ŁKS nie zwalnia tempa. Koszykarze GKS Tychy byli ósmą drużyną z rzędu, która musiała uznać na parkiecie wyższość łodzian. Goście zdobyli do przerwy tyle punktów, ile inne zespołu nie zdobywają często w całym meczu. Podpieczni Tomasza Jagiełki zakończyli spotkanie ze stratą aż 21 punktów do rywala.
Od pierwszych minut spotkania tyszanie zagrali tak, jakby nie do końca wierzyli, że świetnie grającą w tym sezonie drużynę z Łodzi można zatrzymać. O ile w ofensywie radzili sobie całkiem nieźle, zdobywają w dwóch pierwszych kwartach 49 punktów, tak w defensywie nic nie funkcjonowało tak, jak powinno. 32 i 39 straconych „oczek” w pierwszej i drugiej kwarcie były jasnym sygnałem, że gra w obronie mocno kuleje i koszykarze z Tychów będą mieli w tym spotkaniu kłopoty.
Po rozmowie w szatni, w drugiej połowie zobaczyliśmy zespół tyszan grający z nieco większą determinacją, ale przy tak silnym i doświadczonym rywalu na niewiele się to zdało. Drużyna z Łodzi zmniejszyła intensywność gry, kontrolowała przebieg meczu i wygrała całe spotkanie bez większych problemów. – Nie wszyscy podeszli do tego meczu z wiarą, że ŁKS można naprawdę pokonać. W pewnym momencie to była tak naprawdę deklasacja. Nie istnieliśmy w obronie. Myślę, że każdy musi się zastanowić, co tak naprawdę może dać tutaj tej drużynie i jak pomóc, żeby nasz gra nie wyglądała po prostu aż tak źle – powiedział na pomeczowej konferencji zawodnik Sebastian Bożenko.
Trener Tomasz Jagiełka przeprosił kibiców, których na tyskie hali było blisko 400. – Należą się przeprosiny dla naszych kibiców, którzy w dużej liczbie wspierali nas i liczyli na dobre widowisko z zespołem z czołówki. Niestety, dzisiaj zawiedliśmy na całej linii. To prawda, że nie wszyscy zawodnicy zasługują na to, żeby bez walki dostawać minuty na parkiecie. Nie można wygrać meczu, jak do połowy tracisz 71 punktów i pozwalasz przeciwnikowi grać na prawie 80%. Obrona bierze się przede wszystkim z serca i o to mam największy żal do swoich zawodników – skomentował szkoleniowiec.
Dla tyszan był to ostatni mecz na własnej hali w tym roku. Za tydzień, 21 grudnia, trójkolorowych czeka wyjazd do Opola na mecz z Weegree AZS Politechnika Opolska, a następnie przerwa świąteczno-noworoczna.
GKS Tychy – ŁKS Coolpack Łódź 84:105 (23:32, 26:39, 11:19, 24:15)
GKS Tychy: Szczypiński 16 (3), Dziemba 13 (3), Bożenko 12 (2), Dawdo 11, Śnieg 8, Kiwilsza 8, Heliński 4, Adamczak 4, Danielak 3 (1), Lis 3 (1), Kuczawski 2, Damek

