Młodzież z „Kruczka” śladami historii

0
290
fot. Wojciech Grabowski / Muzeum Auschwitz Birkenau

Od 2019 roku grupa młodzieży z I Liceum Ogólnokształcącym im. Leona Kruczkowskiego w Tychach jest wolontariuszami w Muzeum Auschwitz Birkenau. W ramach swoich działań między innymi przygotowują transkrypcje zeznań więźniów, przepisują kartoteki czy realizują projekty, takie jak „Konwój 77”. Ostatnio stanęli także przed zaszczytem czynnego udziału w przygotowaniach uroczystości 80. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz.

Wolontariat w Miejscu Pamięci to inicjatywa nauczycielki historii – Natalii Nowak.

– W centrum moich zainteresowań naukowych jest Holokaust. Przez 33 lata pracowałam w II Liceum Ogólnokształcącym im. C. K. Norwida. W 2017 roku, w ramach ostatniego wyjazdu z uczniami, udaliśmy się właśnie do Muzeum Auschwitz Birkenau. To miał być koniec mojej pracy jako nauczycielki i w czasie tej wizyty pomyślałam, że może mogłabym zrobić coś w tym temacie, który najbardziej mnie interesował. Tak trafiłam do działu wolontariatu, gdzie poznałam panią Katarzynę Marcak. Najpierw pracowałam z transkrypcjami, wzięłam też udział w 73. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz. W 2019 roku przewrotny los znowu pokierował mnie do szkoły, bowiem od tego roku uczę historii właśnie w „Kruczku”. Zaproponowałam dyrekcji stworzenie koła wolontariatu, bo pomyślałam, że to ważne, by pielęgnować pamięć i przekazywać to młodym pokoleniom – mówi Natalia Nowak.

Obecnie w kole wolontariatu zapisanych jest 30 osób. Jak przyznają uczniowie – to niezwykła szansa, by zagłębić się w historię, ale i realnie pomóc. Choć logistycznie wolontariat nie należy do najłatwiejszych – uczniowie muszą odbyć godzinną podróż autobusem do Oświęcimia, to mogą liczyć także na wsparcie rady rodziców, która często pomaga z transportem.

– Do zaangażowania się w wolontariat skłoniła mnie przede wszystkim moja rodzinna historia. Zarówno prapradziadek, jak i pradziadek, zostali osadzeni w niemieckim obozie KL Dachau. Wojnę przeżył tylko mój pradziadek. To ważne, by nie zapomnieć – opowiada Maks.

Śledząc losy

Jednym z najciekawszych projektów, w jakich uczniowie „Kruczka” wzięli udział, jest „Konwój 77”. Celem tego europejskiego projektu jest odtworzenie historii indywidualnej każdej z 1306 osób deportowanych w ostatnim dużym transporcie Żydów z Drancy we Francji do Auschwitz, który odbył się 31 lipca 1944 r. Uczniowie, korzystając z archiwalnych źródeł oraz pomocy różnych instytucji, mają za zadanie dowiedzieć się, jak wyglądało życie wskazanych osób przed emigracją do Francji. To trudne zadanie – czasem jedynym śladem po danej osobie, jest jej imię, nazwisko panieńskie w przypadku kobiety czy data i miejsce urodzenia. Tego zadania podjęły się Emilia Nowakowska, Marta Jarząbek i Sofia Piskovska z I LO.

– Poszukiwałyśmy informacji na temat małżeństwa Maurice’a i Rosy Ejlenberg pochodzących z Polski. W pracy korzystałyśmy z zasobów Archiwum Państwowego w Łodzi i Katowicach, Narodowego Archiwum Cyfrowego oraz ze stron internetowych, m.in. Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie. Wykorzystałyśmy dokumenty pochodzące z Francji, zamieszczone na stronie projektu. Zwróciłyśmy się również do archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz – Birkenau w Oświęcimiu, ale żadne informacje na temat państwa Ejlenberg się nie zachowały. Nie udało nam się znaleźć żadnej fotografii przedstawiającej Maurice’a i Rosę Ejlenberg. Za pomoc w realizacji projektu dziękujemy pani Annie Przybyszewskiej – Drozd z Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie oraz panu Andrzejowi Ciepałowi z Fundacji Brama Cukermana w Będzinie – mówią.

Dzięki ich swoistemu śledztwu, udało się ustalić miejsce urodzin zarówno Maurice’a – Błaszki, jak i Rosy – Będzin. Para poznała się zapewne w Łodzi, gdzie zgodnie z ustaleniami uczennic – pracowali, pobrali się i gdzie urodziła się ich córka, Szajndla (Sylvia). W połowie lat 20. XX wieku wyemigrowali do Francji i zamieszkali na południu, w miejscowości Villeurbanne, gdzie żyli do aresztowania w lipcu 1944 roku. Maurice czynnie uczestniczył w ruchu oporu, został wraz z żoną aresztowany i deportowany do obozu w Darcy.

