytał wg czy życzą sobie tłumacza lub adwokata? Odpowiedź brzmi nie. Bo ważne ze jest medialnie pięknie. Nie ważne ze nie zgodnie z rzeczywistością i prawda

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj