Koszykarze GKS Tychy wracają z Białegostoku w dobrych nastrojach. W wyjazdowym spotkaniu 1. ligi tyszanie pokonali Żubry Białystok 76:70, przełamując jednocześnie serię ostatnich niepowodzeń. Był to mecz twardej walki, w którym losy zwycięstwa ważyły się praktycznie do ostatnich minut.
Od pierwszego gwizdka oba zespoły narzuciły intensywne tempo. Gra długo toczyła się punkt za punkt, a żadna ze stron nie potrafiła wypracować wyraźnej przewagi. GKS starał się kontrolować rytm spotkania, natomiast gospodarze odpowiadali skutecznością z dystansu i agresywną defensywą. Do przerwy przewaga tyszan była minimalna, a kibice w hali w Białymstoku mogli liczyć na emocjonującą drugą połowę.
Kluczowe momenty przyszły w czwartej kwarcie. Właśnie wtedy GKS Tychy pokazał większą dojrzałość i konsekwencję w ataku. Dobra organizacja gry, skuteczne rzuty wolne oraz kilka ważnych akcji w obronie pozwoliły odskoczyć rywalom i utrzymać przewagę do końcowej syreny. Żubry próbowały jeszcze odwrócić losy spotkania, jednak tym razem to tyszanie zachowali więcej zimnej krwi.
Indywidualnie na parkiecie wyróżniał się Myles Douglas, który był główną strzelbą zespołu z Białegostoku i regularnie punktował. Po stronie GKS-u ciężar zdobywania punktów rozłożył się bardziej równomiernie – kilku zawodników wzięło na siebie odpowiedzialność w decydujących fragmentach meczu, co okazało się jednym z kluczy do zwycięstwa.
Dla drużyny z Tychów to wygrana o dużym znaczeniu. Po ostatnich porażkach zespół potrzebował pozytywnego impulsu i sygnału, że nadal potrafi wygrywać trudne, wyjazdowe spotkania. Triumf w Białymstoku może być takim momentem przełomowym, który pozwoli z większym spokojem patrzeć na kolejne ligowe kolejki i walkę o jak najlepszą pozycję w tabeli.
Żubry Abakus Okna Białystok – GKS Tychy 70:76 (19:16, 12:18, 22:16, 17:26)

