Koszykarze GKS Tychy zanotowali drugą porażkę z rzędu. O ile przegrana z liderującą Astorią Bydgoszcz ujmy nie przynosi, o tyle nie tylko wynik domowego meczu ze Spójnią, co postawa w drugiej połowie spotkania, pozostawia wiele do życzenia.
Pierwsza połowa spotkania przebiegała w zaciętym rytmie i obie drużyny szły „łeb w łeb”. Po 20 minutach na tablicy wyników widniał rezultat 44:43 dla gospodarzy, co zapowiadało emocje w drugiej połowie. Drużyna Tomasza Jagiełki mogła liczyć na skutecznie punktujących liderów zespołu – Tomasza Śniega oraz Sebastiana Bożenkę. Kiedy po zmianie stron koszykarze wybiegli na parkiet, kibice spodziewali się dalszej, zaciętej rywalizacji.
Po zmianie stron stało się jednak coś, czego ani trener GKS-u, ani jego zawodnicy, nie potrafili po meczu wytłumaczyć. Drużyna GKS-u wyglądała tak, jakby została w szatni, a na parkiecie grał tylko jeden zespół. Spójnia natomiast skrupulatnie wykorzystała słabą dyspozycję tyszan po przerwie. Trzecią odsłonę meczu wygrała różnicą 12 punktów. W czwartej kontrolowali grę i skupili się przede wszystkim na defensywie i utrzymaniu wyniku.
W trzeciej i czwartej kwarcie trójkolorowi zdobyli zaledwie 21 „oczek”. Tyle samo ile w samej pierwszej kwarcie i o dwa punkty mniej niż w drugiej… – Od początku sezonu mamy problemy z rozegranie dobrej, pełnej drugiej połowy meczu. Jeśli atak u nas nie funkcjonuje tak, jak należy, to stajemy się bezsilni i bez pomysłu. Jeśli potrafiliśmy całkiem nie dawno rzucić u siebie stówkę, a dzisiaj zdobywamy tylko 65 punktów, to coś zdecydowanie nie tak jak trzeba. Musi nastąpić przełom w naszych głowach, żeby to odwrócić – powiedział na konferencji prasowej zawodnik GKS-u, Mateusz Dziemba.
Opinią po meczu podzielił się również trener Jagiełka. – W drugiej połowie Spójnia wykazała dużo większą jakością. Zagraliśmy nieskutecznie i chaotycznie. Pozwoliliśmy rywalowi na to, aby odskoczył na kilka punktów i później kontrolować spotkanie. Mimo wszystko jestem zadowolony z walki moich zawodników. Zacięliśmy się jednak w ataku, uderzaliśmy głową w mur. Musimy przeanalizować drugą połowę meczu, bo na pewno potrafimy grać w ofensywie zdecydowanie lepiej – zapewnił szkoleniowiec.
W najbliższą niedzielę 7 grudnia tyszan czeka daleki wyjazd do Kołobrzegu na spotkanie z Kotwicą. Mecz rozegrany zostanie o godzinie 15:00.
GKS Tychy – PGE Spójnia Stargard 65:72 (21:24, 23:19, 11:23, 10:13)
GKS: Śnieg 17, Dziemba 11 (3), Bożenko 11, Kiwilsza 8, Dawdo 8, Szczypiński 6 (2), Walski 4

