Coś więcej niż ubrania – rozmowa z tyską stylistką

0
533

Styl to nie tylko fason, kolor czy typ sylwetki. To język, którym opowiadamy światu o sobie – często zanim jeszcze zdążymy coś powiedzieć. W rozmowie z Amelią Szczepaniak, tyską stylistką ubioru i kreatorką wizerunku, która pracuje nie tylko z ubraniami, ale przede wszystkim z kobietami i ich wewnętrzną zmianą, zaglądamy głębiej niż do szafy. Rozmawiamy o intuicji w modzie, presji trendów, sztywnych zasadach, które warto odpuścić i o tym, dlaczego idealnie dobrane ubrania nie zawsze oznaczają, że czujemy się sobą. To rozmowa o stylu, który zaczyna się od środka.

Twoje Tychy: Jak zaczęła się Twoja droga do pracy stylistki – czy to było marzenie od zawsze, czy raczej coś, co przyszło naturalnie z czasem?

Amelia Szczepaniak: Od najmłodszych lat lubiłam ubierać się i eksperymentować z różnymi stylami, więc myślę, że gdzieś zawsze to we mnie było. Kiedy pojawił się moment wyboru studiów związanych z modą, nie musiałam się długo zastanawiać. To była jedna z tych naturalnych decyzji, które są niemal oczywiste.

Kto szczególnie inspiruje Cię w pracy z kobietami i ich wizerunkiem?

Może zabrzmi to ogólnikowo, ale naprawdę inspirują mnie wszystkie kobiety – ich historie i sposób, w jaki wyrażają siebie poprzez styl. Każda z nas jest inna i każda wnosi coś unikalnego. Praca z tą różnorodnością jest dla mnie największą inspiracją.

Mówi się, że styl to coś więcej niż tylko ubrania.

Jak najbardziej. Styl, choć często tego nie zauważamy, potrafi powiedzieć bardzo dużo o tym, kim jesteśmy. Oczywiście jest to sfera zewnętrzna, ale ma znacznie większe znaczenie, niż mogło by się wydawać na pierwszy rzut oka.

Czy Twoim zdaniem o naszym ubiorze powinna decydować wyłącznie sylwetka i cechy fizyczne?

Zdecydowanie nie. Wbrew temu, co często słyszymy, nie musimy zamykać się w sztywnych ramach narzucanych przez typ sylwetki czy wymiary. Oczywiście są to ważne elementy, które mogą pomóc w modowych wyborach, ale zawsze powtarzam: jeśli ktoś czuje się w czymś dobrze, to samo się obroni, nawet jeśli nie jest „idealnie” dopasowane do sylwetki.

Czy zauważasz, że zmiana stylu często idzie w parze ze zmianami wewnętrznymi u Twoich klientek?

To właściwie moja misja. Wiele klientek przychodzi do mnie z myślą, że chcą „naprawić” konkretny element swojego wyglądu. Tymczasem w trakcie całego procesu bardzo często pojawia się coś więcej, swoisty efekt uboczny w postaci wewnętrznej zmiany, większej pewności siebie i odwagi w wyrażaniu siebie.

Czy zdarza się, że ktoś ma pozornie idealnie dobrane ubrania do sylwetki, a mimo to nie czuje się sobą? Dlaczego tak się dzieje?

Oczywiście. Można mieć idealnie skomponowaną szafę, a mimo to nie czuć się sobą. Bardzo często wynika to z trzymania się sztywnych zasad: „tego nie wolno”, „tego nie wypada”, „na to jestem za stara” albo „za młoda”. Krok po kroku w ten sposób tłumimy swój prawdziwy styl. A moda powinna być przede wszystkim spójna z Tobą, z tym, co czujesz i co „w duszy gra”.

Jak rozpoznać, że dany styl naprawdę jest „nasz”, a nie tylko modny lub narzucony z zewnątrz?

Ja wierzę, że to się po prostu czuje. Styl nie jest czymś sztywnym – on zmienia się razem z nami na przestrzeni lat. Każda z nas pewnie miała sytuację, gdy coś przymierzyła i od razu pomyślała: „to jest to”. Dlatego jedną z najważniejszych zasad ubierania się jest dla mnie intuicja.

Jak wygląda pierwsze spotkanie z klientką – od czego zaczynasz?

Zaczynamy od krótkiego wywiadu: dlaczego przyszła, jakie ma potrzeby i w czym mogę jej pomóc. Następnie opowiadam, jak będzie wyglądała nasza współpraca. Bardzo duży nacisk kładę na swobodę – zarówno ja, jak i klientka musimy czuć się komfortowo. Nie ma sensu stresować się czy spinać.

Jak podchodzisz do trendów, warto za nimi podążać?

Trendy traktuję raczej jako inspirację niż wyznacznik. Wyciągam z nich to, co jest „moje”. Dają one przestrzeń do próbowania nowych krojów, wzorów czy faktur, ale na pewno nie polecam ślepego podążania za wszystkim, co jest aktualnie modne. Najlepiej podejść do nich z chłodną głową i potraktować je jako modową przygodę.

Jak odróżnić inspirację modą od presji, by wyglądać „jak wszyscy”?

Tutaj znów wracamy do szukania własnego stylu. To proces prób i błędów, i każda z nas przez to przechodzi. Sama, patrząc na zdjęcia sprzed kilku lat, czasem łapię się za głowę. I to jest w porządku. Czasem będzie to inspiracja, a czasem ślepe podążanie za trendami. Najważniejsze, żeby bawić się modą, a nie się jej bać.

Jakie są najczęstsze błędy, które popełniamy przy kompletowaniu garderoby?

Najczęściej kupujemy rzeczy impulsywnie, nie myśląc o tym, czy będą pasować do reszty garderoby. Tymczasem można stworzyć naprawdę piękną, funkcjonalną szafę z 20–30 elementów, pod warunkiem że większość z nich dobrze ze sobą współgra. To właśnie idea szafy kapsułowej.

Czy da się budować spójny styl bez ciągłego kupowania nowych rzeczy?

Jak najbardziej. Nie musimy kupować nowych ubrań co tydzień czy co miesiąc. Czasem warto uzupełnić garderobę, ale świadomie. Kluczowe są jakość i spójność – i wcale nie oznacza to ogromnych wydatków. Da się zbudować świetną szafę nie za „miliony monet”. Zachęcam wszystkie tyszanki do kontaktu i wiadomości poprzez mój profil na Facebooku – z chęcią odpowiem na nurtujące pytania i pomogę w podróży przez kroje czy fasony, ale też w tej wewnętrznej, o nas samych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj