Fitness sylwetkowy to młoda dyscyplina sportowa, w której główny nacisk kładzie się na estetykę ciała – wysportowaną i proporcjonalną sylwetkę, bez przesadnego nacisku na masę, ale z widocznie zaznaczoną separacją mięśniową. To coś pomiędzy kulturystyką, gimnastyką i konkursem piękności. Podczas grudniowych Mistrzostw Świata w Kulturystyce i Fitness w Tokio tyszanka Weronika Wójcik zajęła czwarte miejsce!
W ubiegłym sezonie 21-latka z Tychów zdobyła Puchar Polski oraz trzecie miejsce w swojej kategorii wiekowej na mistrzostwach Europy IFBB w Santa Susana w Hiszpanii. W grudniu do swoich osiągnięć dołożyła kolejny sukces – czwarte miejsce na mistrzostwach świata w Japonii. O początkach przygody z fitnessem sylwetkowym, wyjeździe do Tokio oraz planach na przyszłość, Weronika Wójcik opowiedziała podczas z rozmowy z Piotrem Podsiadłym.
Skąd wzięła się pasja do fitnessu sylwetkowego? Jest to całkiem nowa dyscyplina sportowa, która dopiero co zdobywa popularność.
Weronika Wójcik: Pasję do zawodów sylwetkowych odnalazł we mnie mój trener – Dominik Nadolski. To właśnie on pokazał mi piękno tego sportu. Sama na początku byłam sceptycznie nastawiona do sceny ze względu na mój perfekcjonizm i bardzo wysokie oczekiwania wobec siebie. To jemu udało się przełamać we mnie ten sceptycyzm i to właśnie trenerowi Nadolskiemu zawdzięczam odnalezienie w sobie mojej pasji.
Jak wiele czasu zajęło osiągnięcie takiej sylwetki, którą zaprezentowałaś w Tokio?
Pod zawody trenuję około dwa lata. Może się wydawać, że to krótko, jednak są to dwa ciężko przepracowane lata, gdzie nie było miejsca na odpuszczanie. Nie było wymówek, tylko naprawdę wytężona praca. Powiedzenie „nie dzisiaj, bo mi się nie chce”, nie istnieje w moim słowniku.
Jak wygląda zwykły dzień Weroniki Wójcik?
Jest dosyć… monotonny. To rutynowy, codzienny schemat. Rano robię poranną sesję rozciągania, rolowania oraz ćwiczenia na mięśnie brzucha. W czasie przygotowań do zawodów dochodzi również poranne pozowanie na szpilkach. W okresie budowy masy mięśniowej robię pozowanie dwa razy w tygodniu. W dni bez treningu siłowego po około 30 do 40 minut. Następnie szykuję się do pracy i odpowiadam na raporty od podopiecznych. Po pracy udaję się na trening siłowy, który trwa około około dwie, dwie i pół godziny. po treningu zazwyczaj spędzam czas z moim chłopakiem i kotem, a przed spaniem robię posiłki na kolejny dzień oraz drugą sesję rozciągania, a także drenaż limfatyczny. W czasie niego uczę się nowych rzeczy na temat mojej pasji i sportu. Rzadko mój dzień wygląda inaczej, ale bardzo lubię moją rutynę. Czuję że spełniam się w tym co robię.
W grudniu, podczas „japońskiej” przygody, sięgnęłaś po czwarte miejsce w Mistrzostwach Świata. Jak zdobyłaś kwalifikację na to wydarzenie, jak oceniasz swój pobyt w Tokio?
Na Mistrzostwa Świata w Tokio zdobyłam podwójną kwalifikację dzięki zajęciu pierwszego miejsca na Mistrzostwa Polski Juniorów i Weteranów w Kulturystyce i Fitness w Gorzowie Wielkopolskim oraz podczas Pucharu Polski w Grodzisku Wielkopolskim. Zawody w Japonii były bardzo dobrze zorganizowane ze względu na czas, ale także i zaopatrzenie zawodnika. Mieliśmy catering dietetyczny od organizatorów. Zawody odbywały się na czas, co jest bardzo ważne dla zawodniczek i zawodników, bo każde opóźnienie wiąże się z ogromnym stresem. Sam pobyt w Japonii ciężko mi ocenić ze względu na bardzo małą możliwość zwiedzania oraz skosztowania lokalnej kuchni.
Czwarte miejsce to wielki sukces, ale nie odczuwasz niedosytu, że nie udało się stanąć na podium?
Odczuwam bardzo duży niedosyt… Czwarte miejsce, tuż za podium, uważam za najgorsze dla każdej zawodniczki i zawodnika, bez względu na dyscyplinę sportową. Jednak nie zraża mnie to, a wręcz odwrotnie – nakręca do dalszej pracy i działania. Wiem, że wrócę w lepszej wersji!
Fitness sylwetkowy to coraz bardziej popularny sport, ale wciąż niszowy. Póki co chyba trudno o finansowanie startów ze związku czy gratyfikacje od sponsorów?
Tak. Niestety, nie mamy żadnego dofinansowania ze strony związku i każdy start musimy pokryć z „własnej kieszeni”. W realizowaniu mojej pasji bardzo pomagają mi rodzice, którzy zawsze mnie wspierają i chcą żebym realizowała się w swojej pasji. Zawsze mogę liczyć na ich wsparcie i jestem im za to ogromnie wdzięczna.
Jakie masz plany na przyszłość? Kiedy kolejne starty i jakie cele przed sobą stawiasz?
Obecnie razem z moimi trenerami jesteśmy w trakcie budowy masy mięśniowej, aby wyjść w lepszej i większej wersji na kolejnych zawodach. Jest to ciężki i długi proces, ale żeby się rozwijać, potrzebny jest czas i oczywiście sumienna praca. Na ten moment mamy, na kolejne zawody, mamy wyznaczoną wiosnę 2026 roku. Tak jak już wspominałam, jestem bardzo wymagającą wobec siebie, dlatego moje cele również są bardzo wysokie. Myślę jednak, że póki co nie ma co mówić o celach, a po prostu je zrealizować, co na pewno zrobię!
Czy spotykasz się z opiniami, że Twoja sylwetka jest „zbyt rozbudowana”, „niekobieca”, że to „sport głównie dla mężczyzn”? Wśród wielu pozytywnych komentarzy na temat Twojej pasji, pojawiają się czasami także takie.
Na co dzień nie spotykam się z negatywnymi opiniami. Wręcz przeciwnie, ludzie mnie szanują i gratulują samozaparcia. Trochę inaczej jest w mediach społecznościowych, gdzie krytycy są bardziej anonimowi i przez bardziej odważni. Nie biorę jednak ich krytyki do siebie. Każdemu podoba się coś innego i ma inne preferencję. Poprzez realizację mojej pasji nie krzywdzę drugiego człowieka Kocham to co robię i nie wyobrażam sobie życia bez mojej pasji, czy to się komuś podoba, czy nie. Gorąco zachęcam wszystkich, aby spróbowali sami. Wiele osób myśli, że jak zaczną trenować, to od razu będą wyglądali tak jak my – zawodniczki i zawodnicy na scenie. Ale tak nie jest. Aktywność fizyczna jest bardzo ważna w życiu każdego człowieka, bo jest on stworzony do ruchu. A to, jaką aktywność wybierzemy dla siebie i która będzie nam sprawiała największą radość, zależy od nas samych.



