W ostatni czwartek, a był to Czwartek z Teatrem dla Dorosłych w Klubie Wilkowyje Miejskiego Centrum Kultury, miał miejsce spektakl „Wykludzeni” Grupy Artystycznej Teatr T.C.R. Spektakl dość osobliwy, powstały m.in. w ramach programu „Teatr na faktach”, spektakl odbywający się przy suto zastawionym stole, podczas mocno zakrapianej biesiady. Spektakl przeznaczony dla zaledwie trzynastoosobowej widowni. Ale od początku.
W Klubie Wilkowyje zostaliśmy podzieleni na grupy. Moją poprowadził Dawid Kozak – kolega, aktor, członek T.C.R. Gdy już zaprowadził nas do kuchni, zaczął opowiadać o spektaklu. Dawid, jak to Dawid, opowiadał spokojnie, ale rzeczowo, z wolna zaciągając się papierosem. Dowiedzieliśmy się o sytuacji mieszkańców wsi Nieboczowy, gdzie w 1999 roku, dwa lata po powodzi tysiąclecia, zapada decyzja o budowie zbiornika przeciwpowodziowego w Raciborzu Dolnym. We wsi wielkie poruszenie. „Protestować przeciwko decyzji władz, to jak kopać się z koniem” – mówił Dawid. Mieszkańcy najpierw bronią się przed wysiedleniem, a potem walczą o przeniesienie i odtworzenie wsi. Scenarzysta Marcin Stachoń odbył szereg rozmów, zaś na bazie tych wywiadów zbudowana została historia „Wykludzonych”.
„Poznaliśmy tych ludzi, których gramy, rozmawialiśmy z nimi. Na własne uszy usłyszeliśmy ich historie. Posłuchajcie zresztą nagrania”. Gaśnie światło, projektor wyświetla zdjęcia, my zaś słyszymy głos pana Piotra. Mówi gwarą, akcent na pierwszą sylabę, twarde nosowe spółgłoski, częste zaimki osobowe – hanys. Nagranie milknie i rozpoczyna się magia teatru…
Niezauważalnie mój kolega Dawid gdzieś zniknął, a światło zapala pan Piotr we własnej osobie i ciągle „godając”, prowadzi przez korytarz, zaprasza do izby, do stołu. Na nim galert, szałot, kołocze, tyj, gorzała (pieruńsko mocno) i goszczące gości gospodynie. Siadamy, biesiadujemy, słuchamy opowieści.
Nie często zdarza się widzom śledzić losy bohaterów tak bezpośrednio, od środka, prosto ze sceny. Ba, tworzyć tę scenę, ten świat przedstawiony. Magia teatru trwa. Reżyser kilkukrotnie udowodni, jak sprawnie operuje swoim medium, jak zręcznym jest iluzjonistą, jak dobrze zna swoje rzemiosło.
Przy tak sprawnie poprowadzonej formie, treści płyną nurtem wartkim, choć krętym. Jak to u Stachonia – jest śmiesznie, raz slap-stickowo, lekko i z przymrużeniem oka, innym razem żart leci ciężki jak ołów, dławi śmiech, staje zakąską w przełyku. Komedia finalnie zmienia się w tragedię. Szkatułkowa kompozycja odsłania dwulicowość mediów, tworzących, a nie opisujących rzeczywistość. Ogromna machina biznesu, legitymizowana polityką, sunie przed siebie wprost na poczciwych ludzi, próbujących połapać się w wirze wydarzeń.
Scenariusz: Marcin Stachoń, reżyseria: Maciej Dziaczko, obsada: Alina Bachara, Paulina Koniarska, Dawid Kozak, Marcin Stachoń, Jan Robert Skarboń.


Zachęcająca recenzja 🙂
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.