Historie zapisane na papierze nie porywają tak bardzo, jak relacja z ust naocznego świadka i uczestnika danych wydarzeń. Przekonali się o tym zgromadzeni w Piwnicy, czyli siedzibie Fundacji Marwari, gdzie w ostatni dzień lutego odbyło się spotkanie z Leszkiem Jezierskim, który opowiedział o pacyfikacji KWK „Wujek”.
Chociaż, jak podkreślał Leszek Jezierski – nie ma już koszmarów, w których powracają obrazy mroźnych grudniowych dni z 1981 roku – to jego relacja nadal naznaczona była silnymi emocjami. W ramach Kulturalnego Piątku przeprowadził bowiem zainteresowanych niemal krok po kroku przez zdarzenia, jakie miały miejsce w kopalni „Wujek” w czasie stanu wojennego. Jezierski był czynnym działaczem oddziałowym Solidarności, a na „Wujku” pracował od 1975 roku, gdzie zaczynał od bardzo ciężkiej pracy na oddziałach wydobywczych, a także ukończył kurs spawacza i maszynisty.
– Stan wojenny zastał mnie po zakończeniu nocnej zmiany. Wówczas już większość górników pracujących na kopalni, zgromadziła się w łaźni. Byliśmy zdezorientowani, nie wiedzieliśmy co przyniosą następnie godziny i dni. Dowiedzieliśmy się, że w nocy aresztowano Jana Ludwiczaka, przewodniczącego Solidarności w KWK „Wujek”. Nie mogło się to skończyć inaczej niż strajkiem okupacyjnym – opowiadał Leszek Jezierski. – Docierały do nas kolejne niepokojące wieści, o strajkach na innych kopalniach i brutalnych interwencjach milicji obywatelskiej. Zaczęliśmy się więc zbroić, żeby być gotowym na wszystkie scenariusze – dodał, jednocześnie pokazując, jak taka prowizorycznie wykonana broń wyglądała.
– Moja żona była wówczas w ciąży. Żeby była bezpieczna, wynająłem jej pokój pod innym adresem, bo spodziewałem się, że ZOMO będzie mnie szukać. Nie myliłem się, na szczęście pod adresem zameldowania nikogo nie zastali. Przez stres związany z całą sytuacją, żona urodziła wcześniaka, na szczęście udało się go zdrowo odchować – mówił Jezierski.
Zgromadzeni wysłuchali pełnej relacji naocznego świadka z kolejnych godzin i dni – od bezpośrednich starć z ZOMO, przez wjazd czołgów na teren kopalni, brutalne ataki i śmierć górników, po czynny udział Jezierskiego w komisji porozumiewawczej z Wojskową Radą Ocalenia Narodowego, na której reprezentował swój oddział mechaniczny.
Zwieńczeniem spotkania były ważne słowa o tolerancji i współpracy, natomiast Jerzy Pypłacz z Fundacji Marwari dodał artystyczny akcent, rysując maskę emocji twarzy Leszka Jezierskiego. Spotkanie będzie miało swój dalszy ciąg – każdy zainteresowany będzie mógł wziąć udział w wycieczce do KWK „Wujek”, gdzie Jezierski jeszcze raz opowie o wydarzeniach z grudnia 1981 roku. Termin wycieczki nie jest jeszcze określony, warto więc śledzić media społecznościowe Fundacji Marwari, aby nie przegapić okazji do bezcennej lekcji historii.









