W Miejskiej Galerii Sztuki Obok, działającej przy Teatrze Małym, otwarto wystawę rzeźby autorstwa Andrzeja Dromerta „Współrzędne”. Wydarzenie odbyło się 9 maja i zgromadziło licznych gości – w tym prezydenta miasta Macieja Gramatykę, radnych, dyrektorów miejskich instytucji, ale też artystów i miłośników sztuki.
– Z jednej strony cała ta wystawa jest pełnym układem współrzędnych, ale z drugiej strony każda instalacja jest osobną współrzędną, osobną historią – tłumaczył Dromert podczas otwarcia.
Tytuł stanowi próbę uchwycenia momentów wewnętrznych stanów i punktów emocjonalnych rozpiętych na osi czasu – od najstarszych prac sprzed siedmiu lat po te najnowsze, wykonane z kamiennych odpadów. Te najnowsze dzieła, jak opowiadał artysta, powstały z pozostałości po obróbce kamienia – materiałów, które zwykle trafiają „na margines”.
– Wybieram te odpady, i tworzę z nich hipotezę – mówił.
W tym geście twórczym kryje się głębszy sens – dostrzeganie wartości tam, gdzie inni widzą bezużyteczność. To właśnie ten wątek – uważności i selektywnego patrzenia – stał się osią wystawy. Kurator galerii Wojciech Łuka zwrócił uwagę, że dzieła Dromerta są „opowieścią o sytuacji, w której wiele osób przechodzi tę samą trasę, ale tylko niektórzy ją zauważają”.
– Te formy rzeźbiarskie, które widzimy na wystawie, są inspirowane pewnymi znaleziskami, plamami czy kształtami, które dla wielu byłyby zupełnie niezauważalne. Patrząc na te rzeźby, możemy powiedzieć, że to historie, które zostały przez autora zauważone, choć dla innych pozostały niewidzialne. Tak właśnie jest też w życiu: spotykamy się z tymi samymi rzeczami, mamy podobne doświadczenia, ale tylko nieliczni potrafią je dostrzec, zrozumieć i przetworzyć. I to, moim zdaniem, jest nie tylko niezwykle poruszające, ale też bardzo aktualne – mówił Wojciech Łuka.
Obecny na wystawie Tomasz Wenklar – artysta rzeźbiarz i nauczyciel Dromerta, który towarzyszył mu od czasów liceum plastycznego aż po studia w Krakowie, zauważył, że to wystawa o dojrzewaniu artystycznym.
– Jeśli mówimy o współrzędnych, to można je wyznaczać względem jakiegoś punktu startowego. Myślę, że dla Andrzeja tym punktem startu było katowickie liceum plastyczne. Od pierwszych narzucanych przeze mnie tematów, ostrych korekt, przez kolejne prace, pomysły, projekty… Andrzej nie potrafił się nasycić rzeźbą, dlatego chodził jeszcze na dodatkowe zajęcia, które prowadziłem. Ale jeśli chodzi o te współrzędne – to dojrzewanie. Myślę, że właśnie na tej wystawie, pośród tych rzeźb, widzimy wędrówkę Andrzeja – mówił tyski rzeźbiarz.
Szczególne miejsce w narracji wystawy zajmuje również tytuły prac. Nie jako ograniczenia, ale sugestie.
– Lubię to nazywać pewnym wektorem sugestii. Popycham w pewnym kierunku, a to, co się później dzieje, to już jest twórcza interpretacja widza – mówił Dromert.
Wystawa jest efektem relacji, jakie artysta zbudował z tyskim środowiskiem artystycznym. Jak wspomniano podczas wernisażu, kontakt Andrzeja Dromerta z tyską galerią nawiązał się przy okazji wystawy Tomasza Wenklara. Tym samym artysta wpisuje się w dłuższą tradycję rzeźbiarską związaną z Tychami – obok postaci takich jak np. Augustyn Dyrda czy właśnie Wenklar.
„Współrzędne” można oglądać w Miejskiej Galerii Sztuki Obok do 13 czerwca.




