Z głową na hulajnodze

43
90732
Historia tyszanki daje do myślenia. Na hulajnodze tylko w kasku! / fot. arc. pryw.

Kiedy wsiadamy na hulajnogę czy rower, rzadko myślimy o tym, że kilka sekund może zdecydować o zdrowiu lub życiu. Statystyki są bezlitosne – tylko w tym roku na śląskich drogach doszło do ponad 200 wypadków z udziałem cyklistów i użytkowników hulajnóg. Skutki wielu z tych tragedii byłyby mniejsze, gdyby na głowie mieli kask.

Od stycznia do sierpnia 2025 roku na Śląsku doszło aż do 211 wypadków z udziałem rowerzystów i osób poruszających się hulajnogami elektrycznymi. Rannych zostało 201 osób, a 6 zginęło. W ubiegłym roku liczby były jeszcze wyższe – 903 wypadki, 28 ofiar śmiertelnych i 843 rannych.

– Noszenie kasku znacząco zmniejsza ryzyko poważnych obrażeń, a w wielu przypadkach może wręcz uratować życie – podkreśla podinsp. Krzysztof Stankiewicz, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Katowicach.

Podczas sierpniowej akcji profilaktycznej policjanci wraz z ratownikami medycznymi przeprowadzili eksperyment pokazujący skutki upadku bez kasku. Różnica była uderzająca – kask pochłonął energię uderzenia, chroniąc „głowę” manekina przed poważnymi obrażeniami.

To był moment

Najlepiej o znaczeniu kasku świadczą prawdziwe historie. Tyszanka, Bogusława, w tym tygodniu uległa wypadkowi na Rondzie Harcerskim. Kierowca wjeżdżający na rondo, ustąpił jej pierwszeństwa. Drugi kierowca, który z niego zjeżdżał, nie zauważył kobiety. To był moment, kiedy do Bogusławy dotarło, że mężczyzna jej nie widzi, gwałtowanie zahamowała, by uniknąć zderzenia. Upadła na jezdnię. Pomógł jej pierwszy kierowca, który zawiózł ją na izbę przyjęć. Zatrzymał się także kierujący trolejbusem. Mężczyzna, który nie zachował należytej ostrożności, zatrzymał się jedynie po to, by wykrzyczeć kilka niemiłych słów w kierunku zakrwawionej tyszanki.

– To miała być szybka droga do pracy. Miałam w planach zakup kasku, ale zdecydowałam się na jazdę bez niego… Dziś wiem, jak nieodpowiedzialna to była decyzja. Nie powinniśmy nawet myśleć o poruszaniu się hulajnogą, bez odpowiedniego sprzętu. Na każdym, nawet najkrótszym odcinku, coś może pójść nie tak. Stracimy równowagę, ktoś nagle wejdzie na ścieżkę rowerową czy nie zauważy nas kierowca. To są sekundy. Nie jechałam szybko, dopiero startowałam i poruszałam się z minimalną prędkością. Wolę nie myśleć, co by się stało, gdybym była bardziej rozpędzona. Jestem współwinna tego zdarzenia, ale postanowiłam o nim opowiedzieć, a także się pokazać, by dało to do myślenia innym. Kask to niewielki wydatek w porównaniu do naszego zdrowia czy nawet życia – mówi kobieta.

Wybór, który chroni

Eksperci przypominają, że rowerzyści i użytkownicy hulajnóg należą do grupy tzw. niechronionych uczestników ruchu. Nie mają pasów bezpieczeństwa ani poduszek powietrznych – w starciu z autem ich jedyną ochroną jest zdrowy rozsądek i… kask.

Prawnie nie jest on obowiązkowy, ale to najprostszy sposób, by zmniejszyć ryzyko urazu głowy, a nawet uratować życie. Jak podkreślają mundurowi, nie chodzi o dalekie podróże – wypadek może zdarzyć się na krótkim, codziennym odcinku drogi.

Policja i ratownicy apelują: myśl głową – noś kask. Bezpieczeństwo na drogach zależy od nas wszystkich. Każda odpowiedzialna decyzja zmniejsza ryzyko tragedii.

