W przestrzeni Miejskiej Galerii Sztuki Obok odbyło się wydarzenie, które przyciągnęło miłośników sztuki współczesnej. Mowa o wernisażu „…opowieści pejzażu dla początkujących i zaawansowanych” Ewy Zawadzkiej. Od przedstawicieli świata sztuki, przez radnych miasta, po pasjonatów malarstwa i krytyków artystycznych – kolejny raz Obok tłumnie wypełniła się gośćmi.
Tytuł wystawy – „…opowieści pejzażu dla początkujących i zaawansowanych” – nie jest przypadkowy. Odwołuje się do wspomnień artystki z czasów studiów w katowickiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie pod okiem profesora Andrzeja Kowalskiego kształtowała swój język malarski.
– W naszej grupie był kolega, który miał szczególną pasję do literatury. Przyniósł nam książkę Bohumila Hrabala „Lekcje tańca dla starszych i zaawansowanych”. Podczas zajęć z malarstwa wspólnie czytaliśmy jej fragmenty, jednocześnie pracując nad obrazami. Gdy zastanawiałam się nad tytułem wystawy, wspomnienie tamtych czasów wróciło do mnie bardzo wyraźnie – i od tego momentu nie mogłam się już od niego uwolnić. Tak powstał tytuł, który odnosi się zarówno do samej ekspozycji, jak i do procesu twórczego jako takiego – procesu nieustannego uczenia się, niezależnie od poziomu zaawansowania – mówiła podczas wernisażu artystka.
Ewa Zawadzka ukończyła Wydział Grafiki filii krakowskiej ASP w Katowicach. Przez lata związana była z Akademią Sztuk Pięknych w Katowicach, gdzie pracowała jako profesor nadzwyczajny na Wydziale Intermediów i Scenografii. Zyskała uznanie w dziedzinie grafiki i rysunku, biorąc udział w prestiżowych wystawach na całym świecie. Była członkiem rady programowej Międzynarodowego Triennale Grafiki w Krakowie, kuratorem Triennale Grafiki Polskiej oraz polskim kuratorem Biennale Grafiki w Lublanie i Miszkolcu. Od 2002 roku jej twórczość skupia się przede wszystkim na malarstwie, w którym kontynuuje swoje zainteresowania strukturą i światłem.
– Twórczość Ewy Zawadzkiej to sztuka budowania przestrzeni w obrębie geometrycznej dyscypliny, chłodnej analizy form i struktur. Jej malarstwo operuje ciszą, nieobecnością człowieka, pewnym odhumanizowanym pejzażem, który mimo pozornego bezruchu jest pełen dramatyzmu – mówił Wojciech Łuka, który porównał ekspozycję do albumu muzycznego. – Każda kompozycja jest autonomiczna, ale razem tworzą jedną, spójną całość. To malarstwo monumentalne, surowe z precyzyjną kompozycją i wyważonym światłem. Artystka kojarzona jest również z grafiką i ten graficzny sposób myślenia jest w jej pracach wyczuwalny. Dyscyplina kompozycyjna i mocny, zdecydowany rytm to elementy jej unikalnego języka – kontynuował.
Wystawa w Tychach to nie tylko pokaz obrazów, ale również próba dialogu z widzem. Jeden z gości zadał pytanie, dlaczego w twórczości Ewy Zawadzkiej nie ma ruchu? – Jak to nie ma ruchu, przecież to sam ruch – sprzeciwiali się inni. Odpowiedź wydaje się tkwić w samej strukturze jej obrazów – to sztuka, która zatrzymuje w kadrze to, co wymyka się pośpiechowi.
Artystka podczas wernisażu zwróciła szczególną uwagę na profesjonalizm zespołu galerii, podkreślając, że praca nad wystawą przebiegła w wyjątkowej atmosferze. – Współpraca z Miejską Galerią Sztuki Obok była jedną z najlepszych w mojej karierze – przyznała.
Prace Ewy Zawadzkiej to sztuka dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż tylko estetycznych wrażeń. Dominująca cisza, pozorny ruch, precyzja kompozycji połączona z wyraźną fakturą sprawia, że jej obrazy zostają w pamięci na długo po opuszczeniu galerii.




























