Piłkarze GKS-u Tychy przegrali drugi mecz z rzędu. We Wrocławiu, choć to oni jako pierwsi objęli prowadzenie, to stracili je zaledwie dwie minuty później. Sześć minut później to gospodarze wyszli na prowadzenie i nie oddali go już do końca. Tyszanie kończyli mecz w dziesiątkę.
Początek meczu zapowiadał się obiecująco, bo przez pierwszy kwadrans to właśnie tyszanie mieli inicjatywę i stwarzali groźne sytuacje. Przewagi nie udało się jednak wykorzystać i w kolejnych minutach gra się wyrównała. Na przerwę zespoły zeszły z wynikiem remisowym 0:0.
W drugiej połowie tyszan na prowadzenie wyprowadził Mamin Sanyang, który świetnie zachował się w polu karnym i pewnie pokonał bramkarza Śląska. Z prowadzenia trójkolorowi cieszyli się jednak zaledwie dwie minuty. Szybko wyrównał Patryk Sokołowski, po wbiciu piłkę w „piątkę” i nieco przypadkowym strzałem.
Na 11. minut przed końcem Damian Warchoł wyprowadził wrocławian na prowadzenie. Tyszanie próbowali odrobić straty, ale w końcówce spotkania wyjście poza pole karne Leon-Oumar Wechsela zakończyło się czerwoną kartką dla tyskiego bramkarza. To zakończyło marzenia GKS-u o remisie. W bramce drużyny Artura Skowronka stanął Kacper Wełniak, który zdążył się nawet popisać kilkoma dobrymi interwencjami.
Tyszanie przegrywają we Wrocławiu 1:2. Teraz pierwszoligowców czeka przerwa na mecze reprezentacji. 12 września o 20:30 na własnym terenie trójkolorowi zmierzą się z Polonią Bytom.
Śląsk Wrocław – GKS Tychy 2:1 (0:0)
Patryk Sokołowski 71′, Damian Warchoł 79′ – Mamin Sanyang 69′

