Po spotkaniu z aktualnym liderem ligowej tabeli koszykarze GKS-u Tychy mogą czuć ogromny niedosyt. Po bardzo wyrównanym meczu pełnym wielu zwrotów akcji, zwycięstwo wymknęło się tyszanom z rąk w ostatnich kilkudziesięciu sekundach pojedynku…
Podopiecznym trenera Tomasza Jagiełki trudno byłoby sobie wymyślić lepszy początek meczu z tak silnym rywalem i to na jego terenie. Tyszanie kompletnie zaskoczyli rywala, pewnie punktowali, dobrze radzili sobie w obronie i po pierwszej kwarcie prowadzili aż 14 punktami. Po świetnym początku role na parkiecie… się zamieniły. W drugiej kwarcie to wyraźnie podrażnieni gospodarze doszli do głosu i szybko zaczęli odrabiać starty, zdobywając w niej tylko o jeden punkt mniej, niż tyszanie w kwarcie pierwszej. Na przerwę trójkolorowi schodzili z jednopunktowym prowadzeniem.
W dalszej części spotkania w pełni zmotywowane drużyny nie dały się już niczym zaskoczyć i od samego początku rywalizacja szła „łeb w łeb”. Z delikatnym wskazaniem na gości, bo to tyszanie przez większość czasu utrzymywali minimalną przewagę. Jeszcze na niespełna dwie minuty przed końcową syreną zawodnicy z Tychów prowadzili pięcioma punktami. Siedem sekund przed zakończeniem meczu był remis. Wtedy decydujący, celny rzut oddał zawodnik Miasta Szkoła Krosno, zapewniając swojej drużynie dwupunktowe zwycięstwo…
Kolejny mecz tyskich koszykarzy już w sobotę. Na własnym parkiecie, o godzinie 15:00, GKS Tychy zagra z Eneą Basket Poznań. Drużyną, która niespodziewanie pokonała w ostatniej kolejce na wyjeździe Astorię Bydgoszcz.
Miasto Szkła Krosno – GKS Tychy 81:79 (13:27, 26:13, 15:17, 27:22)
GKS Tychy: Śnieg 16, Szmit 16 (4), Bożenko 11, Walski 11 (3), Lis 9 (1), Zmarlak 7 (1), Duda 5, Heliński 2, Dawdo 2

