Niewielu z nas może pochwalić się tym, że dożyło setnych urodzin, a jeszcze mniej, że z uśmiechem przekracza kolejne granice długowieczności. Pan Józef, mieszkaniec Tychów, właśnie skończył 102 lata. Jego energia, pogoda ducha i dobroć wobec innych mogłyby zawstydzić niejednego.
Urodziny pan Józef obchodził 27 kwietnia, natomiast w miniony czwartek solenizanta odwiedził prezydent miasta Maciej Gramatyka, składając serdeczne życzenia. – Z panem Józefem znamy się nie od dziś – mówił prezydent. – Odwiedziłem jubilata na jego setne urodziny i uszom nie chciałem wierzyć, jak mi opowiadał, że wciąż zdarza mu się samodzielnie jeździć autobusem. Takiego zdrowia każdy z nas by sobie życzył – wspomniał.
Choć zmaga się ze słabym słuchem i wzrokiem, to wciąż cieszy się nadzwyczajną samodzielnością. Codziennie spaceruje, często nawet godzinę, bez względu na pogodę. Mieszka w Domu Seniora Stały Ląd. Jak podkreślają pracownicy i opiekunowie, jest jednym z najbardziej aktywnych i pogodnych mieszkańców.
– Nigdy nikogo nie skrzywdziłem. Zawsze lubiłem pomagać, starszym pomagałem. Jeszcze dzieciakiem będąc, krowy zapędzałem. Teraz, gdy mam 102 lata, i pan mnie pyta, co jest w życiu najważniejsze, odpowiadam: pomaganie innym – przyznaje z oczami pełnymi apetytu na życie. To właśnie potrzebę niesienia dobra uważa za jedną z największych wartości w życiu. Jak sam mówi: „Sobie odmówić, a komuś pomóc. To jest satysfakcja”.
Pan Józef był najstarszy z rodzeństwa i jako jedyny jeszcze żyje. Przez wiele lat pracował na gospodarstwie, potem został stolarzem, magazynierem, a także przewodniczącym związków zawodowych. Pracował w różnych częściach kraju, a do Tychów przeprowadził się w 1999 roku.
Najprawdopodobniej jest również najstarszym ministrantem świata, bo każdorazowo służy do mszy, gdy ksiądz odwiedza ośrodek. Mimo upływających lat pan Józef nie traci humoru ani hartu ducha. Na pytanie, o czym rozmyśla w ciągu dnia, odpowiada: „O tym, żeby jeszcze trochę pożyć. 100 lat to tak, jakby tymi drzwiami się weszło, a tamtymi wyszło. Mrugnięcie oka”
Patrząc na jego postawę, można odnieść wrażenie, że sekret długowieczności kryje się nie w diecie, suplementach czy medycynie, lecz – jak uczy pan Józef – we wdzięczności i serdeczności wobec innych.
Życzymy panu Józefowi kolejnych lat życia w zdrowiu i życzliwości.


Czytajcie młodzi i naśladujcie…To wskazówka co jest w życiu najważniejsze. Nie znajomi i życie w sieci -ale świat i człowiek obok Ciebie.
Zgadzam się Naśladujcie i nie tylko młodzi ale odniósł bym też to do rządzących w kraju, jak i również do nas wszystkich. Dużo Zdrowia dla Solenizanta.
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.