Po porażkach z Polonią Leszno oraz Polonią Warszawa koszykarska drużyna GKS Tychy odniosła ważne zwycięstwo w wyjazdowym meczu z Notecią Inowrocław. Skuteczna i konsekwentna gra w pierwszej i ostatniej kwarcie wystarczyły, aby wrócić na zwycięskie tory.
Od pierwszych minut goście starali się narzucić własne tempo. Tyszanie pokazali charakter i doświadczenie, dzięki czemu stopniowo przejmowali kontrolę nad spotkaniem. W pierwszej kwarcie zdominowali rywala, zdobywając aż 31 punktów, o osiem więcej od przeciwnika. W drugiej kwarcie kibice byli świadkami koszykarskich „szachów”, bo w niej padła prawie połowa mniej celnych rzutów niż w pierwszej odsłonie spotkania. Na przerwę zawodnicy z Tychów schodzili z przewagą czterech punktów.
Po zmianie stron gospodarze ruszyli do odrabiania strat. W drugiej i trzeciej kwarcie podopieczni Tomasza Jagiełki wykazali się wyjątkowo słabą skutecznością, zdobywając mniej punktów niż w samej pierwszej kwarcie. Przed czwartą, decydującą częścią gry drużyna z Inowrocławia miała nad tyszanami przewagę dwóch punktów. Wtedy ponownie do ataku ruszyli trójkolorowi, zdobywając w czwartej kwarcie 26 punktów i wygrywając spotkanie o osiem punktów.
Najlepiej punktującym zawodnikiem w kadrze trenera Jagiełki był Sebastian Bożenko, który świetnie wypełnił lukę w zespole pod nieobecność Tomasza Śniega. Zdobył aż 29 punktów, co sprawia, że był to pod tym względem jeden z najlepszych meczów w jego karierze. – Chcielibyśmy to zwycięstwo zadedykować właśnie Tomkowi Śniegowi. Zgadzam się, że pod względem zdobytych punktów był to dobry mecz w moim wykonaniu, ale jest to zasługa całej drużyny – powiedział po meczu bohater spotkania. – Graliśmy falami. Były momenty, kiedy prezentowaliśmy się bardzo dobrze, ale też takie, w których zaliczyliśmy długi przestój i nic nam nie wychodziło. Wytrzymaliśmy jednak mecz zarówno fizycznie, jak i mentalnie – dodał Bożenko.
Trener Jagiełka nie był zadowolony ze stylu gry swoich podopiecznych. – Na szczęście punkty przyznawane są za zwycięstwa, a nie za styl. Po ostatnich porażkach, zwłaszcza po przegranej na własnym parkiecie, bardzo chcieliśmy się zrehabilitować. Choroba Tomka Śniega sprawiła, że ostatnie dni nie były łatwe, ale Sebastian świetnie wywiązał się z zadania. Wiedzieliśmy, że to będzie trudne spotkanie, bo Noteć to niebezpieczny zespół, który u siebie może liczyć na gorącą publiczność. Na szczęście zachowaliśmy chłodną głowę w końcówce spotkania i wracamy z kompletem punktów – powiedział szkoleniowiec tyszan.
W najbliższą sobotę, 15 listopada o godzinie 15:00, tyszanie zmierzą się na hali przy alei Piłsudskiego z WKK Wrocław, drużyną, której wyższość musieli uznać w fazie play-off ubiegłego sezonu.