43 KOMENTARZE

  1. rowerzystów najbardziej chroni rozsądek kierowców, ich jazda zgodnie z prawem. albo choć lęk przed karą. W Holandii jest mało wypadków rowerzystów, bo Holendrzy ostrożniej jeżdżą samochodami.

    • Zgadzam się z tym często jak się wjeżdża na przejazd to kierowcy jeszcze przyspieszają

    • Tylko że w Polsce rowerzyści prawa nie znają. W Holandii jest zupełnie inaczej.

      • W Holandii jest wysoka kara za potrącenie rowerzysty. Bylem to wiem. Rowerzysta tam to jak święta krowa w Indiach.

      • Nie to nie rowerzysci tylko znaja sie na przepisach ale tez kierowcy, mimo braku odcięcia od ruchu drogowego, holenderskie miasta charakteryzują się szczególnymi środkami mającymi na celu uspokojenie ruchu i zwiększenie bezpieczeństwa, co sprawia, że poruszanie się samochodem po mieście wymaga szczególnej ostrożności.W Polsce nie dociera do kierowców aut ze jeśli skręcam na zielonym świetle równolegle zielone mają rowerzyści na ścieżce rowerowej … Codziennie jeżdżę do pracy rowerem i codziennie ktoś mi wymusza pierwszeństwo… Na szczęście od ponad dwudziestu lat mam prawko więc wiem do czego sa zdolni niedouczeni „Kierowcy”

        • Media lansują wprowadzenie obowiązku kasków bo ktoś musi na nich tzn rowerzystach zarobić .

          • Weź nie pitol. Ile kosztuje kask ? Kilkadziesiąt złotych? Mnie taki tani kask w tym roku uratował przed wstrząśnieniem mózgu. Dziwi mnie tylko że obowiązek dla dzieci, a dorośli to są za darmo babką lekarską leczeni po urazach?

      • Nie wszyscy rowerzyści nie wiedzą jak jeździć. Sporo jeżdżę na rowerze po kraju ,więdz widzę jak kierowcy mnie wymijają na centymetry i jaką szybkością 😬

      • A to ciekawe, bo z mojego doświadczenia jako rowerzysty i pieszego wynika coś kompletnie odwrotnego – zwłaszcza wyprzedzanie i skręcanie na pasach się kłania, jak również kompletne ignorowanie tego że wjeżdża się właśnie na ścieżkę rowerową

    • Polskie realia są inne niż w Holandii.Mój ojciec zawsze mówił że auto jest większe i twardsze od człowieka i to właśnie człowiek powinien sam zadbać o swoje bezpieczeństwo a nie liczyć na innych, ich refleks i rozsądek-i ja się z tym zgadzam.Nie patrzcie na to że jesteście chronieni prawem i przepisami tylko sami zadbajcie o swoje bezpieczeństwo.

      • Dokładnie tak jak piszesz.
        Co z tego że rowerzysta będzie na prawie jak skończy w grobie albo na wózku inwalidzkim.

      • To prawda że za kierownicą auta prowadzący uważa się za najmądrzejszego.Miałam dwa razy sytuację że przed przejściem dla pieszych zatrzymał się człowiek a bezmózg wyjechał zza niego cieszę się że jestem ostrożna mam powody których nigdy nie zapomnę.Moja 45 letnia siostra zginęła na przejściu dla pieszych.Tylko czy ludzie myślą dzisiaj?Mamy ustawę która jest beznadziejna ale tego się ludzie trzymają że na przejściu pieszy ma pierwszeństwo.Kierowcy wiedzą że wchodzi się na pasy z telefonem przed nosem bo przecież to moje prawo.Pozdrawiam

      • Słuszne słowa… Ten wszechobecny prawny mariaż wyłącza u wielu instynkt samozachowawczy. Obserwuję wielu „stalowych rycerzy”… Oni to potrafią… Na rowerach, hulajnogach itp. i im wolno wszystko, nawet przepisy łamać, a potem, jak się coś stanie… To nic się nie stało, taka tam drobna ryska… I 2 długą…

