
Muzeum Miejskie w Tychach świętuje w tym roku swoje 20-lecie. To doskonała okazja, by spojrzeć na jego historię, dorobek i przyszłość. O tym, jak narodziła się idea placówki, jak zmieniała się jej siedziba i oferta, a także jakie historie – te małe, rodzinne i te wielkie, miejskie – udało się przez te lata zachować, opowiada w rozmowie dyrektorka Aleksandra Matuszczyk.
Przypominamy, że 24 maja o 18.00 w siedzibie Muzeum Miejskiego (pl. Wolności 1) odbędzie się otwarcie wystawy z okazji jubileuszu „20 lat w ruchu. Tyski kalejdoskop”.
tychy.pl: Tychy otrzymały prawa miejskie w 1951 r. Pomysł utworzenia muzeum miejskiego pojawił się już w latach 80., jednak dopiero w 1996 roku Rada Miasta Tychy podjęła uchwałę intencyjną w tej sprawie. Oficjalnie muzeum powstało w listopadzie 2004 roku, a dla zwiedzających zostało otwarte w kwietniu 2005 roku. Czy po 20 latach działalności pomysł utworzenia muzeum w tak młodym mieście obronił się?
Aleksandra Matuszczyk: – Istotnie, Tychy stały się miastem w wyniku decyzji administracyjnych w 1951 roku, ale trzeba jasno powiedzieć, że rodowód Tychów jest bardziej skomplikowany: z jednej strony, istotnie – miasto Tychy ma 74 lata, ale dziedzictwo Tychów to przecież również historia średniowiecznej wsi. Muzeum z definicji jest skarbcem, który gromadzi kolekcję dla bliżej nieokreślonej przyszłości. Zawsze można dywagować i zastanawiać się, czy Muzeum powstało za szybko, czy też za późno, albo czy też powstało we właściwym momencie, jeśli jednak na muzeum patrzeć jak na miejsce, które przede wszystkim gromadzi kolekcję, to zapewniam, że powstało w najlepszym z możliwych momentów. Przede wszystkim dlatego, że utworzyło je grono zapaleńców zgromadzonych wokół tej idei, a zaczyn tego Muzeum miał u swojego początku znakomitą fachowczynię – etnografkę i socjolożkę pracującą wtedy w Muzeum Śląskim – Marię Lipok-Bierwiaczonek, która doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak należy zadzierzgnąć relacje pomiędzy mieszkańcami a koncepcją muzeum. Stało się to poprzez zbiórkę społeczną, która stała się zalążkiem kolekcji i fundamentem pierwszej wystawy czasowej, otwartej w kwietniu 2005 roku. Ówczesne grono muzealników czerpało zarówno z dziedzictwa wsi – mówię przede wszystkim o tyskim obwarzanku: Wilkowyjach, Paprocanach, Cielmicach, Jaroszowicach, Urbanowicach i Żwakowie – jak i tkanki miejskiej, tej, która powstała po 1951 roku, a na którą składają się losy, opowieści i materialne dziedzictwo osób przybywających do Tychów z wielu miejsc, szukających tutaj miejsca do pracy i do życia.
W 2012 roku muzeum przeniosło się do odrestaurowanego budynku dawnego magistratu przy placu Wolności 1. Jakie wyzwania wiązały się z adaptacją tego zabytkowego obiektu na potrzeby nowoczesnej placówki muzealnej?
– Myślę, że to było miejsce ogromnie wyczekiwane! Przypomnieć trzeba, że w chwili narodzin Muzeum dysponowało (na podstawie niezwykle korzystnej relacji umowy użyczenia) zupełnie fenomenalną przestrzenią wystawienniczą w dawnej młótowni tyskiego browaru o powierzchni prawie 400 mkw., która jednakowoż była prawie zupełnie pozbawiona odpowiedniego zaplecza – zarówno magazynowego, jak i pomieszczeń, które mogłyby spełniać jakieś absolutnie bazowe warunki dla pracy badawczej i biurowo- -administracyjnej. Budynek przy placu Wolności miał wypełnić tę lukę i stać się miejscem pracy dla muzealników, miejscem na magazyny dla powiększającej się kolekcji oraz na prezentacje kameralnych wystaw, a także działalność edukacyjną. Przestrzeń tę muzealnicy przyjęli z wielkim entuzjazmem oraz wdzięcznością.
