Basia wychowała przy ulicy Myśliwskiej. Tata jej przyjaciółki zwykł mawiać: „Gdyby nie Warszawa i Kraków, stolicą Polski byłby Żwaków”. Los zaprowadził ją jednak w kierunku innego stołecznego miasta, Paryża. W stolicy mody zajmuje się kreowaniem wizerunku klientów luksusowym marek.
We Francji, tyszanka Barbara Rdzanek, pracuje w branży beauty i fashion, zajmuje się coachingiem, makijażem i stylizacją, prowadzi warsztaty, organizuje eventy, obsługuje klientów VIP oraz wspiera zespoły sprzedażowe. Organizowała pokazy mody oraz pracowała dla domów mody, w tym dla Dior, BALMAIN oraz przede wszystkim CHANEL, co uważa za swoje największe wyróżnienie i spełnienie marzeń.
Swoje dzieciństwo Basia Rdzanek spędziła na Żwakowie. – Z Tychami wiążę mnóstwo pięknych wspomnień. Nie mam w ogóle poczucia, że stąd wyjechałam. Często tu wracam. Tu mam całą swoją rodzinę i przyjaciół. Uwielbiam zachody słońca nad Jeziorem Paprocańskim. Wszechobecną zieleń, otwartość i życzliwość mieszkańców… W moim rodzinnym mieście znajduję ukojenie. Mogę się tutaj zatrzymać i naładować baterie – opowiada o Tychach bohaterka naszej rozmowy.
Śląski temperament
Dlaczego akurat Francja? – Od najmłodszych lat uwielbiałam ubierać swoje lalki i rysować dla nich kreacje. Jako nastolatka zaczęłam snuć marzenia o pracy w modzie, ze znanymi projektantami, gwiazdami, a także o życiu we Francji. Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że te niewinne niegdyś fantazje, stały się rzeczywistością! – opowiada Basia. Do Francji, a konkretnie do Nicei wyjechała w 2007 roku. Początki nie należały jednak do najłatwiejszych… – Rozpoczęłam naukę w szkole na Lazurowym Wybrzeżu. Byłam tam zupełnie sama. Bez wystarczającej znajomości języka, bez Google Maps w telefonie, bez translatora… Za to z ogromną determinacją, aby ukończyć francuską szkołę. Uczyłam się języka i pracowałam jako niania. Do dziś nie mam pojęcia, jak udało mi się tam wtedy przetrwać… – zastanawia się Barbara. – Myślę, że mój śląski temperament nie był bez znaczenia! Mimo wielu trudności moje starania zostały docenione i nagrodzono mnie pierwszym miejscem za najlepszą pracę dyplomową, co otworzyło przede mną drzwi do współpracy ze znaną francuską agencją modelek oraz z fotografami – dodaje.
Na czerwonym dywanie
Barbara Rdzanek pracowała przy sesjach zdjęciowych w Cannes, Nicei, Monako czy Paryżu. To pozwoliło jej zdobyć zaufanie w branży i wypracować własną markę. Dzięki temu zaczęli kontaktować się z nią agenci gwiazd podczas Festiwalu Filmowego w Cannes. – Z nieśmiałością sięgałam po swoje marzenia i nie mogłam uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę. Droga do tego miejsca wymagała jednak ogromnego wysiłku, pasji i pokory – podkreśla.
Po kilku latach pobytu we Francji w Basi narastała tęsknota za Polską. – Rozpoczęłam organizację akcji społecznych, takich jak „Metamorfozy Tyszanek” i „Męskie Zmiany”, aby pomóc odbudowywać poczucie własnej wartości, zmobilizować i dodać im wiatr w żagle. To daje mi największe szczęście i spełnienie. Wróciłam do Polski. Na placu Baczyńskiego otworzyłam showroom, promujący projekty polskich projektantów, których poznałam na swojej drodze – opowiada.
