Nie ma granic – są tylko wyzwania

0
198
fot. Bartek Bodzek

604 kilometry. 74 godziny praktycznie bez snu. 10 kilometrów w wodzie, 480 na rowerze i 110 pieszo po tatrzańskich szlakach. To nie jest fikcja ani streszczenie ekstremalnego filmu, ale projekt 2Hard, który zakończył się sukcesem. Andrzej Kowalczyk jako pierwszy człowiek w historii ukończył podwójną wersję najtrudniejszego triathlonu w Europie. A zrobił to nie dla sławy czy rekordów, ale po to, by osoby z niepełnosprawnościami mogły ruszyć w góry.

Projekt 2Hard zakładał pokonanie dwukrotnie trasy HardejSuki – legendarnego triathlonu, uznawanego za najtrudniejszy w Europie. To oznaczało 10 kilometrów pływania w Jeziorze Orawskim, 480 kilometrów jazdy rowerem wokół polskich i słowackich Tatr oraz 110 kilometrów górskiego biegu z sumą przewyższeń sięgającą 16 tysięcy metrów. Kowalczyk przeszedł przez ten morderczy dystans w nieco ponad 65 godzin, drzemiąc tylko dwa razy, po kilkadziesiąt minut. Był niemal cały czas na nogach. To był jego drugi triathlon w życiu.

Wszystko to, by wspomóc działania fundacji Szerpowie Nadziei, która od lat umożliwia osobom z niepełnosprawnościami zdobywanie górskich szczytów. W specjalnych wózkach, z pomocą wolontariuszy – ale zawsze z poczuciem wolności, sprawczości i bycia częścią górskiego świata.

W ramach projektu trwa zbiórka na platformie siepomaga.pl. Zebrano już prawie 70 tysięcy złotych, ale do realizacji celu wciąż brakuje około 30 tysięcy. Pieniądze zostaną przeznaczone na sprzęt, szkolenia i organizację górskich wypraw.

Wyczyn Andrzeja to nie tylko gigantyczny sukces sportowy. To przede wszystkim przypomnienie, że granice ludzkiej wytrzymałości można przesuwać, gdy stoi za tym cel większy niż my sami. Zachęcamy do wsparcia zbiórki – trwa do końca czerwca: www.siepomaga.pl/2hard.


Ten sukces to nie tylko sportowy rekord, ale inspiracja. Pokazuje, że gdy jedni nie mogą iść sami, inni są w stanie dla nich przebiec setki kilometrów.