W meczu na szczycie pierwszoligowej tabeli goście z Bydgoszczy okazali się lepsi od koszykarzy GKS-u Tychy i wywieźli z naszej hali komplet punktów. Tyszanie źle weszli w mecz i mimo późniejszych prób odrobienia strat i wyrównanej walki, rywal zagrał mądrze i rozważnie. Astoria pokonuje tyszan 92:75.
W pierwszej kwarcie tyszanie zdobyli zaledwie 11 punktów, pozwalając rywalowi odskoczyć już na początku spotkania na odległość 17 „oczek”. Pomimo bardzo wyrównanych pozostały odsłon spotkania, strat z pierwszych dziesięciu minut nie udało się odrobić. – Wszyscy wiedzą, że Astoria jest mocnym zespołem, ale my również mamy swoje aspiracje, chcemy bić się o pierwszą czwórkę. Mieliśmy dobre momenty w tym meczu, ale to zdecydowanie za mało na tak silnego rywala. Musimy solidnie przeanalizować ten mecz, bo starcie z tak mocnym rywalem będzie dla nas świetnym materiałem do nauki i wyciągnięcia wniosków – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej Michał Lis.
Z przebiegu spotkanie nie był także zadowolony trener tyszan, Tomasz Jagiełka. – Astoria kontrolowała mecz od pierwszej kwarty, która ustaliła przebieg spotkania. Zgodzę się, że to bardzo mocny rywal, ale dla nas nie ma to żadnego znaczenia, bo mam świadomość, że nasz zespół po prostu potrafi lepiej grać. Weszliśmy mecz bez energii, bez dokładności, jakości… W rywalizacji z takim zespołem margines błędu jest minimalny, dlatego trzeba założenia realizować perfekcyjnie – przyznał szkoleniowiec. W kolejnym meczu tyszanie zmierzą się z PGE Spójnią Stargard. Spotkanie odbędzie się 29 listopada na tyskiej hali o godzinie 20:00.
GKS Tychy – Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 75:92 (11:28, 24:20, 21:24, 19:20)
GKS Tychy: Kiwilsza 14, Śnieg 12, Dziemba 10 (2 rzuty za trzy punkty), Bożenko 9 (1), Szczypiński 9 (1), Lis 7 (1), Dawdo 6, Adamczak 4, Heliński 2, Walski 2