Wystawa „Krzyżowscy z Tychów. Portret niezwykłej rodziny” z 2013 roku przybliżyła historię jednej z tyskich rodzin. Jakie inne lokalne historie rodzinne udało się muzeum odkryć i zaprezentować w ciągu ostatnich 20 lat?
– Historia rodzinna, która nas fascynuje od wielu lat, to historia rodziny Wejchertów: Hanny, Kazimierza i Doroty, czyli historia generalnych projektantów miasta, którą – jako osobistą opowieść – znamy poprzez listy, albumy rodzinne. To historia żarliwego uczucia dojrzałych i pełnych pasji życia oraz pasji zawodowej osobowości, których dziełem życia stały się Tychy! Do tego jeszcze ta wspaniała pasja ogrodnicza Kazimierza, który w tyskim ogrodzie uprawiał kilkaset gatunków irysów! To w hołdzie dla tej pasji w zeszłym roku na fasadzie dawnego kina Andromeda na tyskim osiedlu B powstał zaprojektowany przez Muflon Studio irysowy neon. Jako muzeum jesteśmy spadkobiercami hojnego daru, przekazanego nam przez córkę Hanny i Kazimierza – Dorotę: albumów rodzinnych, które wykonywała z wielką skrupulatnością przez prawie 50 lat Hanna Adamczewska. Opowiadam tę historię, ponieważ ma ona dla nas wielki potencjał i zawsze będziemy się do niej odwoływać, używając do tego narzędzi historii sztuki, architektury czy też fotografii. Rozpoczęliśmy pracę z tym zbiorem, dokonaliśmy jego digitalizacji. Zdigitalizowane karty albumów (jest ich prawie 4500) udostępniliśmy publiczności i będziemy teraz go stopniowo interpretować. Trzeba pamiętać, że w muzeum pracują specjaliści kilku dziedzin wiedzy: historii, historii sztuki, historii architektury, historii fotografii, etnologii i socjologii i powinniśmy mówić przede wszystkim o ich własnych poszukiwaniach, odkryciach, badaniach, a także całej pracy edukacyjnej, która jest wykonywana z wielką konsekwencją.
Mam swoje ulubione wystawy Muzeum Miejskiego. Pierwsza kompleksowa prezentacja dorobku grupy KRON jest na moim osobistym podium. Bardzo sobie też cenię ostatnią Waszą ekspozycję – „Blues – Śląsk – codzienność”. Czy uda mi się od Pani usłyszeć osobiste Top 3 i argumenty stojące za takim a nie innym wyborem?
– Oj, nie! To wspaniale, że masz swój ranking, ale ja kibicuję każdej pracy zespołu tego muzeum niezależnie od tego, w jaki sposób ona się manifestuje: poprzez wystawy, książki, artykuły naukowe i popularnonaukowe, konferencje, ale również spacery eksplorujące nieznane dotąd miejsca na terenie miasta, ale także rzeczywistość widmową, czyli Tychy „niezaistniałe”.
Bardzo proszę opowiedzieć o kulisach powstania Tyskiej Galerii Sportu i jej roli w strukturze muzeum.
– Tyską Galerię Sportu miasto zawdzięcza świetnej koincydencji, która wydarzyła się pod koniec 2014 roku: trwała budowa stadionu miejskiego, ukazała się pierwsza książka o sporcie Piotra Zawadzkiego, wtedy dziennikarza sportowego Gazety Wyborczej – „GKS (wice) mistrzem jest. Opowieść o tyskiej drużynie wszechczasów” – a marzeniem ówczesnego prezydenta miasta Andrzeja Dziuby stało się, aby na terenie nowo wybudowanego obiektu powstała izba pamięci poświęcona historii sportu w Tychach. To zadanie otrzymałam ja – od kilku miesięcy dyrektorka miejskiego muzeum, która dopiero uczyła się miasta. Pomyślałam wtedy, że kapitalnie byłoby, żeby w tej przestrzeni nie opowiadać wyłącznie o piłce nożnej, ale o wszystkich dyscyplinach sportowych (włączając w to parasport), które były i są w Tychach uprawiane i których zawodnicy są z Tychów albo w Tychach odnosili ważne sportowe sukcesy. Naturalnym medium dla tej narracji stała się wystawa, którą muzealnicy nazywają stałą (w odróżnieniu od wystaw czasowych). Autorem scenariusza został naturalnie Piotr Zawadzki, za przełożenie tekstu scenariusza na medium wystawy odpowiadało kilkunastoosobowe grono specjalistów realizujących tego typu przedsięwzięcia. O pomysł na tytuł dla tego miejsca poprosiliśmy kibiców, aby włączyć ich do dialogu i tak materializowała się TGS, jako oddział (czyli osobne miejsce dla konkretnej dziedziny wiedzy) Muzeum Miejskiego w Tychach w 2016 roku. Od czasu powstania miejsce to odwiedziło kilkadziesiąt tysięcy odbiorców – zapraszanych na wystawę, spotkania, pokazy filmów czy też konferencje.
