Wiek nie jest dla niej przeszkodą, a wręcz motorem do działania. Jadwiga Florek – seniorka z Tychów – pokazuje, że prawdziwa miłość do muzyki i sztuki nigdy nie gaśnie. Choć nie jest profesjonalistką, śpiewa z pełnym zaangażowaniem i otwartym sercem, dzieląc się swoją pasją z innymi.
Jak wspomina, do śpiewania popchnęła ją szczera potrzeba wyrażania siebie. – Nigdy nie byłam zawodowcem, nie uczęszczałam do szkoły muzycznej. Byłam nauczycielką, lecz muzyki uczyłam okazjonalnie. Moim przedmiotem był rosyjski – opowiada. Jej życiowa przygoda z muzyką trwa od dzieciństwa, i choć nie w sposób formalny, to z pełnym oddaniem. Sama przyznaje, że miłość do muzyki pochodzi przede wszystkim z serca. Śpiewanie było zawsze jej ulubionym zajęciem, szczególnie w chwilach, kiedy potrzebowała wyrazić emocje.
Mając 30 lat kupiła gitarę i sama, ze słuchu, nauczyła się – jak mówi – nie grać, tylko akompaniować sobie do śpiewania. Przez wiele lat realizowała się, śpiewając wspólnie z przyjaciółmi. I właśnie po wielu latach jedna z przyjaciółek – Tacjana Malicka z Oświęcimia – wymyśliła i zorganizowała jej mały koncert w Oświęcimskim Centrum Kultury „Miejmy i spełniajmy marzenia.” Towarzyszył jej na gitarze Rafał Matuszyński z Tychów. To był rok 2013. Śpiewa do dziś. Można było ją zobaczyć na różnych wydarzeniach organizowanych przez Uniwersytet Trzeciego Wieku i Stowarzyszenie „Bratnie Serca” w Oświęcimiu. Poznała wielu młodych śpiewających ludzi, którzy ją docenili i przyjęli do wspólnego śpiewania. Przyjaźnie z nimi trwają do dziś.
Wielkim wsparciem dla Jadwigi Florek jest jej syn Sebastian, który wspiera ją nie tylko emocjonalnie, ale także jako producent nagrań. Mieszka w Irlandii, gdzie stworzył swoje domowe studio nagraniowe. Syn od najmłodszych lat pasjonował się muzyką, po mamie i razem nagrywają piosenki. Zrealizowali kilkadziesiąt coverów, które dziś są dostępne na platformie YouTube na kanale „Iga śpiewa”. Tyszanka wybiera dobre piosenki z dobrymi tekstami m.in. Osieckiej czy Młynarskiego. Wiele lat temu pani Jadwiga często bywała w Oświęcimiu na koncertach jej ulubionych artystów – Geppert, Majewska czy Rodowicz. Nigdy nie pomyślała, że będzie kiedyś na tej samej scenie śpiewać ich piosenki.
Choć nigdy wcześniej nie zajmowała się muzyką profesjonalnie, to jej wykonania robią ogromne wrażenie na słuchaczach. Z dumą mówi o tym, że jej śpiew został przyjęty entuzjastycznie, a widzowie chętnie wracali na jej występy. Przez lata występowała w różnych lokalnych ośrodkach kultury, takich jak Mediateka, Andromeda czy Orion, zarówno dla seniorów, jak i dla szerszej publiczności. Śpiewanie przed publicznością daje jej poczucie spełnienia, a każdy występ jest dla niej nowym wyzwaniem.
– Od roku mój wzrok pogarsza się coraz bardziej, zwłaszcza wieczorami mam trudności z widzeniem. Jest to dla mnie bardzo bolesne, bo zawsze byłam osobą samodzielną – wyznaje ze smutkiem. Choroba nie zniechęciła jej jednak do śpiewania, choć wymaga to od niej dodatkowego wysiłku. – Nie jestem babcią w tradycyjnym sensie. Nie siedzę w domu. Wydaje mi się, że mam w sobie dużo energii i sił. Moi rówieśnicy już się wyciszyli, często narzekają, ale ja wierzę, że życie ma nam jeszcze wiele do zaoferowania – mówi z uśmiechem.
Chętnie poznaje nowe osoby, także młodsze, z którymi często znajduje wspólny język. To właśnie wśród młodszych osób znajduje inspirację i motywację do działania. – Lubię myśleć, że mogę coś jeszcze zrobić. Koncerty, występy, nagrania, to wszystko dodawało mi sił – opowiada. Chociaż jej pasja do muzyki jest wielka, ma także inne zainteresowania. Jak sama mówi, śpiewa przede wszystkim dla siebie, a także dla tych, którzy chcą słuchać. – Muzyka zawsze była dla mnie czymś więcej niż hobby. To sposób na życie. Chcę śpiewać tak długo, jak będę mogła – mówi z determinacją.

