Apetyt rósł wraz ze zmęczeniem

0
148
fot. Akademicki Związek Sportowy

Od zakończenia 32. Letniej Uniwersjady, podczas której Dawid Wiekiera sięgnął aż po cztery medale, minął prawie miesiąc. Jak ocenia swój udział w turnieju z perspektywy czasu, kiedy emocje już nieco opadły? O swoich odczuciach wychowanek Miejskiego Ośrodka Sportu Młodzieżowego w Tychach oraz Młodzieżowego Klubu Pływackiego Wodnik 29 Tychy, opowiedział naszym czytelnikom w rozmowie z Piotrem Podsiadłym.

Cztery medale podczas jednego turnieju to wielka sprawa. Liczył się pan z tym, że może być aż tak dobrze? A może jednak odczuwa pan pod jakimś względem niedosyt?

Jechałem do Niemiec ze świadomością, że jestem w dobrej formie i mogę powalczyć o wysokie pozycje w każdej z konkurencji, jednak liczba medali na pewno jest bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Choć najbardziej celowałem w dobry rezultat na dystansie 100 metrów, to ostatecznie dobyłem „krążek” na każdym dystansie stylem klasycznym. Na „setkę” chciałem zbliżyć się do minuty i spróbować ją „złamać”, co się udało i taki wynik także dał sporo satysfakcji. Jestem bardzo zadowolony z osiągniętych wyników i będę te zawody dobrze wspominał.

O który medal było najtrudniej?

Zdecydowanie na dystansie 50 metrów. Po pierwsze jest to konkurencja, w której czuje się najmniej komfortowo. Po drugie, wyścig odbył się pod koniec turnieju. To był mój trzeci start indywidualny. Łącznie z eliminacjami i kolejnymi etapami, a także z wyścigami w sztafecie, w sumie tych startów było około 15. Stopień zmęczenia i trudności rósł z każdym kolejnym startem, ale razem z nim apetyt na kolejne dobre występy.

Oglądając w telewizji lub śledząc wydarzenia z basen w internecie, widzimy zaledwie niewielki wycinek tego wszystkiego, co podczas turnieju dzieje się wokół zawodniczek i zawodników. Jak pan ocenia organizację Uniwersjady i pobyt w Niemczech?

Uważam, że turniej był bardzo dobrze zorganizowany, choć ta organizacja była zupełnie inna niż poprzednim razem. Miałem przyjemność uczestniczyć już w Uniwersjadzie i wtedy byliśmy wszyscy skoncentrowani w wiosce uniwersjadowej. Teraz byliśmy osobno. Mieliśmy hotel oddalony dosłownie pięć minut drogi na nogach od basenu. Było to dla nas spore udogodnienie. A basen? Znałem go, bo pływałem na nim już wcześniej. Pływa mi się na nim bardzo dobrze. To duży obiekt i szybki basen.

Jakie teraz Dawid Wiekiera stawia przed sobą cele?

Z tych krótkoterminowych to na pewno występ na Mistrzostwach Europy, które odbędą się w grudniu na „krótkim basenie” w Lublinie. Mam już kwalifikację na ten turniej i na pewno się na nim pojawię. Natomiast długofalowo to oczywiście Igrzyska Olimpijskie, które za trzy lata odbędą się w Los Angeles.

Co chciałby pan przekazać dzieciom i młodzieży uprawiającym pływanie w naszym mieście i są obecnie w tym samym miejscu, w którym pan także się znajdował jakiś czas temu?

Aby wierzyli w siebie i nie rezygnowali zbyt wcześnie. Prawdziwe pływanie zaczyna się dopiero później, kiedy kończy się wiek juniora czy młodzieżowca. Życzę im, aby wytrwali do tego momentu i sami mogli to poczuć.