Spełnienie marzenia o rodzicielstwie nie zawsze jest tak proste, jak mogłoby się wydawać. To właśnie z myślą o parach, które borykają się z problemem niepłodności, miasto Tychy uruchomiło program „Wsparcie leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego – In vitro dla mieszkańców miasta Tychy na lata 2022-2025”. Jednymi z beneficjentów projektu są Aleksandra i Dominik, którzy siedem miesięcy temu powitali na świecie swój mały cud – córeczkę Honoratę.
Wczoraj rodzina – w komplecie – spotkała się z prezydentem Maciejem Gramatyką, naczelniczką Wydziału Rozwoju Aktywności Obywatelskiej UM Tychy Iwoną Bińkowską oraz Beatą Cenkalik dyrektor kliniki InviMed w Katowicach, czyli placówki realizującej projekt, by wspólnie porozmawiać o sukcesie miejskiego programu.
– Jesteśmy tu po to, by głośno powiedzieć, że in vitro nie jest powodem do stygmatyzacji. To po prostu metoda leczenia, którą można porównać do okularów, które korygują wadę wzroku czy insulinoterapii w cukrzycy. Dziecko było naszym wielkim marzeniem, które niestety wydawało się nierealne. Najpierw, przez blisko pięć lat, leczyliśmy się w innej klinice, jednak te próby przyniosły tylko pogłębiający się smutek i rezygnację, a w moim przypadku – depresję – opowiada Aleksandra. – Dopiero po uruchomieniu programu w Tychach, zakwalifikowaniu się i zaopiekowaniu przez InviMed, wszystko się zmieniło. W tej klinice poczuliśmy, że w końcu nikt nie traktuje nas jak numerek w kolejce czy łatwy zarobek. Uzyskaliśmy wsparcie na każdym etapie i pod każdym względem – zaznacza młoda mama.
Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, w krajach wysoko rozwiniętych niepłodność dotyczy 10–16% par w wieku rozrodczym, co oznacza 60-80 milionów osób, które muszą stawić czoło tej chorobie. Zgodnie z najnowszymi statystykami w Polsce z problemem niepłodności mierzy się około 1–1,5 miliona par. Medycyna przychodzi jednak z pomocą, bowiem in vitro to jedna z najskuteczniejszych form leczenia niepłodności. Polega ona na połączeniu komórki jajowej i plemnika poza organizmem kobiety, a następnie umieszczeniu zarodka w jej macicy. Skuteczność tej metody leczenia określana jest zwykle w okolicach 50-60%, dlatego oprócz samej procedury, istotne jest wsparcie dla par na innych płaszczyznach.
– To ważny program społeczny, bo in vitro jest częścią polityki prorodzinnej. Tym bardziej cieszę się, że mieszkańcy Tychów mogli liczyć na realne wsparcie tyskiego samorządu w spełnieniu marzenia o posiadaniu potomstwa – podkreśla Maciej Gramatyka, prezydent Tychów.
Program w naszym mieście skierowany był do 42 par, spośród których ostatecznie zakwalifikowano 36. Każda z nich mogła skorzystać z jednej, indywidualnie dopasowanej procedury medycznej. Łączny koszt realizacji programu wyniósł 178 690 zł.
– Cieszymy się, że dzięki miastu, trafiliśmy właśnie do InviMed w Katowicach. To profesjonalna placówka, która zapewnia kompleksową opiekę, w tym na przykład możliwość skorzystania z konsultacji u dietetyka, jogi czy relaksacji. Dobrze wiedzieć i przede wszystkim czuć, że nie jest się anonimowym i że cały zespół pracujący w tej klinice dokłada wszelkich starań, by stał się ten wyczekany cud każdej pary, która zmaga się z problemami zdrowotnymi – podkreśla Aleksandra.
– Pamiętam moment, kiedy się poznaliśmy. Choć rekrutacja do programu ruszała we wtorek, to już w poniedziałek, około 18, pod kliniką zaparkowała Ola, by zająć miejsce w kolejce. Ktoś, kto nie borykał się z problemem niepłodności, często nie zdaje sobie sprawy z tego, jak silne emocje towarzyszą całemu procesowi. Chcemy też podkreślić, że wszystkie te emocje, często niełatwe, są normalne i nie powinniśmy się ich wstydzić. To wielkie chwile – mówi Beata Cenkalik, dyrektor kliniki InviMed w Katowicach.
– Dziękujemy za możliwość bycia realizatorem tego programu. Doceniamy odpowiedzialność społeczną oraz gotowość do wspierania nowoczesnych rozwiązań w ochronie zdrowia. Cieszymy się, że mogliśmy spełnić marzenie o rodzicielstwie tak wielu par. Dzięki zaangażowaniu i wrażliwości samorządu na potrzeby mieszkańców wiele rodzin otrzymało realną pomoc w jednej z najważniejszych i najbardziej osobistych spraw, w walce z niepłodnością. Już teraz możemy cieszyć się z 10 nowych mieszkańców miasta Tychy. Tego rodzaju inicjatywy budują nie tylko lepszą teraźniejszość, ale i nadzieję na przyszłość – podsumowuje.
Aleksandra i Dominik pragną zwrócić się do wszystkich par, które przeżywają osobiste dramaty w związku z niepłodnością. Zdarza się bowiem, że w dyskursie społecznym, zwłaszcza w konserwatywnych kręgach, pojawiają się głosy, że metoda in vitro jest czymś złym i to mimo braku jakichkolwiek racjonalnych podstaw. Warto jednak postrzegać ją jako element nowoczesnej medycyny, a nie powód do stygmatyzacji.
– Warto walczyć o swoje marzenie. Honorata jest jak puzzel, którego brakowało w naszej rodzinnej układance. Teraz jesteśmy w pełni szczęśliwi i w maju, razem z innymi spełnionymi rodzicami, będziemy mogli posadzić symboliczne drzewo w Tychach – wyznaje Aleksandra.
Program finansowania leczenia niepłodności metodą in vitro w mieście dobiegł końca, bowiem stery przejęło państwo. Od 1 czerwca 2024 roku w Polsce działa program refundacji procedur in vitro. Dzięki niemu, pod koniec ubiegłego roku w ciąży było już prawie 7000 kobiet, a 20 tysięcy par zakwalifikowało się do leczenia tą metodą. To daje ogromną nadzieję.
Więcej o rządowym programie na stronie Ministerstwa Zdrowia.


In vitro to grzech ciężki,
Farorz Ci tak powiedział?
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.