Przerwę świąteczno-noworoczną zawodnicy GKS Tychy spędzą w nie najlepszych nastrojach. Na zakończenie tegorocznych koszykarskich zmagań trójkolorowi zaliczyli drugą katastrofalną porażkę z rzędu, ponownie stracili ponad sto punktów w meczu i przegrali w Opolu różnicą ponad 30 punktów.
Po przegranej na własnej hali ze znajdującym się w świetnej formie ŁKS-em Łódź, trener Tomasz Jagiełka oraz jego podopieczni zapowiedzieli solidną analizę spotkania, wyciągnięcie wniosków i poprawę. Za słowami nie poszły jednak czyny, bo w Opolu, z niżej notowanym rywalem, zagrali… jeszcze gorsze spotkanie niż przeciwko łodzianom. Tyszanie byli jedynie tłem dla świetnie radzących sobie „Akademików” i od pierwszej do końcowej syreny na parkiecie istniała tylko jedna drużyna.
Tyszanie wyraźnie przegrali każdą kwartę, a na koniec spotkania na tablicy wyników uzbierały się aż 33 punkty przewagi gospodarzy. Na pomeczowej konferencji wyraźnie zmartwiony trener Tomasz Jagiełka nie miał nic do powiedzenia. – Gratulacje dla Politechniki, która potrafiła się odbudować po ostatniej porażce, czego nie można powiedzieć o nas. Na prawdę nie ma tutaj czego komentować – skwitował krótko szkoleniowiec.
Dla GKS-u było to ostatnie spotkanie w tym roku. Do walki o ligowe punkty trójkolorowi wrócą 3 stycznia. Czeka ich wtedy wyjazd do Białegostoku na spotkanie z Żubrami Abakus Okna. Mecz ten zakończy pierwszą rundę spotkań. Druga – rewanżowa, rozpocznie się dla tyszan także wyjazdowym meczem z Eneą Basket Poznań. Do tyskiej hali koszykarze wrócą dopiero 17 stycznia meczem przeciwko OPTeam Energia Polska Resovia.
Weegree AZS Politechnika Opolska – GKS Tychy 107:74 (25:15, 26:15, 34:25, 22:19)
GKS Tychy: Lis 17 (2), Bożenko 11 (1), Kiwilsza 11, Szczypiński 8 (1), Heliński 7 (1), Śnieg 7, Adamczak 6, Dziemba 5 (1), Dawdo 2, Kuczawski, Danielak

