Gdy nadchodzi sylwestrowa noc, tysiące ludzi z niecierpliwością czekają na eksplozje fajerwerków i huk petard. Ten jeden moment, gdy niebo rozświetlają kolorowe sztuczne ognie, ma być symbolem radości i rozpoczęcia nowego roku. Jednak dla wielu żywych istot ta „zabawa” to trauma, która trwa znacznie dłużej niż jeden wieczór.
Choć zwyczajowo myślimy o fajerwerkach w kontekście sylwestrowej nocy, ich odgłosy i skutki zaczynają się już kilka dni wcześniej i trwają jeszcze długo po północy. Tysiące ludzi odpalają materiały pirotechniczne w dniach okołosylwestrowych, co utrudnia spacery z psami i uniemożliwia spokojny odpoczynek osobom wrażliwym na hałas – dzieciom, osobom starszym, osobom chorym, a także zwierzętom. W konsekwencji cierpią nie tylko futrzaki domowe, ale także dzikie ptaki, ssaki i ludzie.
Panika i cierpienie
Organy ochrony zwierząt podkreślają, że hałas petard jest dla zwierząt „realnym, choć niezrozumiałym zagrożeniem”. Wiele gatunków słyszy dźwięki z większą czułością niż ludzie – ich uszy odbierają huk jako głośniejszy i bardziej przerażający. Panika często prowadzi do ucieczek, kolizji, obrażeń i nierzadko śmierci.
Przykładem są tragiczne wydarzenia z ubiegłego roku w Leśnym Pogotowiu w Mikołowie: w noc sylwestrową zginęło tam aż pięć dzikich zwierząt. Sarna, która po uratowaniu rzuciła się w panice i uderzyła w ogrodzenie, zmarła z powodu ciężkich obrażeń. Ptaki drapieżne – pustułka i sokół wędrowny – nie przetrwały stresu wywołanego hukami, a wiewiórka doświadczyła zatrzymania akcji serca po eksplozji petardy. A przecież nikt nie bada, ile zwierząt w naturze cierpi lub ginie z tego powodu.
Sylwestra nie przeżywają też spokojne koty i psy. Schroniska po sylwestrowej nocy notują lawinę telefonów o zagubionych pupilach i dramatyczne historie zwierząt, które próbowały uciekać przed hukiem. Nawet te, które przebywają w domu, mogą przez wiele dni odczuwać głęboki stres i lęk – objawy, które trudno jest złagodzić farmakologicznie przez tak długi czas.
Cisza to troska
Nie tylko zwierzęta cierpią. Hałas petard może pogarszać stan zdrowia osób z chorobami układu sercowo-naczyniowego, zaburzać sen osób starszych i dzieci, a osoby z PTSD lub autyzmem mogą doświadczać silnej traumy z powodu niespodziewanych eksplozji.
Efekty petard to nie tylko hałas – to także zanieczyszczenie powietrza, gleby i wód. Po pokazach i prywatnych odpalaniach do atmosfery trafiają drobne cząstki PM2,5 i PM10 oraz toksyczne metale ciężkie, które mogą pogarszać jakość powietrza nawet przez kilka dni po sylwestrze. Te substancje są szczególnie niebezpieczne dla osób z chorobami układu oddechowego i dla najmłodszych mieszkańców miast. Badania naukowe dowodzą, że hałas i zanieczyszczenia związane z fajerwerkami mają długoterminowy wpływ na dziką faunę i środowisko. Na całym świecie odnotowuje się zmiany w zachowaniu zwierząt, zaburzenia ich cykli życiowych, a nawet spadki liczebności populacji w niektórych gatunkach.
Fajerwerki odpalane przez często nietrzeźwe osoby to także ryzyko poważnych konsekwencji, wszak po każdej sylwestrowej nocy przeczytać można o petardach wybuchających w rękach, wybitych szybach czy uszkodzonych samochodach.
Coraz więcej organizacji międzynarodowych i lokalnych, w tym organizacje zajmujące się dobrostanem zwierząt, apeluje o zastąpienie hałaśliwych fajerwerków łagodnymi formami celebracji, takimi jak pokazy laserowe, światła LED czy wspólne koncerty i wydarzenia artystyczne, które łączą ludzi bez szkody dla przyrody. Nadal brakuje jednak odgórnych regulacji prawnych, które zakazywałby tak szkodliwej zabawy.
Chwila radości nie warta cierpienia
Sylwester to czas świętowania – warto jednak zapytać: czy nasze „pięć minut” hałasu i wybuchów jest warte cierpienia zwierząt, stresu dzieci i osób starszych oraz szkód środowiskowych trwających znacznie dłużej? Ciszej, bez petard, może oznaczać nie tylko bardziej przyjaźnie dla środowiska. To znak bardziej empatycznego społeczeństwa, które potrafi świętować bez wyrządzania krzywdy tym, którzy nie mogą się przed hukiem obronić.


Po co te durne apele ,trzeba wprowadzić całoroczny zakaz sprzedaży fajerwerków i tyle ,może to nie zlikwiduje ale na pewno ograniczy do minimum .Internetowych handlarzy wyłapać i ukarać i problem się skończy .
Otóż to. Na świecie coraz popularniejsze są pokazy laserowe. Efektowniejsze, a przede wszystkim ciche.
Te 2 dni fajerwerek da się przeboleć, natomiast 365 dni właścicieli psów, którzy po swoich pociechach nie sprzątają trzeba zacząć monitorować i za każde niesprzątnięcie kupy i za każdy szczek w miejscu publicznym należałoby karać mandatami.