  2. Trzeba tych dwu kółkowcow nauczyć przepisow ruchu drogowego a dopiero dawać prawo poruszać się po drogach

  3. Wojny i pandemie są po to żeby zmniejszyć populację ludzi. Świat jest przeludniony. Hulajnogi bez kasku likwidują debili🤔

    • Przeludniony? Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, jakie to brednie? To było pytanie retoryczne. Gadka o przeludnieniu była za końcówki PRL i w latach 90-tych, a bajkę puścił jakiś upośledzony typ i poszło wiralowo. Na naszej planecie pomieści się i 100x tyle ludzi, co jest i to z palcem w d. Jakby tylko rolnictwo wyrabiało, to żaden problem. Przy odpowiednim, choć nierealnym rozmieszczeniu ludności na terenach planety, każdy ma dla siebie jeszcze w pieron miejsca.

      • Alez to „mądre” co napisałeś…. I ten palec w d… MISTRZOSTWO ZŁOTEJ MYSLI hahaha, aż mi usta popękały ze śmiechu

  4. Wprowadzić mandaty dla rowerzystów i wszelkich Uto 1000zl minimum za brak kasku wytedy system ratownictwa nie będzie blokowany przez takich co mają bezpieczeństwo swoje i innych gdzieś.Jedziesz powyżej 20Km/h rekwirować UTO . Korzystasz z drogi nawet czerwonej drogi ok i płać podatek i ubezpieczenia iza ich utrzymanie ich… Wprowadzić i wtedy będzie spokój obowiązek taki sam jak dla kierowców aut

    • A kierowcy nie przekraczają prędkości nawet o kilometr nie jeżdżą po pijanemu i z zakazem. Śmiech na sali po co cokolwiek zmienić wystarczy nieuchronność kary od złego parkowania po przejazd rowerem przez pasy

      • Mimo wszystko przydałaby się odpowiednie przepisy. Mają być obowiązkowe kaski dla dzieci, tymczasem to akurat nie dzieci ulegają najgroźniejszym wypadkom na rowerach a dorośli, zwłaszcza starsi.

  5. Nie wyobraża sobie tego żeby wsiąść na rower bez kasku. I na szczęście coraz więcej ludzi, zwłaszcza młodych te kaski ma. Problem jest z dziadkami którzy uważają że po co im to. A to oni najczęściej potem stają się ofiarami wypadków. Kaski powinny być obowiązkowe DLA WSZYSTKICH.

    • No nie przesadzaj Maria. Jestem emerytem. W kasku na rowerze jeżdżę od 2002 roku.

    • To zależy gdzie jedziesz na tym rowerze … W miastach powinny być obowiązkowe… W lesie i drogach polnych raczej nie…

  6. A może dla tych,którzy mieli :
    Kask
    Oświetlenie
    Odpowiednie opony
    Pierwszeństwo przejazdu…
    Wprowadzić darmowe pogrzeby …

  7. Za szybko !!! Jak niema mózgu to nie pomogą najmądrzejsze przepisy ani kaski.

  8. Powiem krótko, jako szczęśliwy posiadacz hulajnogi jeżdżący w kasku.
    Zamówiłem sobie kamerkę na kask i będę nie długo nagrywał, bo zachowanie was kierowców jest po prostu tragiczne.
    Jeżdżę od roku i gdyby nie szczególna ostrożność to codziennie są sytuacje jedne groźne drugie mniej, ale codziennie stykowe gdzie może dojść do kolizji.

    • Swoją nieudolną jazdę też będziesz rejestrował w razie wypadku z twojej winy ?

  9. A czy rowerzyści i hulajnogowcy rozglądają się zanim wjadą pod koła? NIE! Myślą,że wszędzie mają pierwszeństwo, a za chwilę spadną liście, przymrozi nad ranem,będzie ślisko i nawet przy małej prędkości może być problem,wszyscy uważajmy,bo życie mamy tylko jedno.

