Po wyjazdowej porażce w pierwszym meczu ćwierćfinałowej rywalizacji, w konfrontacji numer dwa tyszanie wygrali we Wrocławiu, wyrównali stan rywalizacji i do Tychów wrócili w dobrych nastrojach oraz pełni optymizmu przed kolejnymi dwoma starciami. Dzisiaj nie wykorzystali jednak atutu własnego parkietu i do czwartego meczu przystąpią z „nożem na gardle”.
Po dzisiejszym spotkaniu, w rywalizacji do trzech zwycięstw, 2:1 prowadzi zespół WKK Wrocław. Tyszanie na własnej hali, która w rundzie zasadniczej była ich ogromny atutem, przegrali 79:86. Mecz miał wiele zwrotów akcji. Prowadzenie obejmował raz jeden, raz drugi zespół, ale ostatecznie to wrocławianie zdobyli więcej punktów i są aktualnie bliżej półfinału. Tyszanie mogą czuć ogromny niedosyt, bo ten mecz był do wygrania, ale też nie zamierzą składać broni. Jutro, w piątek 18 kwietnia o godzinie 19:00, kolejna odsłona ćwierćfinałowej batalii. Jeśli wygra zespół z Wrocławia, zagra w półfinale. Jeśli wygrają tyszanie, decydujący o awansie do kolejnej rundy mecz rozegrany zostanie w stolicy Dolnego Śląska 23 kwietnia.
GKS Tychy – WKK Wrocław 79:86 (14:22, 20:19, 24:13, 21:32)
GKS Tychy: Lis 16 (3 za trzy punkty), Śnieg 14, Bożenko 13 (1), Walski 11 (2), Szmit 10 (1), Duda 10, Piliszczuk 2, Zmarlak 2, Dawdo 1

