Zanussi: to, co w życiu najważniejsze

0
117
fot. MBP Tychy

Wczorajszy wieczór w Mediatece upłynął pod znakiem refleksji, uważnego słuchania i spotkania z twórczością, która nie narzuca odpowiedzi, lecz konsekwentnie stawia pytania. W środę, 15 stycznia Miejska Biblioteka Publiczna zaprosiła mieszkańców na spotkanie poświęcone książce „Zanussi. Przez przedmioty” – publikacji wyjątkowej, bo pozwalającej zajrzeć w świat jednego z najważniejszych polskich reżyserów od strony codzienności, detalu i osobistych znaczeń.

Gośćmi wydarzenia byli bohater książki Krzysztof Zanussi oraz jej twórcy: autorka tekstu Barbara Gruszka-Zych i fotograf Grzegorz Lityński. Spotkanie odbyło się w ramach cyklu Tury Kultury i przyciągnęło liczną publiczność, zainteresowaną nie tylko kinem, lecz także pogłębioną rozmową o życiu, duchowości i przemijaniu.

Książka „Zanussi. Przez przedmioty”, wydana w przededniu 85. urodzin reżysera, ma formę eseistyczno-biograficznej opowieści. Barbara Gruszka-Zych, poetka i dziennikarka od lat związana z rodziną Zanussich, prowadzi czytelnika przez historię życia twórcy, wychodząc od pozornie zwyczajnych przedmiotów. Całość dopełniają 213 fotografie Grzegorza Lityńskiego, ukazujące prywatne przestrzenie – dom w Laskach, mieszkanie na warszawskim Żoliborzu czy paryskie wnętrza. Każdy z tych obrazów staje się punktem wyjścia do opowieści, komentarza lub wspomnienia.

Podczas spotkania Krzysztof Zanussi wielokrotnie wracał do tematów, które od lat są obecne w jego twórczości filmowej: sensu życia, odpowiedzialności, wiary i niepewności. Jak podkreślał, samo zadawanie pytań ma fundamentalne znaczenie.

– To taki swoisty paradoks, że stawiając pytanie, czy jest coś ponad nami, czy Bóg istnieje – już dopuszczamy możliwość, że tak jest – mówił reżyser.

Poważne refleksje przeplatały się z lżejszymi, osobistymi anegdotami. Zanussi z uśmiechem opowiadał o swoich czarnych labradorach, którym nadano imiona nawiązujące do szczepów wina, jak Muscat.

– Jeden z nich jest nieco pokraczny, wyraźnie wyróżnia się też szalonym zachowaniem. Nazwaliśmy go Bimber – opowiadał z uśmiechem.

Z kolei o kulisach powstawania książki mówił Grzegorz Lityński, przybliżając publiczności specyfikę pracy nad fotografiami zamieszczonymi w publikacji. Jak zaznaczał, był to proces wymagający cierpliwości i uważności, zupełnie inny niż fotografia reporterska.

– To coś zupełnie innego od szybkiej fotografii prasowej czy reporterskiej. To poszukiwanie, oczekiwanie na odpowiedni kadr czy światło – mówił fotograf. – Zdarza się tak, że najlepsze zdjęcie danej osoby wcale nie przedstawia jej samej, tylko to, co wokół niej – ludzie, przedmioty czy miejsca.

Spotkanie zakończyła seria pytań z sali, na które goście odpowiadali, rozwijając poruszane wątki i dzieląc się kolejnymi refleksjami. Wieczór w Mediatece pokazał, że rozmowa o kulturze – prowadzonej bez pośpiechu, z uważnością i otwartością – wciąż ma swoją publiczność.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj