Seler rzadko bywa bohaterem kulinarnych opowieści. Zwykle gra drugoplanową rolę – w rosole, sałatce jarzynowej albo jako neutralne tło dla mocniejszych smaków. Tymczasem w rękach Piotra Wasielewskiego z Tychów stał się przepustką do europejskiego półfinału prestiżowego konkursu kulinarnego i symbolem tego, jak dziś może wyglądać odpowiedzialna kuchnia przyszłości.
Wasielewski jest kucharzem zarówno z wykształcenia, jak i z głębokiego zamiłowania. Choć – jak sam przyznaje – wybór gastronomicznej ścieżki nie był w młodości precyzyjnie zaplanowaną decyzją, z czasem okazał się naturalnym kierunkiem. Dziś ma za sobą kilkanaście lat doświadczenia, pracę w Polsce i za granicą oraz jasną filozofię gotowania, w której smak idzie w parze z odpowiedzialnością.
Ta filozofia zaprowadziła go do konkursu Cook for Change 2025, organizowanego przez międzynarodową firmę Sodexo. To wydarzenie wyjątkowe, gdzie zamiast rywalizacji o najbardziej spektakularne danie liczy się pomysł, zrównoważony charakter kuchni i realny wpływ na środowisko. Zadanie dla uczestników było ambitne: przygotować w 100 procentach roślinne, pełnowartościowe danie w duchu zero waste, bez kompromisów smakowych.
Piotr Wasielewski znalazł się w elitarnym gronie zaledwie trzech kucharzy z 18 krajów, którzy zakwalifikowali się do regionalnego półfinału.
– Postawiłem na selera i wykorzystałem go w całości – opowiadał w audycji radiowej Czwórki. – Z bulwy powstał stek, ze skórki chrupiący chips, a z łodygi orzeźwiająca sałatka. Dla zwiększenia ilości białka przygotowałem purée z białej fasoli, a dla różnorodności struktur i kolorów dodałem fasolę edamame oraz prażone nasiona słonecznika i dyni.
Efekt był daleki od kulinarnej prostoty w potocznym znaczeniu tego słowa. Na talerzu spotkały się różne faktury – od chrupkości po kremową miękkość – oraz pełna paleta wartości odżywczych. Co istotne, danie osiągnęło rzadko spotykany w gastronomii wynik: stuprocentowe wykorzystanie surowca, bez odpadów.
Zero waste, jeszcze niedawno postrzegane jako niszowa moda, dziś coraz wyraźniej staje się fundamentem nowoczesnej kuchni. Wasielewski nie ukrywa, że inspirują go światowe projekty, takie jak inicjatywy Massima Bottury, pokazujące, że z pozornie nieatrakcyjnych części warzyw można tworzyć dania klasy fine dining.
Równie ważnym punktem odniesienia pozostaje dla niego tradycja kuchni śląskiej.
– To prawdziwa skarbnica wiedzy – mówił na antenie Czwórki. – Kuchnia, która budzi wspomnienia dzieciństwa i domowego ciepła.
Tymi smakami dzielił się nie tylko w Polsce, ale także podczas miesięcznej podróży po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, promując śląską kuchnię w międzynarodowym kontekście.
Choć konkurs Cook for Change koncentruje się na daniach roślinnych, Wasielewski daleki jest od radykalnych deklaracji.
– Nie możemy zmienić całego świata z dnia na dzień. Ważny jest balans i odpowiedzialność. To, ile kupujemy, z jakiego źródła pochodzi jedzenie i jak je wykorzystujemy, ma realne znaczenie – zaznacza. Jego zdaniem kuchnia przyszłości polega na świadomych wyborach i pokorze wobec środowiska.
W rozmowie poruszał także temat żywności wysoko przetworzonej i popularności fast foodów. Zauważa, że współczesne tempo życia sprawia, iż coraz mniej osób chce spędzać czas w kuchni.
– A przecież pełnowartościowy posiłek można przygotować w kilkanaście minut. Zdrowiej dla organizmu i z mniejszym obciążeniem dla środowiska – przekonuje. Zachęca też do sezonowości i sięgania po produkty dostępne lokalnie, w najlepszym momencie ich naturalnego cyklu.
Dla Piotra Wasielewskiego gastronomia nie jest zamkniętym etapem, lecz procesem ciągłego uczenia się. To droga, na której nie ma stagnacji. Zawsze można zdobyć nowe umiejętności i inną perspektywę. Awans do półfinału prestiżowego konkursu jest ważnym krokiem, ale nie celem samym w sobie.
Historia tyskiego kucharza pokazuje, że nawet z najbardziej niepozornego składnika można wydobyć potencjał, jeśli towarzyszą mu wiedza, wrażliwość i szacunek do produktu. Chrupko, miękko i roślinnie – dokładnie tak, jak coraz częściej chcemy dziś jeść.


