Miejska Biblioteka Publiczna w Tychach zakończyła sezon kulturalny mocnym akcentem – spotkaniem z Katarzyną Glinką, aktorką, która nie boi się mówić szczerze o kulisach show-biznesu i codziennych wyzwaniach. 17 czerwca, w ramach ostatniego przed wakacyjną przerwą wydarzeniu z cyklu Tury Kultury, tyska publiczność miała okazję wysłuchać barwnej i pełnej refleksji opowieści artystki – nie tylko o scenie i kamerze, ale też o życiu poza blaskiem fleszy.
Spotkanie miało kameralny i osobisty charakter. Prowadzący, Andrzej Kurdziel, pokierował rozmowę, która pozwoliła nie tylko poznać drogę zawodową artystki, ale i uchylić drzwi do jej prywatnego świata i przemyśleń. Katarzyna Glinka opowiadała o swoich początkach w kółku teatralnym w Miejskim Ośrodku Kultury w Dzierżoniowie, przez studia w łódzkiej filmówce, aż po sceny teatrów w Olsztynie i Warszawie.
– Nie mam żadnych koneksji, moi rodzice nie mieli nic wspólnego z aktorstwem – mama była nauczycielką i dyrektorką szkoły, a tata – ekonomistą, mocno stąpającym po ziemi człowiekiem. Jednak, odkąd byłam małą dziewczynką, lubiłam się przebierać i odgrywać różne scenki, gdzieś „to” we mnie zawsze było. W liceum dołączyłam do kółka teatralnego działającym przy dzierżoniowskim MOK. Wtedy już byłam pewna, że to jest moja droga – opowiadała aktorka.
Dziecko w Afryce
Szczególnie ciekawie wybrzmiały wątki dotyczące pracy aktorskiej „od kuchni” – Glinka podzieliła się swoimi spostrzeżeniami na temat castingów, mówiła też otwarcie o zmieniającej się roli aktora w świecie zdominowanym przez media społecznościowe i wszechobecnym hejcie w sieci. Publiczność miała okazję usłyszeć także o jej podejściu do grania komedii i dystansie do dramatów, które – jak sama przyznała – nie są dziś jej priorytetem artystycznym. Aktorka opowiedziała także o adopcji na odległość, na którą zdecydowała się w 2023 roku. Dzięki fundacji Kasisi, pod swoimi skrzydłami ma mieszkającą w Zambii dziewczynkę o imieniu Angel.
– Kiedy zrozumiałam, ile jest we mnie dobra i energii do działania, pomyślałam, że nie mogę tak po prostu siedzieć i cieszyć się życiem. Nie chciałam na tym poprzestać, bo nie mam takiej natury. Adopcja na odległość była dosyć spontaniczną decyzją, choć z drugiej strony – Afryka jest mi bliska od kilkudziesięciu lat, wiem. Jestem wdzięczna losowi, że mogę przyłożyć swoją „cegiełkę” do tego, by nieść pomoc. Angel była dzieckiem bardzo zamkniętym, lękowym, urodziła ją dwunastoletnia mama po gwałcie. Na szczęście jest już inaczej, wyszła ze swojej „skorupy”. W sierpniu lecę do niej ponownie. Takich historii jest tam niestety mnóstwo. Siostry zakonne, które prowadzą ten ośrodek, znajdują niemowlęta pod bramą, nierzadko przynoszą je znalezione w buszu. Skala problemów, z jakimi się zmagają, nijak ma się do sytuacji w Europie – mówiła Glinka.
Praca z emocjami
Aktorka opowiadała również o swojej książce – osobistym projekcie, w którym dzieli się historiami oraz refleksjami na temat radzenia sobie z trudnymi sytuacjami życiowymi. Jej przekaz był autentyczny, oparty na własnym doświadczeniu i skierowany do wszystkich, którzy szukają wsparcia w codziennym zabieganiu.
– Już nie pędzę przez życie. Kiedyś miałam takie podejście – „garda i petarda”. Doświadczenie i przede wszystkim terapia nauczyły mnie jednak, że nie warto angażować choćby jednego procenta swojej energii na rzeczy, które nie są dla nas dobre. Życie jest ulotne, dlatego należy pielęgnować to, co piękne. Przez lata żyłam, udając, że wszystko gra, podczas gdy w środku byłam emocjonalnym wrakiem. Moje życie osobiste dało mi w kość, nie umiałam się pozbierać. Dzięki profesjonalnej pomocy zrozumiałam, jak wyjść ze szkodliwych schematów, jak skupiać się na tym, co najważniejsze. Jest to trudny i żmudny, a przede wszystkim długotrwały proces, ale warty poczucia wolności i sprawczości. O tym też jest moja książka, która wzbogacona o wypowiedzi specjalistki, może stanowić dla kogoś źródło „pierwszej pomocy” w kryzysie i motywację do tego, by skorzystać z terapii – mówiła Katarzyna Glinka.
Nie zabrakło też pytań z publiczności – rozmowy dotyczyły zarówno pracy na planie zdjęciowym, jak i równowagi między życiem prywatnym a zawodowym.
Spotkanie z Katarzyną Glinką zakończyło tegoroczny wiosenny cykl Tur Kultury, który po wakacjach powróci z nowymi tematami i gośćmi – jak zdradziła dyrektor MBP Anna Krawczyk, we wrześniu odbędą się dwa spotkania i już dziś wiadomo, że gościem jednego z nich będzie Małgorzata Kożuchowska.