Z Polski do Francji, z Francji do Polski
Basia zauważyła także, że wiele jej klientek żyje pod ogromną presją bycia perfekcyjną pod każdym względem, zapominając o sobie. – Chciałam im pomóc znaleźć wytchnienie i zrobić coś dobrego dla siebie, dlatego zaczęłam organizować „Kobiece Weekendy”, czyli wyjazdy w Polskę lub do Francji do spa czy na modowe i urodowe warsztaty, abyśmy wspólnie mogły poczuć cudowną kobiecą atmosferę, czego wszystkie potrzebowałyśmy – wyjaśnia.
Po raz drugi Barbara Rdzanek wyjechała do Paryża w 2021 roku. – Francja nie dawała mi o sobie zapomnieć, a oferty pracy, które do mnie napływały, po prostu nie pozwoliły mi zostać w Polsce. Wyjechała ponownie. Tym razem jednak biegle mówiąc po francusku, z dużo większym poczuciem własnej wartości i wiary w swoje możliwości. Czuję, że przesiąkłam obiema kulturami i zarówno w Polsce, jak i we Francji, czuje się jak w domu – przyznaje Basia.
Nietypowy dzień pracy
Zapytaliśmy Barbarę, jak wygląda jej przeciętny dzień. – Nie ma takich! – odpowiada stanowczo. – W mojej pracy nie ma dwóch takich samych dni, bo codziennie dzieje się coś nowego. Pracuję nad swoimi projektami lub dla francuskich domów mody. Współpracuję z klientami z całego świata, odkrywam nowe kolekcje, trendy, stawiam czoła różnym wyzwaniom. Szczególnie fascynuje mnie możliwość obserwowania, jak powstają nowe kolekcje w największych domach mody, które przecież kształtują globalne trendy – dodaje.
Z jakimi najbardziej nietypowymi sytuacjami musiała się mierzyć tyszanka? – Nietypowe sytuacje zdarzają się zazwyczaj wtedy, gdy musimy szybko improwizować i jednocześnie zachować pełen profesjonalizm. W tym roku, podczas Paryskiego Tygodnia Mody, zostałam niespodziewanie poproszona o udział w wyjątkowej misji. Miałam pojechać z managerem pracowni luksusowego domu mody na spotkanie z klientką VIP w jej apartamencie. Moim zadaniem było reprezentowanie domu mody oraz ustalenie wszelkich szczegółów z nią, podczas znana dyrektor atelier krawieckiego miała osobiście pobrać miarę do skrócenia dopiero co zakupionej sukienki, która była pilnie potrzebna na ważny event następnego dnia. Presja była tym większa, że sukienka była wykonana z ręcznie tkanego tweedu, a ta korekta wymagała ogromnej precyzji i cierpliwości. Aż trzy krawcow wspólnie pracowały nad nią przez łącznie osiem godzin, nitka po nitce! Nie było miejsca na błędy – opowiada Barbara Rdzanek.
Rdzanek jak Brzęczyszczykiewicz
Na zakończenie naszej rozmowy zapytaliśmy Basię o to, jak Francuzi radzą sobie z… wypowiadaniem jej nazwiska. – Moje nazwisko jest trudne do wypowiedzenia nawet w Polsce, a co dopiero przez obcokrajowców – śmieje się. – Kiedyś zadzwonił do mnie Amerykanin z ofertą współpracy w Monako. Rozbawiony rozmowę rozpoczął od pytania: Hej Barbara, powiedz mi, jak wymawiają Twoje nazwisko, gdy wywołują Cię na lotnisku?! We Francji, gdy muszę je podać i wymaga to weryfikacji, zwykle od razu zaczynam literować: „Barbara Rdzanek, er, de, zet”. Upewniają się jeszcze dwa razy i mimo to i tak robią błędy! Zawsze mnie to bawi – dodaje na zakończenie rozmowy Barbara.
Basia była także bohaterką jednego z odcinków programu telewizyjnego „Jestem z Polski”, produkowanego przez stację TVN Style. O życiu we Francji, swojej pasji i zainteresowaniach, opowiedziała w 7. odcinku 14. sezonu programu.


Wspaniała dziewczyna. Podziwiam charakter, determinację i talent
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.