    • Zdjęcie robi wrażenie i przemawia do wyobraźni. Mam nadzieję, że wróci Pani szybko do zdrowia. Co do kasków… warto go nosić ale z całym szacunkiem; zwykły, standardowy ochroni przed rozłupaniem czaszki i wstrząsem podczas upadku na jego konstrukcję. Kości twarzo-szczęki, nos, kości policzkowe oraz okolice oczu nadal narażone są na uszkodzenia podczas upadku na twarz. Zwłaszcza jeżeli kask jest słabo dopasowany i słabo zapięty. Nie będę sugerował kasku ze szczęką bo to może znowu opcja, na którą nie wszyscy są przygotowani. Najlepszą ochroną jest rozwaga, więc zachowanie ostrożności, odpowiednia prędkość, „chwycenie” kontaktu wzrokowego pomiędzy kierującymi podczas przejazdów przez oznaczone przejścia no i zasada ograniczonego zaufania – coś co instruktor wbijał nam do głowy podczas kursu prawa jazdy w latach 90-tych kiedy na drogach nie było jeszcze takiego natężenia. Nie mówię aby stawać kiedy mamy zielone ale żeby decydawać się na kontynuowanie jazdy wyłącznie jeżeli mamy pewność, że nikomu nic się nie stanie. To nie jest łatwe, wymaga doświadczenia, uwagi i umiejętności przewidywania. Dotyczy oczywiście kierujących wszelkimi pojazdami. Pozdrawiam serdecznie.

  10. Te obrazenja wygladaja ja by ktos Pania zdewastowal a nie byl wypadek na hulainodze ?

  11. Rowerzystów chroni myślenie. Sam jeżdżę na rowerze, hulajnodze oraz samochodem i to jak jeżdżą rowerzyści to jakaś tragedia. Przejazd na czerwonym, wjazd na bezmyślny wiazd na przejazd jazda ścieżką pod prąd itd…
    Wystarczy mieć na uwadze że w zdarzeniu z samochodem jesteśmy na przegranej pozycji a kierowca nie jest w stanie odwrócić głowy o 180 stopni i siedzi w puszce w której wiele elementów może nas zasłonić.
    Ps. Patrząc na umiejscowienie obrażeń tej pani, kask nie wiele by pomógł.

  12. Kask nic nie pomoże, jeśli głowa pusta. Korzystając z hulajnogi zgodnie z instrukcją i przeznaczeniem kask jest potrzebny tak samo jak biegaczowi. A jak się jedzie 60 km/ h to kask od pewnej śmierci nie uchroni.

  13. miałam ostatnio sytuację gdzie szłam chodnikiem, bardzo blisko budynków po prawej stronie, masa miejsca by mnie wyprzedzić, nagle czuję strasznie mocne uderzenie od tyłu, upadam patrzę się do tyłu gościu na hulajnodze rozpędzony. Adrenalina i atak paniki właściwie się połączyły w tamtym momencie i nie umiałam nic powiedzieć. Facet zaczął mi robić pretensje że to moja wina, inny gościu się zainteresowal i widział sytuacje i powiedział że ja normalnie szłam to on powinien uważać i się nie rozpędzac. Raczej złamań nie mam ale miałam tak spuchniętą nogę (już jest lepiej) i kulałam że myślałam że złamana od uderzenia. Chce tylko powiedzieć że na chodniku osoby na hulajnogach elektrycznych powinni zachować ostrożność i mieć prędkość zbliżona do pieszych, to jest nawet w prawie. Na ulicy czy ścieżce rowerowej mogą 20km/h jechać

  14. Hujanogi elektryczne to umysłowy nowotwór ludzkości, którego inwazja wygaśnie dopiero ze śmiercią ostatniego zainfekowanego umysłowo pod kołami ciężarówki.
    Nie widać, nie słychać, jeżdżą bez świateł i bez pomyślunku, 70 na godzinę, po chodnikach, między normalnymi i uczciwymi ludźmi, ale pretensje do całego świata, tylko nie do siebie.
    Niestety, w niektórych krajach złodziejący rządzący kładą stuprocentową lachę na bezpieczeństwo normalnych i uczciwych ludzi.

  15. Niestety kamerki na rowerach nie są tak popularne jak w autach.Gdyby kierowcy mieli świadomość, że mogą być nagrani przez rowerzystów sytuacja byłaby zupełnie inna .

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.