Poznaj Wojciecha Gruszkę – strażaka i medalistę World Police and Fire Games

0
194
Wojciech Gruszka pierwszy z lewej. Fot. arc. pryw.

Wojciech Gruszka, strażak z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Tychach, zdobył dwa medale podczas prestiżowych Igrzysk Policjantów i Strażaków (World Police and Fire Games), które w tym roku odbyły się w Stanach Zjednoczonych. W siatkówce plażowej sięgnął po srebro, a w siatkówce halowej – po brąz.

Siatkówka towarzyszy mu właściwie od zawsze – nie tylko jako sport, ale jako część rodzinnej tradycji. – Wychowałem się w rodzinie, w której sport był obecny od pokoleń. Babcia trenowała lekkoatletykę, dziadek i ojciec grali w siatkówkę, a wujek także był związany z tą dyscypliną. Dla mnie to było trochę naturalne – nie tyle przymus, co coś, co po prostu się działo. Z czasem to przerodziło się w pasję, a później w stały element mojego życia – wspomina Wojciech Gruszka.

Pierwsze poważne treningi rozpoczął w klubie Kęczanin Kęty i z tą drużyną związany jest do dziś. – Od zawsze gram w jednym klubie. To może dziś nietypowe, ale Kęty są mi bliskie nie tylko sportowo. W drużynie przeszedłem cały proces – od kadeta, przez juniora, aż do zawodnika seniorskiego. Wraz z zespołem udało się awansować do drugiej ligi i już od kilku lat gramy na poziomie centralnym. To półzawodowy poziom, pozwala łączyć treningi z pracą zawodową, choć nie jest to łatwe. Wymaga to ogromnej samodyscypliny – podkreśla.

W młodości próbował różnych form aktywności – pływania czy tańca, ale to siatkówka okazała się jego prawdziwą drogą. – Sport daje nie tylko siłę fizyczną, ale też rozwija mentalnie. Uczy wytrwałości, pokory, radzenia sobie z porażką i pracy zespołowej. To wszystko później przekłada się na inne sfery życia.

Od dwóch i pół roku pracuje jako strażak w Komendzie Miejskiej PSP. Jak mówi, była to trafna decyzja. – Zawsze czułem, że chcę pracować w służbach, w systemie, gdzie są jasne zasady, odpowiedzialność i zespół, na który można liczyć. Początkowo myślałem o ratownictwie medycznym, ale w końcu wybór padł na straż pożarną. Byłem dobrze przygotowany fizycznie i psychicznie, więc zaryzykowałem. Proces rekrutacyjny nie był łatwy – testy sprawnościowe są naprawdę wymagające, a miejsc zawsze jest mniej niż chętnych. Na szczęście się udało. Dziś z perspektywy czasu wiem, że to była dobra decyzja. To trudna, ale bardzo satysfakcjonująca praca – mówi.

Praca strażaka to nie tylko gotowość do działania w niebezpiecznych warunkach, ale również ciągłe dbanie o formę. – Waga sprzętu, który zakładamy na akcję, często przekracza 30 kilogramów. A to nie jest przecież jedynie wejście do budynku – to godziny pracy w ekstremalnych warunkach. Dochodzi wysoka temperatura, dym, stres. Dlatego sprawność fizyczna jest absolutnie kluczowa. Każdy strażak, niezależnie od wieku, musi przechodzić coroczne testy sprawnościowe. To nie są formalności, to realna weryfikacja, czy jesteśmy gotowi nieść pomoc i zadbać o własne bezpieczeństwo – zaznacza.

W tym roku po raz pierwszy wziął udział w World Police and Fire Games – największych na świecie zawodach sportowych dla służb mundurowych. Tegoroczna edycja odbyła się w Birmingham, w stanie Alabama, gdzie uczestnicy musieli zmierzyć się nie tylko z rywalami, ale również z nieznośnym upałem, sięgającym 37°C.

– W Stanach Zjednoczonych reprezentowałem Polskę w dwóch dyscyplinach: siatkówce halowej i plażowej. W plażowej graliśmy w duecie z Łukaszem Żłobeckim. Poszło nam bardzo dobrze – udało się wejść do finału, gdzie niestety przegraliśmy z parą z Kambodży. Mimo to zdobycie srebrnego medalu to dla mnie ogromne wyróżnienie. Nigdy wcześniej nie grałem w tak dużej, międzynarodowej imprezie. Poziom był bardzo wysoki, każdy zawodnik był przygotowany, nie było tu mowy o przypadkowych graczach – opowiada.

Drugi medal zdobył z reprezentacją Polski Strażaków w siatkówce halowej – brązowy. Jak sam przyznaje, był to wyjątkowy sukces, bo właśnie z siatkówki halowej się wywodzi.
– Rywalizacja była zacięta. Graliśmy wiele spotkań w krótkim czasie, zmęczenie było ogromne, ale daliśmy z siebie wszystko. To nie był wyjazd rekreacyjny, tylko prawdziwa, sportowa walka na wysokim poziomie. I ogromna duma, że mogliśmy reprezentować Polskę w takim gronie.

Wojciech Gruszka nie ukrywa, że siatkówka to dla niego także sposób na zachowanie równowagi w życiu. – Służba strażaka jest trudna. Sport pomaga mi odreagować, oczyścić głowę, wyciszyć się. To moja przestrzeń, gdzie mogę się skupić na czymś zupełnie innym, ale jednocześnie rozwijającym. Dzięki temu jestem lepszym strażakiem, spokojniejszym człowiekiem i zdrowszym facetem.

Na pytanie, czy planuje rozwijać się dalej sportowo, odpowiada z uśmiechem: – Nie wiem, gdzie mnie to zaprowadzi. Może za rok znów uda się wystartować na arenie międzynarodowej. Na razie cieszę się z tego, co mam – z pracy, którą lubię, z drużyny, z medalowych chwil. Sport i służba to dwa różne światy, ale w moim przypadku świetnie się uzupełniają. I oby tak zostało.

Gratulujemy sukcesów i życzymy kolejnych – zarówno w służbie, jak i na boisku.