Deadline wśród metalowych gigantów – rozmowa z Sebastianem Sojką

0
404
fot. arc. pryw.

Po dwóch dekadach działalności, tyska kapela Deadline spełniła jedno ze swoich największych marzeń – wystąpiła na legendarnym festiwalu Wacken Open Air, reprezentując Polskę i Tychy na jednej z najbardziej prestiżowych scen metalowych świata. W szczerej rozmowie Sebastian Sojka, gitarzysta i założyciel zespołu, opowiada o emocjach po wygranej w Wacken Metal Battle Poland, reakcjach kilkutysięcznej publiki, kulisach przygotowań do koncertu i planach na przyszłość.

Natalia Słomianny: Jak czuliście się po ogłoszeniu wyników finału Wacken Metal Battle Poland 2025? Spodziewaliście się takiego werdyktu?

Sebastian Sojka: Zacznijmy od tego, że już samo znalezienie się w finale Wacken Metal Battle Poland było sporym wyróżnieniem. Do tegorocznej edycji zgłosiło się ponad 200 zespołów z całej Polski, z których to my znaleźliśmy się w gronie piątki finalistów. Każdy z zespołów w finale prezentował zupełnie odmienną stylistykę, przez co ciężko było przewidzieć zwycięzcę, ale wiedzieliśmy, że daliśmy bardzo dobry występ, także werdykt nie był zaskoczeniem.
 
Jakie emocje towarzyszyły wam podczas występu na tak wielkiej – dosłownie i w przenośni – scenie?

Same pozytywne! Duma, radość i poczucie spełnienia jednego z muzycznych marzeń. Coś pięknego! O żadnym stresie nie było mowy, całe życie pracowaliśmy na chwile dokładnie takie, jak ta. Jesteśmy zespołem, który bardzo poważnie podchodzi do muzyki i występów, znamy też swoją wartość i jesteśmy gotowi na takie sceny. Jednocześnie jesteśmy świadomi, że samo się nic nie zrobi i musimy dalej ciężko pracować, aby osiągać wyznaczone cele.
 
Jak reagowała publiczność? Co pisali wam fani po koncercie?

Publiczność reagowała bardzo żywiołowo i z każdą minutą było widać, że wciągają się coraz bardziej w nasze kosmiczne opowieści. To była największa publika, dla jakiej mieliśmy okazję grać do tej pory. Kilka tysięcy ludzi pod sceną, a dodatkowo oficjalny live stream na WackenTV. Po koncercie dostaliśmy bardzo dobry feedback zarówno od fanów, jak i ludzi z branży muzycznej. Wiele osób pisało nam, że byliśmy najlepiej brzmiącym zespołem na tamtej scenie.

Jak wyglądały przygotowania do show na Wacken?

Przygotowania nie różniły się znacznie od tego, jak zwykle przygotowujemy się do koncertów. Każdy występ traktujemy z taką samą powagą, niezależnie od tego, czy gramy w małym klubie, czy na wielkiej scenie festiwalu. Musieliśmy ułożyć setlistę, która zamknie się w 20 minutach, bo tyle było przewidziane na występ zespołów w formule WMB. Wybraliśmy więc utwory, które najbardziej oddają duszę naszej twórczości.

Jakie są wasze plany na najbliższe miesiące – kolejny album, trasa?

Naszym priorytetem jest aktualnie nowy materiał na kolejny album, a następnie trasa promująca go. Po tym, jak w 2022 roku wypuściliśmy album „Dust, Bones and Oblivion”, który spotkał się z fantastycznym odbiorem zarówno wśród fanów, jak i wśród recenzentów i otworzył nam wiele furtek, przyszedł czas na kolejny materiał, który mam nadzieję jeszcze bardziej „namiesza” i ugruntuje naszą pozycję.

Czy możecie już coś zdradzić na temat tego, czy występ na Wacken otworzył przed wami nowe możliwości – np. międzynarodowe trasy czy inną ciekawą współpracę?

Na Wacken mieliśmy okazję poznać masę fantastycznych ludzi z branży muzycznej, tour managerów, promotorów, ludzi z wytwórni płytowych oraz zespoły z całego świata. Mamy nadzieję, że uda się wykorzystać te kontakty do realizacji ciekawych projektów w przyszłości.

Deadline działa od 2004 roku i teraz, wreszcie wasz dorobek został doceniony globalnie. Co chcielibyście przekazać innym muzykom, którzy stawiają pierwsze kroki na scenie?

Kiedy Deadline zaczynało swoją działalność mieliśmy po 16 lat i byliśmy jeszcze w liceum. Nie mieliśmy wtedy ani dużych umiejętności, ani świadomości muzycznej, jaką mamy teraz. Przeszliśmy długą drogę, żeby być w tym miejscu, w którym jesteśmy, ale droga każdego zespołu jest inna. Nie ma jednej recepty, która zadziała dla wszystkich. To, co na pewno mogę doradzić, to robić swoje i nie poddawać się. Mieć na siebie pomysł i rzetelnie go realizować.


 

Zapis występu tyskiej kapeli zobaczyć można TUTAJ.