Wczorajszy wieczór w Mediatece upłynął pod znakiem refleksji, uważnego słuchania i spotkania z twórczością, która nie narzuca odpowiedzi, lecz konsekwentnie stawia pytania. W środę, 15 stycznia Miejska Biblioteka Publiczna zaprosiła mieszkańców na spotkanie poświęcone książce „Zanussi. Przez przedmioty” – publikacji wyjątkowej, bo pozwalającej zajrzeć w świat jednego z najważniejszych polskich reżyserów od strony codzienności, detalu i osobistych znaczeń.
Gośćmi wydarzenia byli bohater książki Krzysztof Zanussi oraz jej twórcy: autorka tekstu Barbara Gruszka-Zych i fotograf Grzegorz Lityński. Spotkanie odbyło się w ramach cyklu Tury Kultury i przyciągnęło liczną publiczność, zainteresowaną nie tylko kinem, lecz także pogłębioną rozmową o życiu, duchowości i przemijaniu.
Książka „Zanussi. Przez przedmioty”, wydana w przededniu 85. urodzin reżysera, ma formę eseistyczno-biograficznej opowieści. Barbara Gruszka-Zych, poetka i dziennikarka od lat związana z rodziną Zanussich, prowadzi czytelnika przez historię życia twórcy, wychodząc od pozornie zwyczajnych przedmiotów. Całość dopełniają 213 fotografie Grzegorza Lityńskiego, ukazujące prywatne przestrzenie – dom w Laskach, mieszkanie na warszawskim Żoliborzu czy paryskie wnętrza. Każdy z tych obrazów staje się punktem wyjścia do opowieści, komentarza lub wspomnienia.
Podczas spotkania Krzysztof Zanussi wielokrotnie wracał do tematów, które od lat są obecne w jego twórczości filmowej: sensu życia, odpowiedzialności, wiary i niepewności. Jak podkreślał, samo zadawanie pytań ma fundamentalne znaczenie.
– To taki swoisty paradoks, że stawiając pytanie, czy jest coś ponad nami, czy Bóg istnieje – już dopuszczamy możliwość, że tak jest – mówił reżyser.
Poważne refleksje przeplatały się z lżejszymi, osobistymi anegdotami. Zanussi z uśmiechem opowiadał o swoich czarnych labradorach, którym nadano imiona nawiązujące do szczepów wina, jak Muscat.
– Jeden z nich jest nieco pokraczny, wyraźnie wyróżnia się też szalonym zachowaniem. Nazwaliśmy go Bimber – opowiadał z uśmiechem.
Z kolei o kulisach powstawania książki mówił Grzegorz Lityński, przybliżając publiczności specyfikę pracy nad fotografiami zamieszczonymi w publikacji. Jak zaznaczał, był to proces wymagający cierpliwości i uważności, zupełnie inny niż fotografia reporterska.
– To coś zupełnie innego od szybkiej fotografii prasowej czy reporterskiej. To poszukiwanie, oczekiwanie na odpowiedni kadr czy światło – mówił fotograf. – Zdarza się tak, że najlepsze zdjęcie danej osoby wcale nie przedstawia jej samej, tylko to, co wokół niej – ludzie, przedmioty czy miejsca.
Spotkanie zakończyła seria pytań z sali, na które goście odpowiadali, rozwijając poruszane wątki i dzieląc się kolejnymi refleksjami. Wieczór w Mediatece pokazał, że rozmowa o kulturze – prowadzonej bez pośpiechu, z uważnością i otwartością – wciąż ma swoją publiczność.


