Ćwierćfinałowa rywalizacja pomiędzy GKS Tychy a JKH GKS Jastrzębie nabiera rumieńców. Po wczorajszej wygranej trójkolorowych, w której kluczową rolę odegrała skuteczna gra w przewadze, dziś role się odwróciły. To jastrzębianie bezlitośnie wykorzystali swoje okazje w power play i sięgnęli po zwycięstwo.
Spotkanie rozpoczęło się w szybkim tempie, ale już w 4. minucie goście objęli prowadzenie. Błąd tyszan wykorzystał Łukasz Nalewajka, dogrywając do brata Radosława, który precyzyjnym strzałem w lewe okienko nie dał szans Fucikowi. W 7. minucie trójkolorowi po raz pierwszy musieli grać w osłabieniu, a chwilę później jastrzębianie podwyższyli prowadzenie. Po dobrze rozegranej przewadze liczebnej Bagin strzelił na bramkę, Fucik odbił krążek przed siebie, a Berzins dobił go przy słupku na 2:0.
Druga odsłona przyniosła więcej walki i emocji. GKS Tychy starał się złapać kontakt – swoje okazje mieli m.in. Kaskinen czy Kuru, ale Karlehto zachowywał czujność. W 28. minucie podczas gry w przewadze krążek tańczył w polu bramkowym JKH, jednak nie chciał wpaść do siatki.
Kluczowy moment nadszedł w 36. minucie. Po faulu Bryka goście stanęli przed kolejną szansą w power play i potrzebowali zaledwie 18 sekund, by ją wykorzystać. Strzał z linii niebieskiej zaskoczył Fucika – to była druga bramka JKH zdobyta w przewadze i prowadzenie wzrosło do 3:0.
Na początku trzeciej odsłony tyszanom w końcu udało się pokonać bramkarza gości. W 42. minucie kapitalnym rajdem lewą stroną popisał się Vitanen. GKS Tychy próbował pójść za ciosem, jednak tym razem brakowało skuteczności, zwłaszcza w momentach gry w przewadze. To, co wczoraj było największym atutem trójkolorowych, dziś nie funkcjonowało tak, jak powinno. Ostatecznie podopieczni Pekki Tirkkonena przegrali 2:4 i stan ćwierćfinałowej rywalizacji do czterech zwycięstw to 1:1.
źródło: www.gkstychy.info