– Stamtąd, 31 lipca 1944 r., zostali wywiezieni w transporcie nr 77 do KL Auschwitz- Birkenau. Z francuskich dokumentów wynika, że po przybyciu do obozu Zagłady, Rosa i Maurice Ejlenberg zostali rozdzieleni. Według jednego ze świadków (pani Sarah Gotheimer), Maurice został zraniony w nogi podczas próby ucieczki. Jego żona stwierdziła, że został skierowany do komory gazowej. Maurice zginął 5 sierpnia 1944 r. Datę jego śmierci potwierdza wiele dokumentów. Rosa w październiku 1944 r. została deportowana z KL Auschwitz – Birkenau do Liebau (Lubawka) na Dolnym Śląsku, gdzie znajdował się podobóz obozu Gross-Rosen. Obóz w Liebau został wyzwolony 8 maja 1945 r. przez 1 Front Ukraiński. Rosa znajdowała się w tym czasie w szpitalu. Do Francji powróciła na początku czerwca 1945 r. Zamieszkała w Villeurbanne przy 22 rue Paul Verlain, gdzie wraz z mężem mieszkała przed wojną – ustaliły uczennice.

Okradzeni z tożsamości

Uczniowie zaangażowani w przygotowanie transkrypcji i pracę z kartotekami przyznają, że wiąże się to z dużym ładunkiem emocjonalnym.

– Za każdym imieniem i nazwiskiem, których nie sposób policzyć, kryje się przecież konkretna historia. Człowiek z jego marzeniami, planami, uczuciami. Sprowadzanie ich do jednej rubryczki, to jak odzieranie z tożsamości – mówi Amelia.

– Praca z transkrypcjami nie jest łatwa. Po pierwsze ze względów technologicznych – nagrania mają swoje lata, a niektórych fragmentów trzeba słuchać kilka razy, żeby wyłapać konkretne słowo. Byli więźniowie używali też obozowego słownika, a czasem też języków obcych. Przede wszystkim jednak, to trudne zadanie emocjonalnie. Słuchając tych historii, nie raz bardzo się wzruszałam – dodaje Emilia.

– Kiedy przepisywałam kartoteki, nie byłam w stanie patrzeć na nie tylko, jak na zbiór danych. To byli zwykli ludzie, często w moim wieku, o tym samym imieniu. Zdziwiłam się też, że pochodzili z tylu różnych państw – mówi Ola.

W centrum wydarzeń

27 stycznia grupa uczniów wzięła udział w uroczystościach zorganizowanych w ramach 80. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz. Do ich zadań należała przede wszystkim opieka nad Ocalałymi i nadzór nad prawidłowym przebiegiem uroczystości.

– Podprowadzaliśmy Ocalałych w Miejsca Pamięci, gdzie mogli złożyć znicze. To, co zauważyliśmy, to przede wszystkim fakt, że mimo upływu kilkudziesięciu lat, ich emocje i wspomnienia związane z tymi miejscami, są wciąż żywe. Dla wielu było to bardzo trudne i woleli mieć tę część za sobą. Możemy sobie tylko wyobrażać, co przeżywali, jeśli nawet dla nas był to ogromny ładunek emocjonalny – mówi Ola.

– W tym podniosłym momencie i wielkich emocjach, całkowicie zaskoczyła mnie reakcja Ocalałej, którą się opiekowałam. W czasie, kiedy czekałyśmy na transport spod Ściany Śmierci na miejsce uroczystości, zapytała się mnie „jak w szkole?”. Tak po prostu. Zaczęłyśmy rozmawiać, opowiedziałam jej, jak to się stało, że zostałam wolontariuszką. To był dla mnie bardzo ważny moment – opowiada Emilia.

Uczniowie zgodnie przyznają, że był to dzień, którego na pewno nie zapomną.

„Gdyby zabrakło dziesięciu…”

Co roku wolontariuszom, koordynatorom, praktykantom oraz przedstawicielom instytucji wspierających wolontariat w Miejscu Pamięci, wręczane są Nagrody Dyrektora Muzeum „Gdyby zabrakło dziesięciu…”. To wyjątkowe wyróżnienie, które podkreśla wdzięczność za ich wkład, zaangażowanie i poświęcenie oraz pracę na rzecz Muzeum Auschwitz Birkenau i krzewienie pamięci.

– Wolontariat pozwala na najlepsze i najgłębsze wejście w historie jakiegoś miejsca, na doświadczenie jakiegoś miejsca, bo to jest nie tylko wzięcie czegoś, jak podczas wizyty, ale to jest danie czegoś od siebie. To, co dajemy z siebie, pozostaje na zawsze i to właśnie jest ten paradoks dawania – mówi dyrektor Muzeum dr Piotr M. A. Cywiński.

W 2020 roku tę nagrodę otrzymała Natalia Nowak, nauczycielka historii, koordynująca wolontariat w I LO, w 2023 roku nagroda przyznana została Joannie Wojtynek – dyrektor I LO im. L. Kruczkowskiego, a w 2024 roku Joannie Dorywalskiej, absolwentce i jednej z wolontariuszek z „Kruczka”. Należy podkreślić, że nagradzane są osoby z całego świata, spośród kilkuset wolontariuszy. Działania, które podejmuje tyska młodzież z I LO, to coś, co wykracza poza skalę ocen czy dodatkowej aktywności pozalekcyjnej. To dbanie o pamięć i o to, by coś podobnego już nigdy się nie wydarzyło.