Z okazji 20-lecia muzeum planowana jest wystawa „Tyski kalejdoskop. 20 lat Muzeum Miejskiego w Tychach”. Czy może Pani zdradzić, jakie unikatowe eksponaty lub historie zostaną na niej przedstawione?
– Ta wystawa to spory eksperyment. Jej kuratorami są wszyscy pracownicy muzeum, poproszeni przeze mnie do wyboru takich obiektów z muzealnej kolekcji, które mają dla nich szczególne znaczenie: artystyczne, historyczne, albo związane z osobami darczyńców czy też sprzedawców. Każdemu z nich będzie na wystawie towarzyszyć opowieść. Wszystko zaś połączy aranżacyjny koncept Łukasza Błażejewskiego – artysty, z którym w muzeum współpracowaliśmy już kilkukrotnie.
Jakie są plany muzeum na kolejne lata? Czy przewidywane są nowe oddziały lub większe projekty badawcze?
– Rok 2025 to nie tylko dwudziestolecie muzeum, ale także pięćdziesiąta rocznica uruchomienia w Tychach linii produkcyjnej kultowego Fiata 126 p, będziemy starali się przybliżyć tyszanom społeczną historię Zakładu nr 2 Fabryki Samochodów Małolitrażowych. Przed nami, już jesienią tego roku, wystawa i publikacja, w której wspomnieniami dzielą się dawni pracownicy tego tak ważnego dla rozwoju Tychów miejsca. Wspomnę także o fotograficznym projekcie badawczym związanym z familokami – tak charakterystycznym typem budownictwa mieszkaniowego związanym z przemysłem – który na nasze zaproszenie realizuje Wojtek Wilczyk. To znakomity fotograf-dokumentalista, autor monumentalnych cykli zdjęć, realizowanych również na Górnym Śląsku („Czarno-biały Śląsk, 1999–2003”). Przewidujemy, że efekty jego pracy będziemy mogli zaprezentować w 2027 roku. Kolejnym tematem, którym mają zamiar w najbliższym czasie zająć się muzealnicy, są wywłaszczenia dawnych mieszkańców Tychów zmuszonych oddawać własne gospodarstwa i ziemie – słowo klucz, którym w roku swojego dwudziestolecia chcemy otworzyć, wydawałoby się, zamknięty już rozdział w historii miasta. Będziemy poszukiwać osób, które pamiętają proces wywłaszczania w związku z budową tzw. Nowych Tychów, a także tych, którzy sąsiadowali z wywłaszczonymi. Przyczynkiem są dwa albumy prezentowane na wystawie jubileuszowej „20 lat w ruchu. Tyski kalejdoskop”: jeden zawiera zdjęcia Tychów z roku 1950, wykonane tuż po zapadnięciu decyzji o budowie nowego miasta, drugi – dokumentuje Technikum Budowlane powstałe w otoczeniu wiejskiej zabudowy, stopniowo znikającej z miejskiego krajobrazu. Proszę nie zapominać także o naszym wakacyjnym programie „Usłysz miasto”. Oprócz lekcji tematycznych i warsztatów będzie także powstawać na terenie miasta instalacja dźwiękowa, która będzie „rozmawiać” z tyskimi rzeźbami, zaistniałymi w 1975 roku jako efekt pleneru artystycznego studentów rzeźby krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.
Słowo na koniec. Jakie przesłanie chciałaby Pani przekazać mieszkańcom Tychów z okazji 20-lecia muzeum?
– Dbajcie o Waszą rodzinną historię. Dbajcie o pamiątki po przodkach. Odwiedzajcie nas i dzielcie się z nami, ponieważ Muzeum jest najlepszym depozytariuszem Waszej pamięci. Działalność muzeów tylko pozornie zwrócona jest ku przeszłości. W istocie ma ona na celu przyszłość! Naszą misją jest zapewnienie ciągłości wiedzy o dorobku i doświadczeniach generacji przodków, by mogli z niej czerpać potomkowie.
