Zadyszka koszykarzy

0
128
fot. Piotr Podsiadły

Przed tygodniem zawodnicy GKS Tychy zaliczyli trzeci mecz w tym sezonie, w którym przekroczyli barierę stu punktów. To więcej trzycyfrowych wyników niż w całym poprzednim sezonie. Podczas wyjazdu do Leszna podopieczni Tomasza Jagiełki ponownie zapisali na swoje konto liczbę punktów, której nie zanotowali jeszcze w tym sezonie…

Tym razem chodzi jednak o niechlubną liczbę najmniej zdobytych punktów w meczu. Do tej pory w sześciu spotkaniach najmniejszą liczbą było 76 „oczek”, które dały tyszanom wygraną w Rzeszowie, ale już nie wystarczyła, by pokonać SKS Fulimpex Starogard Gdański. W Lesznie od pierwszych minut spotkanie nie układało się po myśli zawodników GKS, którzy szybko zaczęli tracić punkty i nie specjalnie mieli pomysł na to, jak na nie odpowiedzieć. Gra tyszan poprawiła się nieco w drugiej części pierwszej kwarty, kiedy rywala udało się dogonić, ale koniec końców tyszanie przegrali ją czterema punktami. W drugiej kwarcie dzięki dobrze zorganizowanej grze gospodarze powoli, ale konsekwentnie podnosili prowadzenie. Schodząc na przerwę, trójkolorowi mieli już dziewięć „oczek” straty.

Prawdziwa katastrofa w grze zawodników Tomasza Jagiełki nastąpiła po przerwie. Kolejne udane akcje zespołu Polonii w połączeniu ze słabą grą w defensywie i kiepską skutecznością tyszan doprowadziły do tego, że na ostatnią kwartę gospodarze wychodzi z przewagą aż 23 punktów. W ostatniej odsłonie meczu nic się nie zmieniło. Choć gra się wyrównała, to wypracowana wcześniej przewaga okazała się dla tyszan niemożliwa do odrobienia. GKS zanotował drugą porażkę w tym sezonie. O tym, by zapomnieć o przegranej, zawodnicy z naszego miasta mają zaledwie kilka dni. Już w piątek na własnym parkiecie podejmą o godzinie 19:00 zespół Polonii Warszawa.

Novimex Polonia 1912 Leszno – GKS Tychy 88 67 (22:18, 20:15, 25:11, 21:23)

GKS Tychy: Lis 14 (2), Dziemba 12 (2), Dawdo 11, Śnieg 9, Bożenko 6 (1), Heliński 5, Adamczak 3, Szczypiński 3 (1), Kuczawski 2, Kiwilsza 2